22-07-2019, 20:31
22.07.2019
Pod koniec obozu letniego poznałam gościa mniej więcej w moim wieku, który był informatykiem. Siedział na łóżku z komputerem, usiadłam obok niego i zaczął uczyć mnie programowania. Nie pamiętam w jakim języku. Nagle przypomniało mi się, że nie wystawiłam walizek z pokoju. Pobiegłam ich szukać, a z pośpiechu na korytarzu prawie wpadłam na wychowawczynię obozową. W końcu znalazłam walizki w innym pokoju, niż byłam w trakcie wyjazdu. Były otwarte, a moje rzeczy były wszędzie porozwalane. Spakowałam się szybko i wróciłam do kolegi informatyka.
Rozmawiałam z przyjacielem z byłej szkoły. Siedzieliśmy na trawie pod jego domem. Żalił się, że jest samotny. Mieszkał na totalnej wsi, gdzie z sąsiadami nawet nie rozmawiał. Mówił, że nikogo nie ma oprócz jednej koleżanki, odkąd ja wyjechałam za granicę, tak samo jak jego inny kolega. Był przy tym nerwowy i skubał ręką źdźbła trawy. Potem z domu obok wyszła jakaś zamożna kobieta i zaczęła coś mówić po angielsku.
Pod koniec obozu letniego poznałam gościa mniej więcej w moim wieku, który był informatykiem. Siedział na łóżku z komputerem, usiadłam obok niego i zaczął uczyć mnie programowania. Nie pamiętam w jakim języku. Nagle przypomniało mi się, że nie wystawiłam walizek z pokoju. Pobiegłam ich szukać, a z pośpiechu na korytarzu prawie wpadłam na wychowawczynię obozową. W końcu znalazłam walizki w innym pokoju, niż byłam w trakcie wyjazdu. Były otwarte, a moje rzeczy były wszędzie porozwalane. Spakowałam się szybko i wróciłam do kolegi informatyka.
Rozmawiałam z przyjacielem z byłej szkoły. Siedzieliśmy na trawie pod jego domem. Żalił się, że jest samotny. Mieszkał na totalnej wsi, gdzie z sąsiadami nawet nie rozmawiał. Mówił, że nikogo nie ma oprócz jednej koleżanki, odkąd ja wyjechałam za granicę, tak samo jak jego inny kolega. Był przy tym nerwowy i skubał ręką źdźbła trawy. Potem z domu obok wyszła jakaś zamożna kobieta i zaczęła coś mówić po angielsku.





