29-06-2019, 12:11
29.06
Byłem w jakimś pociągu który jechał po torach na wysokości, jak na kolejce górskiej. Przemieszczałem się razem z moim kumplem w stronę ostatniego wagonu, żeby znaleźć konduktora w celu zakupienia biletu. Dotarliśmy, ale zanim zdążyliśmy powiedzieć jakiekolwiek słowo wagon nagle zaczął się rozpadać a my cudem chwyciliśmy się jakiś mechanizmów pod spodem. Spostrzegłem, że z 10 metrów pod nami znajduje się przejście tunelowe pod przejazdem kolejowym w moim mieście, a na ziemi leżało rozbryzgane ciało człowieka, który miał mniej szczęścia niż my. W okół niego gromadzili się ludzie. Sparaliżował mnie strach, bardzo powolnymi ruchami próbowałem dostać się do wagonu znajdującego się za mną. Konduktor który okazał się być murzynem przedostał się do niego z łatwością. Dodało mi to trochę pewności siebie, złapałem się za wejście do wagonu i już miałem się podciągać, kiedy ten również zaczął się rozpadać. Spadłem niżej, ale niewiele bo pod spodem pojawiło się więcej metalowych konstrukcji a ja nie znajdowałem się już w pociągu, tylko na jakimś popieprzonym statku nad otwartą wodą. Spojrzałem w dół - sytuacja już lepsza, ale w dalszym ciągu skok do wody z tej odległości był zbyt niebezpieczny. Statek zaczął obracać się wokół własnej osi i zapadać pod wodę. Byłem coraz niżej, obok siebie dostrzegłem wieżę myśliwską, taką jak w lasach tylko ta wystawała z wody. Ktoś zrzucił mi z niej drabinę. Gdy znalazłem się wystarczająco blisko niej wskoczyłem na nią i wspiąłem się na wieże. Poczułem ulgę. Przebudziłem się.
Od razu wiedziałem, że to idealny moment na czyste wejście w ld. Kilka sekund leżenia i moje ciało zaczynało się osuwać, hipnagogi. Ktoś szepnął mi do ucha moje imię, dookoła siebie słyszałem buczenie i zakłócenia. Kiedy obraz pokoju zupełnie zniknął postanowiłem sprawdzić TRem, czy to już. Otworzyłem oczy i wykonałem go. Cholercia, powietrze nie przechodzi przez nos, nie śpię. Znów spróbowałem zasnąć, powtórka z całej sytuacji, tylko tym razem odczekałem dłużej. Wykonałem TR z wciąż zamkniętymi oczami. Tak jest, wynik pozytywny. Wciąż byłem w swoim pokoju, spojrzałem na ręcę. Oczywiście zdeformowane. Wstałem z łóżka i przeszedłem się po pokoju. Nagle znalazło się w nim kilku znajomych z klasy. O czymś rozmawialiśmy, wszyscy palili papierosy. Spytali mnie, czy może też chce. Pomyślałem, że w sumie czemu nie, podszedłem do okna i spaliłem go na dwa buchy. No, to teraz czas na działanie, wziąłem rozbieg, wyskoczyłem przez okno i.. koniec. Nie wydaje mi się, żebym się obudził. Najprawdopodobniej straciłem świadomość, która i tak musiała być na niskim poziomie, skoro dałem się wciągnąć w dziwną rozmowę której nawet nie pamiętam.
---
Byłem w jakimś nieznajomym domu z nieznajomymi ludźmi. Graliśmy w paintball, no tylko taki z pistoletami na kulki. Po dosyć długim boju przeciwnicy okopali się w jednym z pokojów. Kumpel z naszej drużyny nieświadomie podszedł pod otwarte drzwi wejściowe. Poczułem, że zrobił ogromny błąd. Rzeczywiście, po ułamku sekundy dostał kulkę w głowę, ale taką z prawdziwego gnata i padł martwy na ziemie. Obudziłem się.
Byłem w jakimś pociągu który jechał po torach na wysokości, jak na kolejce górskiej. Przemieszczałem się razem z moim kumplem w stronę ostatniego wagonu, żeby znaleźć konduktora w celu zakupienia biletu. Dotarliśmy, ale zanim zdążyliśmy powiedzieć jakiekolwiek słowo wagon nagle zaczął się rozpadać a my cudem chwyciliśmy się jakiś mechanizmów pod spodem. Spostrzegłem, że z 10 metrów pod nami znajduje się przejście tunelowe pod przejazdem kolejowym w moim mieście, a na ziemi leżało rozbryzgane ciało człowieka, który miał mniej szczęścia niż my. W okół niego gromadzili się ludzie. Sparaliżował mnie strach, bardzo powolnymi ruchami próbowałem dostać się do wagonu znajdującego się za mną. Konduktor który okazał się być murzynem przedostał się do niego z łatwością. Dodało mi to trochę pewności siebie, złapałem się za wejście do wagonu i już miałem się podciągać, kiedy ten również zaczął się rozpadać. Spadłem niżej, ale niewiele bo pod spodem pojawiło się więcej metalowych konstrukcji a ja nie znajdowałem się już w pociągu, tylko na jakimś popieprzonym statku nad otwartą wodą. Spojrzałem w dół - sytuacja już lepsza, ale w dalszym ciągu skok do wody z tej odległości był zbyt niebezpieczny. Statek zaczął obracać się wokół własnej osi i zapadać pod wodę. Byłem coraz niżej, obok siebie dostrzegłem wieżę myśliwską, taką jak w lasach tylko ta wystawała z wody. Ktoś zrzucił mi z niej drabinę. Gdy znalazłem się wystarczająco blisko niej wskoczyłem na nią i wspiąłem się na wieże. Poczułem ulgę. Przebudziłem się.
Od razu wiedziałem, że to idealny moment na czyste wejście w ld. Kilka sekund leżenia i moje ciało zaczynało się osuwać, hipnagogi. Ktoś szepnął mi do ucha moje imię, dookoła siebie słyszałem buczenie i zakłócenia. Kiedy obraz pokoju zupełnie zniknął postanowiłem sprawdzić TRem, czy to już. Otworzyłem oczy i wykonałem go. Cholercia, powietrze nie przechodzi przez nos, nie śpię. Znów spróbowałem zasnąć, powtórka z całej sytuacji, tylko tym razem odczekałem dłużej. Wykonałem TR z wciąż zamkniętymi oczami. Tak jest, wynik pozytywny. Wciąż byłem w swoim pokoju, spojrzałem na ręcę. Oczywiście zdeformowane. Wstałem z łóżka i przeszedłem się po pokoju. Nagle znalazło się w nim kilku znajomych z klasy. O czymś rozmawialiśmy, wszyscy palili papierosy. Spytali mnie, czy może też chce. Pomyślałem, że w sumie czemu nie, podszedłem do okna i spaliłem go na dwa buchy. No, to teraz czas na działanie, wziąłem rozbieg, wyskoczyłem przez okno i.. koniec. Nie wydaje mi się, żebym się obudził. Najprawdopodobniej straciłem świadomość, która i tak musiała być na niskim poziomie, skoro dałem się wciągnąć w dziwną rozmowę której nawet nie pamiętam.
---
Byłem w jakimś nieznajomym domu z nieznajomymi ludźmi. Graliśmy w paintball, no tylko taki z pistoletami na kulki. Po dosyć długim boju przeciwnicy okopali się w jednym z pokojów. Kumpel z naszej drużyny nieświadomie podszedł pod otwarte drzwi wejściowe. Poczułem, że zrobił ogromny błąd. Rzeczywiście, po ułamku sekundy dostał kulkę w głowę, ale taką z prawdziwego gnata i padł martwy na ziemie. Obudziłem się.





