22-06-2019, 13:48
13.06.
Spaceruję drogą niedaleko domu. Podjeżdża samochód, jest w nim kolega z dziewczyną. Pytam się kto kieruje, bo wyglądało, jakby kolega siedział z tyłu i siedział, tylko nie było przedniego siedzenia, a on tak kierował, bo to był malutki samochód... Jestem w kuchni na dole. Mam jakieś klocki i klucze imbusowe, które mają do siebie pasować. Że to niby jakaś gra jest. Przychodzi ta dziewczyna kolegi. Całuję ją w policzki na powitanie i nie wygląda z tego powodu na zadowoloną. Wydawało mi się, że dlatego, bo może śmierdzę? Siadamy do stołu i zaczynamy grać w chinczyka. Ona ustawia pionki na konkretnych polach i pytam ją na których ja mam ustawić. Wskazuje mi je.
22.06.
Znajduję się w budynku, który pełni rolę jakiegoś urzędu. Podchodzę do recepcji. Spostrzegam koleżankę, która siedzi na krześle i czeka. Nagle jakaś dziewczyna mnie zagaduje. Najpierw rozmawiamy o muzyce, która leci w radiu. Potem pyta mnie o serial Black Mirror, jednak ja go nie oglądałem. Powiedziała, że powinienem zobaczyć odcinek o kierowcy autobusu (chociaż nie pamiętam dokładnie o kim), który wykazał się wielką odwagą (jest taki odcinek?). Nie wiedziałem jak dalej pociągnąć konwersację. Nastała chwila ciszy… i dłuższa chwila ciszy… aż zaczęło się robić trochę niezręcznie i się rozstaliśmy. Podczas rozmowy ta moja koleżanka siedziała blisko i miałem jakieś poczucie wobec niej, że “patrz jak sobie gadam i sobie radzę” czy, że chciałem w niej wzbudzić zazdrość? Sam nie wiem, ona siedziała cicho.
Potem spacerowałem korytarzem. W jednym z pomieszczeń było spa i przez małe okienka było widać korzystające z zabiegów ~50 letnie kobiety. Były oburzone faktem, że ktoś ich może podglądać. Ja tylko zerknąłem z ciekawości, ale się nie zainteresowałem. Natomiast zainteresowało mnie coś innego. Zauważyłem przechadzającą się po korytarzu piękną niewiastę w towarzystwie innych dwóch. Podążyłem za nimi. Weszły do pewnego pomieszczenia, a ja z nimi. Usiedliśmy przed biurkiem po którego drugiej stronie siedział urzędnik. Dziewczyny wyciągnęły pomarańczowe kartki i zaczęły z nich dyktować ciąg cyfr. Udało mi się wyciągnąć z tylnej kieszeni białą kartkę. Były na niej dwa numery i zastanawiałem się, który mam podyktować, gdy nadejdzie moja kolej. Będąc w tym pokoju miałem poczucie, że to jest takie tajne spotkanie i dotyczy czegoś paranormalnego czy związanego z kosmitami.
Spaceruję drogą niedaleko domu. Podjeżdża samochód, jest w nim kolega z dziewczyną. Pytam się kto kieruje, bo wyglądało, jakby kolega siedział z tyłu i siedział, tylko nie było przedniego siedzenia, a on tak kierował, bo to był malutki samochód... Jestem w kuchni na dole. Mam jakieś klocki i klucze imbusowe, które mają do siebie pasować. Że to niby jakaś gra jest. Przychodzi ta dziewczyna kolegi. Całuję ją w policzki na powitanie i nie wygląda z tego powodu na zadowoloną. Wydawało mi się, że dlatego, bo może śmierdzę? Siadamy do stołu i zaczynamy grać w chinczyka. Ona ustawia pionki na konkretnych polach i pytam ją na których ja mam ustawić. Wskazuje mi je.
22.06.
Znajduję się w budynku, który pełni rolę jakiegoś urzędu. Podchodzę do recepcji. Spostrzegam koleżankę, która siedzi na krześle i czeka. Nagle jakaś dziewczyna mnie zagaduje. Najpierw rozmawiamy o muzyce, która leci w radiu. Potem pyta mnie o serial Black Mirror, jednak ja go nie oglądałem. Powiedziała, że powinienem zobaczyć odcinek o kierowcy autobusu (chociaż nie pamiętam dokładnie o kim), który wykazał się wielką odwagą (jest taki odcinek?). Nie wiedziałem jak dalej pociągnąć konwersację. Nastała chwila ciszy… i dłuższa chwila ciszy… aż zaczęło się robić trochę niezręcznie i się rozstaliśmy. Podczas rozmowy ta moja koleżanka siedziała blisko i miałem jakieś poczucie wobec niej, że “patrz jak sobie gadam i sobie radzę” czy, że chciałem w niej wzbudzić zazdrość? Sam nie wiem, ona siedziała cicho.
Potem spacerowałem korytarzem. W jednym z pomieszczeń było spa i przez małe okienka było widać korzystające z zabiegów ~50 letnie kobiety. Były oburzone faktem, że ktoś ich może podglądać. Ja tylko zerknąłem z ciekawości, ale się nie zainteresowałem. Natomiast zainteresowało mnie coś innego. Zauważyłem przechadzającą się po korytarzu piękną niewiastę w towarzystwie innych dwóch. Podążyłem za nimi. Weszły do pewnego pomieszczenia, a ja z nimi. Usiedliśmy przed biurkiem po którego drugiej stronie siedział urzędnik. Dziewczyny wyciągnęły pomarańczowe kartki i zaczęły z nich dyktować ciąg cyfr. Udało mi się wyciągnąć z tylnej kieszeni białą kartkę. Były na niej dwa numery i zastanawiałem się, który mam podyktować, gdy nadejdzie moja kolej. Będąc w tym pokoju miałem poczucie, że to jest takie tajne spotkanie i dotyczy czegoś paranormalnego czy związanego z kosmitami.





