20-06-2019, 16:45
(19-06-2019, 20:30 )Isabela napisał(a): Wymaga wysiłku i angażowania zasobów uwagowych, co generuje niepotrzebne napięcie mogące się przyczynić do rozpadu snu lub utraty świadomości śnienia.
Masz rację, na dłuższą metę to nie ma sensu, ale kilka razy dla sprawdzenia efektów wydaje się OK.
Później będę się zachowywał tak jakby to była jawa, z normalnymi interakcjami z ludźmi.
(20-06-2019, 07:44 )incestus napisał(a): Ja od jakiegoś czasu stosuje prostą zasadę uprzejmości do projekcji i wygląda na to, że najmoralniejsze sposoby są najskuteczniejsze
I to w przyszłości będę chciał robić. Pewnie masz rację że ignorancja będzie sprawiała więcej problemów niż korzyści, ale muszę się sam o tym przekonać

[2:20] Projekt z fizyki w zamku
Byłem w starym zamku, w którym wykonywałem projekt na zajęcia z fizyki. Było tam wiele wież połączonych mostami linowymi, w każdej wieży było stanowisko w którym pracował jeden student. Zadanie polegało na tym, aby zbudować mechanizm, oparty na kołach zębatych, który będzie mierzył czas z jak największą precyzją. Rywalizowałem z kolegą, co jakiś czas wpadał do mnie pytając o postępy i dzieląc się swoimi dokonaniami. Powiedział że udało mu się zejść do 200 (nie wiadomo jakiej jednostki), ale w Internecie znalazł projekt który robił to w 77. Ja jeszcze nie skończyłem, powiedziałem że będę gotowy za 10 minut, on odparł że się spieszy i że spotkamy się u gdzie indziej, będzie pod 125 zgłoszeniem (?). Skończyłem projekt, wsiadłem na rower i pojechałem. Po drodze spotkałem innego kolegę, który jechał do sklepu rowerowego po pedały, ale zgubił mnie dość zybko. Dojechałem na miejsce w nocy, w całym budynku nie było prądu. Szukałem pomieszczenia w którym wszyscy się znajdują, ale nie znalazłem.
Klarowność 3/10
[4:30] Segregacja pudełek, łąką z dziadkami
Sortowałem pudełka po elektronice, w niektórych były karty gwarancyjne, w innych nie. Wywaliłem z 10 którym gwarancja kończyła się w 2009r. Przyszedł ojciec i pyta się czemu z nim nie piję, zignorowałem go i dalej układałem pudełka.
Znalazłem się na polnej drodze, szedłem do jakiegoś domku, widziałem że po drugiej stronie łąki szła moja zmarła babcia, a kilkadziesiąt metrów przed nią dziadek. Przeszedłem przez wysokie trawy na łące do babci, zaczęła do mnie mówić, ale głos miała zupełnie inny niż pamiętam, a do tego cała siwa, również inaczej niż ją zapamiętałem. Poszedłem z babcią w stronę dziadka, gdy go dogoniliśmy zobaczyłem że także wygląda zupełnie inaczej, podobnie jak Carl Fredricksen z Odlotu. Powiedziałem do dziadków że oni nie żyją, a ja jestem we śnie, ale jakoś specjalnie się nie przejęli, odprowadziłem ich do domku. Przypomniałem sobie że miałem w LD spędzić jak najwięcej czasu bez udziwnień, ale zdałem sobie sprawę że ten sen trwa już dość długo, do tego miałem robić WBTB, więc nie ma sensu teraz próbować. Po chwili się przebudziłem.
Klarowność 4-5/10
[6:15] Zagracony obuwniczy, drinki w rytm muzyki, kręcenie się w kółko w niesprzyjających warunkach
Szukałem butów w sklepie obuwniczym, w którym było bardzo mało miejsca, wszędzie porozrzucane towary, a przy samych drzwiach były rowerki dla dzieci, które zablokowały drzwi, pracownicy sklepu próbowali je odblokować co skończyło się wyrwaniem drzwi z zawiasów, ale przynajmniej można było wyjść/wejść. Usiadłem na kanapie chcąc przymierzyć buty, z przodu ujrzałem koleżankę, która widząc mnie zaczęła do mnie iść. Szła idealnie prosto, noga za nogą, i jeszcze w zwolnionym tempie, a włosy falowały. Gdy się zbliżyła powiedziałem jej na ucho że kulka przeleciała jej między nogami, a ona się roześmiała.
Sen się zmienił, znalazłem się na kanapie razem z kuzynem, który odpalał spotify na telefonie, poszedł po coś do picia, zostawił telefon a muzyka nadal grała. Wracając rzucił do mnie szklanką w której było troszeczkę alkoholu, złapałem ją z gracją, a po sekundzie stuknęliśmy się szkłem. Wszystko w rytm muzyki. Rozeszliśmy się do swoich zadań, ale za kilka minut sytuacja się powtórzyła, siedzieliśmy przy tej samej kanapie słuchając tej samej piosenki i tak samo stuknęliśmy się szklankami, tym razem na końcu się uśmiechnęliśmy. Minęło kilka minut i akcja znów się powtórzyła, tym razem na końcu wybuchnęliśmy śmiechem. Potem poszedłem do pokoju, matka zaczęła się do mnie dobijać, pytała się co tak chodzimy w kółko po tym domu. Ja odzyskałem świadomość, chciałem utrzymać ją jak najdłużej, zamknąłem pokój na klucz i zacząłem liczyć sekundy. Niestety wrzaski mnie rozpraszały, a do tego zaczęło mocno świecić słońce i razić mnie w oczy. Poszedłem więc do kąta, gdzie był względny spokój, tam nadal liczyłem, ale żeby nie stracić kontroli za szybko zacząłem kroczyć w kółko. Doliczyłem do 23 sekund i się obudziłem

Klarowność 4-7/10
Uwagi
Wczoraj przed snem spędziłem sporo czasu na afirmacji odnośnie tego że będę skutecznie pamiętał sny, że będą dobrej jakości, i że odzyskam świadomość. Dzisiaj to być może przypadek, ale przez kilka najbliższych dni postaram się z podobną intensywnością myśleć o podobnych rzeczach i obserwować efekty.
Przed snem zrobiłem sobie test dokładności liczenia w myślach, włączyłem stoper i wyszła prawie minuta, więc myślę że to dość dokładny sposób liczenia czasu świadomości

W tym pierwszym LD ciężko mi określić czy miałem kontrolę nad snem, czy tylko wiedziałem że śnię.





