09-05-2019, 11:32
Zmagania z WILD-em w podróży część 2
No więc znów wycieczka promem, więc co robiłam jest oczywiste. Znów położyłam się ze słuchawkami w uszach i skupiałam na muzyce i zachowaniu świadomości. Nagle poczułam jak nie mogę otworzyć oczu i się ruszyć. Wiedziałam, że to jest to. Nigdy nie mam jakichś strasznych schiz przy paraliżu sennym, ponieważ kojarzy mi się on pozytywnie - ze świadomym snem. Tak, to się da lubić. Od razu pomyślałam o moim celu, kiedy nie mogłam się poruszyć.
Obudziłam się w śnie. Siedziałam na jakichś metalowych belkach (?) i robiłam testy rzeczywistości. Niestety tutaj już tak pozytywnie nie było, bo paznokcie miałam wszystkie i ten jeden złamany wyjaśniłam sobie tym, że takie rzeczy się zdarzają. Zatykałam też nos i raz mogłam oddychać, a raz nie. Uznałam więc, że nie śpię. Na LD zaplanowałam jakieś chore akcje pokroju brania LSD i skakania z wieżowców, więc niezbyt mogłam to sprawdzić, nawet jeśli wciąż nie miałam pewności czy na sto procent śnię. Nagle okazało się, że jestem na promie w miejscu parkingowym. Rzuciłam się biegiem na schody i spotkałam dziewczynę ubraną w stylu gotyckim. Spytałam, czy też biegnie na górę statku, żeby nie zostać zamknięta na 10 godzin. Kiwnęła głową i rzuciła się biegiem po schodach, a ja zrobiłam to samo. Przy drzwiach stała inna postać, ubrana w czarny płaszcz z kapturem. Kiedy się odwróciła i ujrzałam jej twarz, pomyślałam "jeśli jednak to jest sen, to chcę się już obudzić", bo nie była to osoba, którą chciałam widzieć w moim życiu po raz kolejny.
I czemu ja już dawno nie rzuciłam tego MILD-a, autosugestii, czy takich tam i nie wzięłam się za to wszystko raz a porządnie?
No więc znów wycieczka promem, więc co robiłam jest oczywiste. Znów położyłam się ze słuchawkami w uszach i skupiałam na muzyce i zachowaniu świadomości. Nagle poczułam jak nie mogę otworzyć oczu i się ruszyć. Wiedziałam, że to jest to. Nigdy nie mam jakichś strasznych schiz przy paraliżu sennym, ponieważ kojarzy mi się on pozytywnie - ze świadomym snem. Tak, to się da lubić. Od razu pomyślałam o moim celu, kiedy nie mogłam się poruszyć.
Obudziłam się w śnie. Siedziałam na jakichś metalowych belkach (?) i robiłam testy rzeczywistości. Niestety tutaj już tak pozytywnie nie było, bo paznokcie miałam wszystkie i ten jeden złamany wyjaśniłam sobie tym, że takie rzeczy się zdarzają. Zatykałam też nos i raz mogłam oddychać, a raz nie. Uznałam więc, że nie śpię. Na LD zaplanowałam jakieś chore akcje pokroju brania LSD i skakania z wieżowców, więc niezbyt mogłam to sprawdzić, nawet jeśli wciąż nie miałam pewności czy na sto procent śnię. Nagle okazało się, że jestem na promie w miejscu parkingowym. Rzuciłam się biegiem na schody i spotkałam dziewczynę ubraną w stylu gotyckim. Spytałam, czy też biegnie na górę statku, żeby nie zostać zamknięta na 10 godzin. Kiwnęła głową i rzuciła się biegiem po schodach, a ja zrobiłam to samo. Przy drzwiach stała inna postać, ubrana w czarny płaszcz z kapturem. Kiedy się odwróciła i ujrzałam jej twarz, pomyślałam "jeśli jednak to jest sen, to chcę się już obudzić", bo nie była to osoba, którą chciałam widzieć w moim życiu po raz kolejny.
I czemu ja już dawno nie rzuciłam tego MILD-a, autosugestii, czy takich tam i nie wzięłam się za to wszystko raz a porządnie?





