03-05-2019, 21:56
03.05.2019
Budzę się TR z nosem, pozytywny, wiem że mogę robić wszystko, ale jakoś nie robię nic, dalej nie pamiętam z uwagi na dość dużą przerwę w pamiętaniu snów nie liczyłem na uświadomienie.
Jestem z paczką znajomych, znajdujemy się na wielkiej krze lodu ,a przynajmniej tak to wygląda
popękany lód, śnieg i potok rzeki. Rzucamy w siebie śnieżkami i ślizgamy po lodzie. Po pewnym czasie dotarliśmy do końca świata, czarna otchłań na końcu kry, lód powoli tam wpada, poskakaliśmy na końcówce świata, proces niszczenia i tak był powolny, wróciliśmy robiąc wyścig w rzece. Wygrałem go.
Leżę w łóżku, doktor Dundersztyc niesie za oknem jakiś sprzęt, to szejkoinator. Zamienia wszystko w szejki. Pragnę zamienić kilka kg schabów i frytek na szejk, koszt to 10 zł. Nie pamiętam jak smakował, ale wypiłem go.
Budzę się TR z nosem, pozytywny, wiem że mogę robić wszystko, ale jakoś nie robię nic, dalej nie pamiętam z uwagi na dość dużą przerwę w pamiętaniu snów nie liczyłem na uświadomienie.
Jestem z paczką znajomych, znajdujemy się na wielkiej krze lodu ,a przynajmniej tak to wygląda
popękany lód, śnieg i potok rzeki. Rzucamy w siebie śnieżkami i ślizgamy po lodzie. Po pewnym czasie dotarliśmy do końca świata, czarna otchłań na końcu kry, lód powoli tam wpada, poskakaliśmy na końcówce świata, proces niszczenia i tak był powolny, wróciliśmy robiąc wyścig w rzece. Wygrałem go.
Leżę w łóżku, doktor Dundersztyc niesie za oknem jakiś sprzęt, to szejkoinator. Zamienia wszystko w szejki. Pragnę zamienić kilka kg schabów i frytek na szejk, koszt to 10 zł. Nie pamiętam jak smakował, ale wypiłem go.
Więzień własnego umysłu, który rozpoczął plan ucieczki





