28-04-2019, 14:45
28-04-2019
*1*
Prowadziłam samochód, całkowicie mi nieznany. Jechałam przed siebie zupełnie nie wiedząc gdzie zawiedzie mnie droga. Dookoła mnie nie znajdowało się nic, żadnych domów, budynków, mijających samochodów. Tylko pola, wszystko co rosło na tych polach miało kolor żółty, przepalony słońcem, tak samo trawa rosnąca na poboczu. Niebo było szaro-niebieskie jakby zanosiło się na burzę. Jechałam w zupełnej ciszy mijając monotonny krajobraz, po jakimś czasie dotarłam pod pasmo górskie, niskie, pokryte w całości drzewami iglastymi, nie mam pojęcia dlaczego, ale stwierdziłam, że znalazłam się na Ukrainie.
*2*
Byłam w wesołym miasteczku z moim chłopakiem i znajomymi. Cały przybytek wyglądał na dosyć stary i niepewny. Kolejki poruszały się w wolnym tempie, diabelski młyn leniwie się kręcił. Jeździliśmy jednym z rollercoasterów, strasznie telepało. Nagle usłyszałam, że gdy tylko skończymy przejażdżkę musimy szybko uciekać z tego miejsca. Gdy tylko przejazd się skończył rzuciliśmy się do biegu. Tuż obok wesołego miasteczka znajdowały się wielkie tunele/szklarnie, skierowaliśmy się w ich stronę, biegliśmy pomiędzy równymi rządkami krzaków owocowych, wydawały się nie mieć końca. Robiło się coraz ciemniej. Po drodze mijaliśmy grupki młodych ludzi, stali tak po prostu i rozmawiali. Podczas biegu co chwilę się odwracałam aby sprawdzić co nas goni. Postanowiliśmy się rozdzielić. Gdy dobiegłam pod koniec tunelu nie wiedziałam co mam zrobić, wyjrzałam przez rąbek uchylonej folii i dostrzegłam gęsty mroczny las.
*3*
Wracałam samochodem ze znajomymi, wydaje mi się, że był to powrót z tego dziwnego wesołego miasteczka. Mijając dom mojej sąsiadki zobaczyłam skład wagoników zupełnie takich samych jak poprzednio. Zapytałam moich towarzyszów po co jej to. Kazali mi podnieść głowę do góry. Ujrzałam zakręcone tory ciągnące się nad ulicą i sąsiedztwem, wysoko nad domami.
*4*
Jechałam z moją mamą jakimś busem, ona kierowała, ja siedziałam obok. Przeraziłam się bo ani ona, ani ja nigdy nie prowadziłyśmy tak dużego samochodu, jechała prostą drogą, niestabilnie, kazałam się jej zatrzymać, aby się z nią zamienić i mieć większą kontrolę nad pojazdem, zamiast się zatrzymać zawróciła i dopiero wtedy zahamowała pojazd, przesiadłam się i prowadziłam, biegi działały w inny sposób, jakby na odwrót niż w rzeczywistości. Powiedziała mi, że są one zepsute. Samochód jechał coraz szybciej, nie próbowałam nawet hamować. Wszystko co mijałam było coraz bardziej zamazane.
*1*
Prowadziłam samochód, całkowicie mi nieznany. Jechałam przed siebie zupełnie nie wiedząc gdzie zawiedzie mnie droga. Dookoła mnie nie znajdowało się nic, żadnych domów, budynków, mijających samochodów. Tylko pola, wszystko co rosło na tych polach miało kolor żółty, przepalony słońcem, tak samo trawa rosnąca na poboczu. Niebo było szaro-niebieskie jakby zanosiło się na burzę. Jechałam w zupełnej ciszy mijając monotonny krajobraz, po jakimś czasie dotarłam pod pasmo górskie, niskie, pokryte w całości drzewami iglastymi, nie mam pojęcia dlaczego, ale stwierdziłam, że znalazłam się na Ukrainie.
*2*
Byłam w wesołym miasteczku z moim chłopakiem i znajomymi. Cały przybytek wyglądał na dosyć stary i niepewny. Kolejki poruszały się w wolnym tempie, diabelski młyn leniwie się kręcił. Jeździliśmy jednym z rollercoasterów, strasznie telepało. Nagle usłyszałam, że gdy tylko skończymy przejażdżkę musimy szybko uciekać z tego miejsca. Gdy tylko przejazd się skończył rzuciliśmy się do biegu. Tuż obok wesołego miasteczka znajdowały się wielkie tunele/szklarnie, skierowaliśmy się w ich stronę, biegliśmy pomiędzy równymi rządkami krzaków owocowych, wydawały się nie mieć końca. Robiło się coraz ciemniej. Po drodze mijaliśmy grupki młodych ludzi, stali tak po prostu i rozmawiali. Podczas biegu co chwilę się odwracałam aby sprawdzić co nas goni. Postanowiliśmy się rozdzielić. Gdy dobiegłam pod koniec tunelu nie wiedziałam co mam zrobić, wyjrzałam przez rąbek uchylonej folii i dostrzegłam gęsty mroczny las.
*3*
Wracałam samochodem ze znajomymi, wydaje mi się, że był to powrót z tego dziwnego wesołego miasteczka. Mijając dom mojej sąsiadki zobaczyłam skład wagoników zupełnie takich samych jak poprzednio. Zapytałam moich towarzyszów po co jej to. Kazali mi podnieść głowę do góry. Ujrzałam zakręcone tory ciągnące się nad ulicą i sąsiedztwem, wysoko nad domami.
*4*
Jechałam z moją mamą jakimś busem, ona kierowała, ja siedziałam obok. Przeraziłam się bo ani ona, ani ja nigdy nie prowadziłyśmy tak dużego samochodu, jechała prostą drogą, niestabilnie, kazałam się jej zatrzymać, aby się z nią zamienić i mieć większą kontrolę nad pojazdem, zamiast się zatrzymać zawróciła i dopiero wtedy zahamowała pojazd, przesiadłam się i prowadziłam, biegi działały w inny sposób, jakby na odwrót niż w rzeczywistości. Powiedziała mi, że są one zepsute. Samochód jechał coraz szybciej, nie próbowałam nawet hamować. Wszystko co mijałam było coraz bardziej zamazane.
Feet don't fail me now
Take me to the finish line
Take me to the finish line





