15-04-2019, 00:36
Straciłem mocno poczucie czasu, sny z dni i nocy 13/14.04.2019
Lecę samolotem, jedyny z pasażerów, samolot spada szykuję się do skoku
Jestem na pewnego rodzaju arenie, coś w stylu wieży, ale bardzo otwartej (nie widać ścian ani sufitu), po kolei walczę z przeciwnikami, są silniejsi, mimo to jakoś daję radę. Z jakiegoś powodu mocno się spieszę, niestety natrafiłem na typa wyglądającego jak kudłaty po treningu jakiejś szkoły shaolin. Z łatwością mógł mnie pokonać, mimo to bawił się ze mną zamiast mnie wykończyć, to było najgorsze. Znalazłem jednak siłę, nie zważając na rany, rzuciłem się na niego, siła skoku była na tyle wielka, aby zniszczyć podłogę, naruszoną już wcześniejszą walką. Zaczynamy spadać, mój wróg się uśmiecha i rozpływa w powietrzu dociera do mnie jak słaby jestem.
Wtem sytuacja się powtarza, muszę zrobić to samo, ale tym razem znam przeciwników i jak sobie z nimi poradzić, nawet "kudłaty" został pokonany po chwili walki, byłem bardzo zdeterminowany i wiem, że przeniosłem się w czasie, dla mnie to normalne. Biegnę po schodach aby dotrzeć do nie znanego mi celu.
Góry, podążam drogą, obserwuje inne trasy, po jakimś czasie mam zawracać, niestety wybrałem złą drogę, widzę wysoko położoną ścieżkę, ale nie mogę się tam dostać. W nieznanych okolicznościach, znajduję się na Polnej drodze, jest noc, kałuże idę z jakimś gościem, jest lekko szurnięty, przypomina mi mnie, wygląda na starszego. Mówi, że mamy wejść w bagna aby znaleźć jakiegoś mistrza sztuk walki zanim wyszkoli jakiegoś wojownika, który będzie problemem.
Lecę samolotem, jedyny z pasażerów, samolot spada szykuję się do skoku
Jestem na pewnego rodzaju arenie, coś w stylu wieży, ale bardzo otwartej (nie widać ścian ani sufitu), po kolei walczę z przeciwnikami, są silniejsi, mimo to jakoś daję radę. Z jakiegoś powodu mocno się spieszę, niestety natrafiłem na typa wyglądającego jak kudłaty po treningu jakiejś szkoły shaolin. Z łatwością mógł mnie pokonać, mimo to bawił się ze mną zamiast mnie wykończyć, to było najgorsze. Znalazłem jednak siłę, nie zważając na rany, rzuciłem się na niego, siła skoku była na tyle wielka, aby zniszczyć podłogę, naruszoną już wcześniejszą walką. Zaczynamy spadać, mój wróg się uśmiecha i rozpływa w powietrzu dociera do mnie jak słaby jestem.
Wtem sytuacja się powtarza, muszę zrobić to samo, ale tym razem znam przeciwników i jak sobie z nimi poradzić, nawet "kudłaty" został pokonany po chwili walki, byłem bardzo zdeterminowany i wiem, że przeniosłem się w czasie, dla mnie to normalne. Biegnę po schodach aby dotrzeć do nie znanego mi celu.
Góry, podążam drogą, obserwuje inne trasy, po jakimś czasie mam zawracać, niestety wybrałem złą drogę, widzę wysoko położoną ścieżkę, ale nie mogę się tam dostać. W nieznanych okolicznościach, znajduję się na Polnej drodze, jest noc, kałuże idę z jakimś gościem, jest lekko szurnięty, przypomina mi mnie, wygląda na starszego. Mówi, że mamy wejść w bagna aby znaleźć jakiegoś mistrza sztuk walki zanim wyszkoli jakiegoś wojownika, który będzie problemem.
Więzień własnego umysłu, który rozpoczął plan ucieczki





