12-04-2019, 00:18
11.04.2019
Ponure opustoszonę miasto, prowadzę wózek inwalidzki, na którym siedzi mój kolega, planujemy iść na basen, mimo że nie ma nogi. Okazuje się, że nie ma nikogo w kasie, wody również jesteśmy zasmuceni. Rzucam kapeluszem, który mam na głowie, wiatr poniósł go wysoko.
Ponure opustoszonę miasto, prowadzę wózek inwalidzki, na którym siedzi mój kolega, planujemy iść na basen, mimo że nie ma nogi. Okazuje się, że nie ma nikogo w kasie, wody również jesteśmy zasmuceni. Rzucam kapeluszem, który mam na głowie, wiatr poniósł go wysoko.
Więzień własnego umysłu, który rozpoczął plan ucieczki





