22-02-2019, 10:22
22.02.2019
telefon, żul, kradzież, bieg
Spotykam żula szary zniszczony płaszcz, czerwona czapka i jakiegoś człowieka koła 30, jeansy lekka broda
mówi, że kiedyś to było nie to co teraz. Szukająć butelek przy śmietnikach
Odchodzę, orientuję się, że nie mam telefonu, biegnę za tym młodszym. Wchodzi do klatki, próbuje przypomnieć sobie ich wygląd. Widzę, że blok ma jakby korytarz przed wejściem, wchodzę na sufit i biegnę. Wydaje mi się to bardzo do zwykłego biegu. Nagle padam przychodziktoś i pyta czy wszystko okej chcę wezwać karetkę jednak ja szybko się podnoszę i biegnę nie wiem gdzie tutaj sen się urywa
wracam z komisariatu policji, chyba pobiłem policjnantów. Mam telefon, jest lekko zbity ale to nie problem. Okazuje się że to nie mój, a prawdziwy leżał w kurtce
Zombie, las, matka z córką, magia, zapętlony labirynt jak jakaś gra
Pojawiam się w lesie, obok mnie jest matką z około 10letnią córką, jest i szczęśliwa. Rozglądam się i widzę prostą ścieżkę, podążamy ją, obok nas leżą różne przedmioty, które można podnieść. Dotknięcię gałęzi niektórych drzew zabija mnie, i wracam do punktu wyjścia. Przestaję to robić. W pewnej próbie zauważamy przedłużone ręce, dziewczynka chcę mi je dać, biorę je, ale po chwili zamieniam na siekierę od matki, atakują nas zombie za nami pali się las, widzę też drogę do zupełnie innego lasu, nie poznałem go w śnie, ale to chyba taki sam las jak z jednych z wcześniejszych snów, ale od innej strony. Wracając do snu, z łatwością pokonaliśmy pierwszą hordę zombie, ale druga zaatakowała tylko dziewczynkę, matka chciała iść dalej i złamała swoją siekierę, nie chciałem zostawić dziewczynki, ale prawdopodobnie była już martwa, mimo to zaatakowałem, odwróciłem siekierę ostrą częścią do siebie i zacząłem strzelać jak z shotguna. Pojawił się kwadratk, dotknąłem go i pojawiła się dziewczynka, jej twarz była szara, nie mogła tego przeżyć, okazuje się że ma magiczne moce. Szybko wraca do stanu początkowego, uśmiecha się cały czas
telefon, żul, kradzież, bieg
Spotykam żula szary zniszczony płaszcz, czerwona czapka i jakiegoś człowieka koła 30, jeansy lekka broda
mówi, że kiedyś to było nie to co teraz. Szukająć butelek przy śmietnikach
Odchodzę, orientuję się, że nie mam telefonu, biegnę za tym młodszym. Wchodzi do klatki, próbuje przypomnieć sobie ich wygląd. Widzę, że blok ma jakby korytarz przed wejściem, wchodzę na sufit i biegnę. Wydaje mi się to bardzo do zwykłego biegu. Nagle padam przychodziktoś i pyta czy wszystko okej chcę wezwać karetkę jednak ja szybko się podnoszę i biegnę nie wiem gdzie tutaj sen się urywa
wracam z komisariatu policji, chyba pobiłem policjnantów. Mam telefon, jest lekko zbity ale to nie problem. Okazuje się że to nie mój, a prawdziwy leżał w kurtce
Zombie, las, matka z córką, magia, zapętlony labirynt jak jakaś gra
Pojawiam się w lesie, obok mnie jest matką z około 10letnią córką, jest i szczęśliwa. Rozglądam się i widzę prostą ścieżkę, podążamy ją, obok nas leżą różne przedmioty, które można podnieść. Dotknięcię gałęzi niektórych drzew zabija mnie, i wracam do punktu wyjścia. Przestaję to robić. W pewnej próbie zauważamy przedłużone ręce, dziewczynka chcę mi je dać, biorę je, ale po chwili zamieniam na siekierę od matki, atakują nas zombie za nami pali się las, widzę też drogę do zupełnie innego lasu, nie poznałem go w śnie, ale to chyba taki sam las jak z jednych z wcześniejszych snów, ale od innej strony. Wracając do snu, z łatwością pokonaliśmy pierwszą hordę zombie, ale druga zaatakowała tylko dziewczynkę, matka chciała iść dalej i złamała swoją siekierę, nie chciałem zostawić dziewczynki, ale prawdopodobnie była już martwa, mimo to zaatakowałem, odwróciłem siekierę ostrą częścią do siebie i zacząłem strzelać jak z shotguna. Pojawił się kwadratk, dotknąłem go i pojawiła się dziewczynka, jej twarz była szara, nie mogła tego przeżyć, okazuje się że ma magiczne moce. Szybko wraca do stanu początkowego, uśmiecha się cały czas
Więzień własnego umysłu, który rozpoczął plan ucieczki





