31-12-2018, 18:19
Dziś zapamiętałem cztery sny z czego dwa były mocnymi koszmarami. W obydwu byłem posądzany o popełnienie jakiegoś poważnego przestępstwa, było to oczywistym absurdem, ale oczywiście nikt mi nie wierzył. Po pierwszym obudziłem się cały napięty i zastanawiałem się jak to jest czy napięcia w ciele czuję dlatego, że miałem taki koszmar czy też miałem koszmar z powodu napięć w ciele :-)
W drugim śnie było podobnie jak w pierwszym tylko sceneria była inna, ale tak samo byłem oskarżany o popełnienie jakiegoś poważnego przestępstwa. W tym śnie występowała starsza siostra bohaterki pierwszego snu i ona wiedziała, że jestem niewinny bo była świadkiem tego co się działo. Było więc lepiej bo istniała przynajmniej jedna osoba, która wiedziała o mojej niewinności, ale niewiele to zmieniało. W tej wersji snu postanowiłem dowiedzieć się kto mnie wrabia więc poszedłem na miejsce rzekomego przestępstwa i tam jakiś dziadek ze sklerozą przekonywał mnie, że widział mój samochód na miejscu przestępstwa. Opisał samochód którego już nie mam od wielu lat więc pomyślałem jest dobrze. Dziadek aby mnie pogrążyć zagalopował się i powiedział, że widział też samochód proboszcza. Pomyślałem super jak jeszcze ze mną oskarża proboszcza to łatwo się oczyszczę z zarzutów tylko trzeba by sprowadzić policję aby spisała te absurdalne zeznania zanim wrogowie zdąża je zmienić na bardziej wiarygodne. Kiedy wracałem zobaczyłem płaczące dziecko więc pogłaskałem go po główce aby je pocieszyć a wówczas jakaś wściekła baba zaczęła krzyczeć, że jeszcze dodatkowo molestuję dzieci.
Obudziłem się znów i uświadomiłem sobie, że w przeszłości niejednokrotnie się zdarzało, że naoczni świadkowie kłamali w żywe oczy i bezczelnie przekręcali fakty i w takich sytuacjach praktycznie nie ma szans na udowodnienie swojej niewinności. Pozostałe sny były spokojniejsze :-)





