29-12-2018, 11:34
Skąd pomysł, że praktykuję kochającą życzliwość - cokolwiek kryje się pod tym pojęciem :-) Owszem staram się być życzliwy kiedy i na ile to możliwe, ale potrafię tez być mniej miły a nie wiedzieć czego niektórzy uważają mnie za złośliwą kreaturę, albo nawet znacznie gorzej :-)
Dzięki, za komentarz - co prawda przejaskrawiony, ale dość trafny i cieszy mnie to :-) Ten pijaczek z tego snu, to ten sam, którego w poprzedniej kuracji zrzuciłem ze schodów, a w tej kuracji pojawił się we śnie łącznie z emocjami rozdrażnienia i gniewu będącego wynikiem lekarstwa co mnie cieszy bo znaczy, ze lekarstwo działa i wszystko idzie we właściwym kierunku. Co prawda teraz na jawie nie pojawia się już takie rozdrażnienie przechodzące w gniew więc bałem się, że coś słabiej działa, ale ten sen bardzo mnie ucieszył :-)
Rzecz jasna z tą atmosferą nienawiści to bardzo gruba przesada, aczkolwiek słowo "dewotów" faktycznie ma tu wyraz pejoratywny - chwilę go szukałem, aby oddać to co reprezentowały te postacie z mojego snu. Oczywiście ogromnym błędem było by mniemanie jakobym nie lubił ludzi religijnych wręcz przeciwnie. Więc końcówka nie została trafiona. Owi "dewoci" z mojego snu to żadni zaślepieni fanatycy ani manipulanci, ale własnie "oazowicze i dewotci" co dla mnie w pewnym sensie jest odpowiedniekiem przysłowiowych "faryzeuszy". Dla Ciebie dewot to moze idiota i fanatyk, ale dla mnie to coś zupełnie innego. Aby wytłumaczyć co to dla mnie znaczy muszę odwołać się do swoich doświadczeń. Mianowicie jako nastolatek zetknąłem się z ruchem oazowym, do którego miałem bardzo pozytywny stosunek jako iż był to okres w którym byłem bardzo religijny i spodziewałem się tam znaleźć podobnych sobie. Niestety okazało się, że ci ludzie po prostu lubią imprezować na pielgrzymkach a rzekoma religijność jest tylko pozorem. Nie żebym ja nie lubił imprezować, ale jak chciałem się napić i poimprezować to miałem od tego kumpli, którzy nie czaili się i nie zasłaniali religijnym szyldem :-) Dlatego od tamtego czasu dla mnie oazowicz i dewot to zwyczajny fałszywiec a nie jak piszesz fanatyk czy manipulant. Owszem spotkałem i fanatyka manipulanta na prymicjach kumpla to był jego wujek misjonarz to co on tam wygadywał to w głowie się nie mieściło :-)
A tak ogólnie to bardzo się cieszę, ze mój sen wywołał takie zainteresowanie, że ktoś zechciał napisać interpretację. Bardzo cenię interpretacją, które choć rzadko trafiają w rzeczywiste znaczenie snu to jednak pozwalają spojrzeć nań z innej szerszej perspektywy a przez to są bardzo cenne i inspirujące. Druga refleksja to taka, że często interpretacja więcej mówi o interpretującym niż o śnie i to jest również ciekawe i inspirujące.
Na koniec wspomnę o moich snach z dwu ostatnich nocy. Ogólnie jest ok czyli nadal oscylują na granicy koszmarów tak jak powinny uspokajając mnie, ze lekarstwo działa np. jeden z moich snów dotyczył pielęgniarki która usypiała kaczuszki a kiedy zasypiały zabijała je - kiedy to się wydało twierdziła, że przecież dla ich dobra bo tak by cierpiały z powodu choroby i nie wiadomo czy by wyzdrowiały - po tym śnie obudziłem się wstrząśnięty.
Dzięki, za komentarz - co prawda przejaskrawiony, ale dość trafny i cieszy mnie to :-) Ten pijaczek z tego snu, to ten sam, którego w poprzedniej kuracji zrzuciłem ze schodów, a w tej kuracji pojawił się we śnie łącznie z emocjami rozdrażnienia i gniewu będącego wynikiem lekarstwa co mnie cieszy bo znaczy, ze lekarstwo działa i wszystko idzie we właściwym kierunku. Co prawda teraz na jawie nie pojawia się już takie rozdrażnienie przechodzące w gniew więc bałem się, że coś słabiej działa, ale ten sen bardzo mnie ucieszył :-)
Rzecz jasna z tą atmosferą nienawiści to bardzo gruba przesada, aczkolwiek słowo "dewotów" faktycznie ma tu wyraz pejoratywny - chwilę go szukałem, aby oddać to co reprezentowały te postacie z mojego snu. Oczywiście ogromnym błędem było by mniemanie jakobym nie lubił ludzi religijnych wręcz przeciwnie. Więc końcówka nie została trafiona. Owi "dewoci" z mojego snu to żadni zaślepieni fanatycy ani manipulanci, ale własnie "oazowicze i dewotci" co dla mnie w pewnym sensie jest odpowiedniekiem przysłowiowych "faryzeuszy". Dla Ciebie dewot to moze idiota i fanatyk, ale dla mnie to coś zupełnie innego. Aby wytłumaczyć co to dla mnie znaczy muszę odwołać się do swoich doświadczeń. Mianowicie jako nastolatek zetknąłem się z ruchem oazowym, do którego miałem bardzo pozytywny stosunek jako iż był to okres w którym byłem bardzo religijny i spodziewałem się tam znaleźć podobnych sobie. Niestety okazało się, że ci ludzie po prostu lubią imprezować na pielgrzymkach a rzekoma religijność jest tylko pozorem. Nie żebym ja nie lubił imprezować, ale jak chciałem się napić i poimprezować to miałem od tego kumpli, którzy nie czaili się i nie zasłaniali religijnym szyldem :-) Dlatego od tamtego czasu dla mnie oazowicz i dewot to zwyczajny fałszywiec a nie jak piszesz fanatyk czy manipulant. Owszem spotkałem i fanatyka manipulanta na prymicjach kumpla to był jego wujek misjonarz to co on tam wygadywał to w głowie się nie mieściło :-)
A tak ogólnie to bardzo się cieszę, ze mój sen wywołał takie zainteresowanie, że ktoś zechciał napisać interpretację. Bardzo cenię interpretacją, które choć rzadko trafiają w rzeczywiste znaczenie snu to jednak pozwalają spojrzeć nań z innej szerszej perspektywy a przez to są bardzo cenne i inspirujące. Druga refleksja to taka, że często interpretacja więcej mówi o interpretującym niż o śnie i to jest również ciekawe i inspirujące.
Na koniec wspomnę o moich snach z dwu ostatnich nocy. Ogólnie jest ok czyli nadal oscylują na granicy koszmarów tak jak powinny uspokajając mnie, ze lekarstwo działa np. jeden z moich snów dotyczył pielęgniarki która usypiała kaczuszki a kiedy zasypiały zabijała je - kiedy to się wydało twierdziła, że przecież dla ich dobra bo tak by cierpiały z powodu choroby i nie wiadomo czy by wyzdrowiały - po tym śnie obudziłem się wstrząśnięty.





