26-12-2018, 13:35
26.12
W półśnie spostrzegłem, że choinka w moim pokoju jarzy się na czerwony kolor. Pomyślałem, że musi siedzieć w niej demon. Próbowałem się obudzić, ale wychodziły mi tylko lekkie drgania ciałem. W końcu zleciałem z łóżka i położyłem się ponownie. Następnie udało mi się wstać, ale miałem jakieś bardzo nikłe czucie w nogach. Gdzieś poszedłem. W końcu obudziłem się naprawdę, no i sobie myślę, że co teraz niby. Pieprzyć tą choinkę idę spać dalej bo co ja mam robić. Po kilku sekundach zapadłem w sen, zaczęły się mocne hipnagogi świsty zakłócenia itp. Zamknąłem oczy i czekałem aż wejdę w sen. Sen jednak nie nadchodził, a dźwięki zaczęły przeradzać się w typowe audio z horroru. Obudziłem się raz jeszcze i znów zapadłem w pół sen, teraz jednak wchodząc w głąb hipnagogów wyobrażałem sobie gigantyczną orgie. Nie pamiętam czy udało mi się do niej wejść, chyba nie.
LD
Prawdopodobnie nie pamiętam początku snu w którym się uświadomiłem, bo tu od samego początku wiedziałem, że śnie bez jakiegoś konkretnego powodu.
Byłem w mojej szkole, jednak bardzo mocno zdeformowaną przez sen. Stałem na jakimś mini ringu, nauczycielka oznajmiła mi, że występuje w zawodach sztuk walki. Dała mi długi kij. Powiedziała, że to turniej drużynowy. Zaczęła tłumaczyć zasady. Jedna z nich mi się nie spodobała, to znaczy do przeciwnika nie można podchodzić bliżej niż metr. Zacząłem się z nią wykłócać że nie ma to najmniejszego sensu. Do mojej drużyny doszedł jakiś gość z podstawówki, a w drużynie przeciwnej były jeden chłopak i dziewczyna, również z podstawówki. Mieli drewniany oręż, topory i w ogóle. Zdenerwowany miałem już powiedzieć, że nie biorę w tym udziału, jednak zagapiłem się i już zaczęło się odliczanie. No dobra, w takim razie jedziemy. Jak można się domyślić moi przeciwnicy nie mieli za dużych szans, kilkoma pchnięciami, ale nie za mocnymi wypchnąłem ich za ring. Zrobiłem to tak zręcznie, że widownia zaczęła bić mi brawo. Przeszliśmy do pół finału który miał odbyć się obok na lodowym ringu. Super. Odleciałem kawałek w stronę supermarketu. Spotkałem w nim kumpli. Zastanawialiśmy się, gdzie by tu zapalić buszka. Zaproponowałem wjazd towarowy za biedronką. Wszyscy się zgodzili. Niestety nagle znikąd nadjechał g i g a n t y c z n y buldożerokombajn kierowany przez znajomego który mielił wszystko na swojej drodze. Zaczął właśnie od tego wjazdu towarowego. Poleciałem do góry przenikając przez sufit obserwując to ciekawe zjawisko. Kierował się w stronę szkoły. Zawieszony w powietrzu obserwowałem jak szkoła wraz z dziećmi jest mielona. Obudziłem się.
Jakieś gówniane te sny dzisiaj.
W półśnie spostrzegłem, że choinka w moim pokoju jarzy się na czerwony kolor. Pomyślałem, że musi siedzieć w niej demon. Próbowałem się obudzić, ale wychodziły mi tylko lekkie drgania ciałem. W końcu zleciałem z łóżka i położyłem się ponownie. Następnie udało mi się wstać, ale miałem jakieś bardzo nikłe czucie w nogach. Gdzieś poszedłem. W końcu obudziłem się naprawdę, no i sobie myślę, że co teraz niby. Pieprzyć tą choinkę idę spać dalej bo co ja mam robić. Po kilku sekundach zapadłem w sen, zaczęły się mocne hipnagogi świsty zakłócenia itp. Zamknąłem oczy i czekałem aż wejdę w sen. Sen jednak nie nadchodził, a dźwięki zaczęły przeradzać się w typowe audio z horroru. Obudziłem się raz jeszcze i znów zapadłem w pół sen, teraz jednak wchodząc w głąb hipnagogów wyobrażałem sobie gigantyczną orgie. Nie pamiętam czy udało mi się do niej wejść, chyba nie.
LD
Prawdopodobnie nie pamiętam początku snu w którym się uświadomiłem, bo tu od samego początku wiedziałem, że śnie bez jakiegoś konkretnego powodu.
Byłem w mojej szkole, jednak bardzo mocno zdeformowaną przez sen. Stałem na jakimś mini ringu, nauczycielka oznajmiła mi, że występuje w zawodach sztuk walki. Dała mi długi kij. Powiedziała, że to turniej drużynowy. Zaczęła tłumaczyć zasady. Jedna z nich mi się nie spodobała, to znaczy do przeciwnika nie można podchodzić bliżej niż metr. Zacząłem się z nią wykłócać że nie ma to najmniejszego sensu. Do mojej drużyny doszedł jakiś gość z podstawówki, a w drużynie przeciwnej były jeden chłopak i dziewczyna, również z podstawówki. Mieli drewniany oręż, topory i w ogóle. Zdenerwowany miałem już powiedzieć, że nie biorę w tym udziału, jednak zagapiłem się i już zaczęło się odliczanie. No dobra, w takim razie jedziemy. Jak można się domyślić moi przeciwnicy nie mieli za dużych szans, kilkoma pchnięciami, ale nie za mocnymi wypchnąłem ich za ring. Zrobiłem to tak zręcznie, że widownia zaczęła bić mi brawo. Przeszliśmy do pół finału który miał odbyć się obok na lodowym ringu. Super. Odleciałem kawałek w stronę supermarketu. Spotkałem w nim kumpli. Zastanawialiśmy się, gdzie by tu zapalić buszka. Zaproponowałem wjazd towarowy za biedronką. Wszyscy się zgodzili. Niestety nagle znikąd nadjechał g i g a n t y c z n y buldożerokombajn kierowany przez znajomego który mielił wszystko na swojej drodze. Zaczął właśnie od tego wjazdu towarowego. Poleciałem do góry przenikając przez sufit obserwując to ciekawe zjawisko. Kierował się w stronę szkoły. Zawieszony w powietrzu obserwowałem jak szkoła wraz z dziećmi jest mielona. Obudziłem się.
Jakieś gówniane te sny dzisiaj.





