30-11-2018, 12:28
Wczoraj śniłem, że jestem przy rynku i rozmawiam z kolegą. W tym śnie znów po raz kolejny uczyliśmy się w studium, ja opuszczałem zajęcia i miałem zaległości. Zapytałem go jaki sens ma nasza nauka w studium, mamy już od dawna dyplomy, skończyliśmy studia więc po co to robimy? Kolega odpowiedział, że uczymy się po to by zyskać dyplom z nową specjalnością. Po zastanowieniu odparłem, że przecież na dyplomie nie wpisuje się specjalności i dostaniemy dokładnie taki sam dyplom jak już mamy, lepiej niech się przyzna, że tak naprawdę to uczymy się w tym studium dla wyrwania się z domu, dobrej zabawy, towarzystwa i imprez.
Śniłem jeszcze inne sny, ale nie maiłem czasu ich zapisać.
Dziś śniłem piękne wyraziste sny, były bardzo trwałe, wyraźne i pełne ciepłego światła. Co do fabuły to nie było w nich nic niezwykłego. Byłem u kolegi z którym grywam w darta zauważyłem, że przy tarczy wisi kilka rzędów dyplomów (w rzeczywistości wisi tylko jeden). Ostatni z dołu dyplom był niezwykły bo opalizował i obrazek na nie zdawał się poruszać. Kolega zdjął go ukradkiem i schował. Kiedy spytałem dlaczego go chowa odpowiedział, że nie chce aby żona go zobaczyła bo jak zwykle będzie gderała. Pomyślałem, że to bez znaczenia bo tak czy tak będzie gderała. Ogólnie to akcja snu toczyła się w starym domu kolegi, jednak w tym śnie był on wyjątkowo elegancki.
W dalszej części snu doszliśmy do mojego ogrodu i rzucaliśmy strzałkami przez ogrodzenie do pnia magnolii wszystko widziałem niezwykle wyraziście, lepiej niż na jawie. Rzuciłem grubszym prtem i chciałem rzucić starym tasakiem, którego rączka kruszyła się kiedy zacisnąłem na niej dłoń pomyślałem jednak, że to bez sensu bo uszkodziłbym drzewko.





