21-11-2018, 21:14
21.11
Poszedłem na piętro w celu odnalezienia dobrego oświetlenia do czytania książki. Ustawiłem krzesło tyłem do okna z którego świeciło słońce. Jednak zamiast usiąść pomyślałem, że muszę jeszcze położyć koc na podłodze. Dłuższą chwilą rozkminiałem nad idealną symetrią położenia w stosunku do mebli, w międzyczasie weszła moja mama zaciekawiona tym co robię. Zapadła noc, pomyślałem, że to czas położyć się spać. W łóżku przyszło mi na myśl, że przecież jestem w sypialni rodziców, niedługo przyjdą i będę musiał się stąd wynieść. Nie przejąłem się jednak tym zbytnio. Puściłem sobie coś do oglądania na sen na telefonie. Okazało się, że tą rzeczą był film, a dokładnie Klątwa jedynka. Pomyślałem, że konkrety horror nie jest najlepszą rzeczą do oglądania do snu. Stwierdziłem, że jest za głośno, dźwięk był ustawiony na 40. Wpisałem komendę sound !set 25, wyrazy te słowo po słowie powtarzały jakieś trzy dziewczyny odbijające się w ekranie telefonu. Dźwięk się ściszył ale dalej jakoś średnio pasowało mi to do spania, pomyślałem więc, że pójdę spać na dół. Obudziłem się przed komputerem na fotelu na dole, przede mną znajdował się odpalony komputer, a na ekranie było widać, że jestem właśnie w środku partyjki w lola, grałem Warwickiem a w buildzie dostrzegłem Hextech Gunblade. Zadzwonił do mnie bliski kumpel. Zacząłem z nim wesoło rozmawiać, z telefonem w ręku próbowałem zapalić światło bo oprócz jasnego ekranu w pokoju panowała zupełna ciemność. Wypróbowałem wszystkie pstryczki ale oczywiście nic się nie zapaliło. Powiedziałem do kumpla, że jak zwykle wszystkie światła się zepsuły. Odsłoniłem roletę, do środka wpadło trochę światła księżyca.
Przebudziłem się na chwilę. Zacząłem z powrotem zapadać w sen, słyszeć różne dźwięki niewiadomego pochodzenia a moje ciało zdawało się zapadać w łóżko. Pomyślałem, że chętnie zanurzę się w hipnagogi i trwałem w tym. Czułem jakby coś oplatającego mnie w pasie.
Po jakimś czasie postanowiłem się ruszyć i wstać. Nie spostrzegłem się, że nie znajduje się w łóżku w moim właściwym pokoju, a z powrotem w tym na dole. (te w którym nieustannie się budziłem w jednym z poprzednich snów) Poszedłem zapalić światło. Nie zapaliło się. Zaraz zaraz, jak to? Wykonałem test rzeczywistości. Proszę bardzo, śnie. Zamierzałem od razu przystąpić do działania i zacząć od opuszczenia tego pokoju. Zamknąłem oczy i przeniknąłem przez okno. Za nim jednak nie było nic, ciemność. Przeniosło mnie z powrotem do łóżka, znów byłem w stanie pół snu, nawet znów z jakimiś hipnagogami. Chwilę mi zajęło żeby ruszyć ciałem i wstać. Pomyślałem, że skoro nie oknem to po prostu wzlecę do góry. Daleko nie poleciałem, bo znów cofnęło mnie do łóżka. Leżałem w całości przykryty kocem. Odgarnąłem go. Wciąż leżę pod kocem. Znowu go odgarniam, lecz nie przynosi to skutku. Zacząłem bardzo szybko przebierać rękoma odgarniając jeden po drugim ale wyglądało na to, że przykrywające mnie koce nie mają końca i stąd nie wyjdę. Pomyślałem, że w sumie szkoda, ale trudno. W takim razie wole się obudzić. Obudziłem się.
Poszedłem na piętro w celu odnalezienia dobrego oświetlenia do czytania książki. Ustawiłem krzesło tyłem do okna z którego świeciło słońce. Jednak zamiast usiąść pomyślałem, że muszę jeszcze położyć koc na podłodze. Dłuższą chwilą rozkminiałem nad idealną symetrią położenia w stosunku do mebli, w międzyczasie weszła moja mama zaciekawiona tym co robię. Zapadła noc, pomyślałem, że to czas położyć się spać. W łóżku przyszło mi na myśl, że przecież jestem w sypialni rodziców, niedługo przyjdą i będę musiał się stąd wynieść. Nie przejąłem się jednak tym zbytnio. Puściłem sobie coś do oglądania na sen na telefonie. Okazało się, że tą rzeczą był film, a dokładnie Klątwa jedynka. Pomyślałem, że konkrety horror nie jest najlepszą rzeczą do oglądania do snu. Stwierdziłem, że jest za głośno, dźwięk był ustawiony na 40. Wpisałem komendę sound !set 25, wyrazy te słowo po słowie powtarzały jakieś trzy dziewczyny odbijające się w ekranie telefonu. Dźwięk się ściszył ale dalej jakoś średnio pasowało mi to do spania, pomyślałem więc, że pójdę spać na dół. Obudziłem się przed komputerem na fotelu na dole, przede mną znajdował się odpalony komputer, a na ekranie było widać, że jestem właśnie w środku partyjki w lola, grałem Warwickiem a w buildzie dostrzegłem Hextech Gunblade. Zadzwonił do mnie bliski kumpel. Zacząłem z nim wesoło rozmawiać, z telefonem w ręku próbowałem zapalić światło bo oprócz jasnego ekranu w pokoju panowała zupełna ciemność. Wypróbowałem wszystkie pstryczki ale oczywiście nic się nie zapaliło. Powiedziałem do kumpla, że jak zwykle wszystkie światła się zepsuły. Odsłoniłem roletę, do środka wpadło trochę światła księżyca.
Przebudziłem się na chwilę. Zacząłem z powrotem zapadać w sen, słyszeć różne dźwięki niewiadomego pochodzenia a moje ciało zdawało się zapadać w łóżko. Pomyślałem, że chętnie zanurzę się w hipnagogi i trwałem w tym. Czułem jakby coś oplatającego mnie w pasie.
Po jakimś czasie postanowiłem się ruszyć i wstać. Nie spostrzegłem się, że nie znajduje się w łóżku w moim właściwym pokoju, a z powrotem w tym na dole. (te w którym nieustannie się budziłem w jednym z poprzednich snów) Poszedłem zapalić światło. Nie zapaliło się. Zaraz zaraz, jak to? Wykonałem test rzeczywistości. Proszę bardzo, śnie. Zamierzałem od razu przystąpić do działania i zacząć od opuszczenia tego pokoju. Zamknąłem oczy i przeniknąłem przez okno. Za nim jednak nie było nic, ciemność. Przeniosło mnie z powrotem do łóżka, znów byłem w stanie pół snu, nawet znów z jakimiś hipnagogami. Chwilę mi zajęło żeby ruszyć ciałem i wstać. Pomyślałem, że skoro nie oknem to po prostu wzlecę do góry. Daleko nie poleciałem, bo znów cofnęło mnie do łóżka. Leżałem w całości przykryty kocem. Odgarnąłem go. Wciąż leżę pod kocem. Znowu go odgarniam, lecz nie przynosi to skutku. Zacząłem bardzo szybko przebierać rękoma odgarniając jeden po drugim ale wyglądało na to, że przykrywające mnie koce nie mają końca i stąd nie wyjdę. Pomyślałem, że w sumie szkoda, ale trudno. W takim razie wole się obudzić. Obudziłem się.





