21-11-2018, 12:06
Kurczę, tak z tego opisu by wynikało, że mamy (czy bardziej - mieliśmy) bardzo podobnie
Też miałam dwa tryby - albo zaciskam zęby, albo wpierdol. I zgodzę się z Tobą, ze to mało skuteczne i frustrujące podejście, przecież życie nie jest czarno-białe, żeby mieć dwie dostępne reakcje na sytuacje, które się w nim dzieją. To, co mi pomogło, to ustawianie "żółtych i czerwonych flag", jak to sobie nazywam. Czyli jest moment, w którym wszystko jest ok, potem jeśli coś przestaje mi pasować, to spokojnie o tym mówię. Następnie dodaję więcej emocji - najpierw ubieram w żart, potem idzie stanowczość, złość i dopiero potem furia. Tak naprawdę każda sytuacja będzie wymagała innego rodzaju i natężenia "flag", więc to jest do wypracowania. No i jak stawiasz flagi, to potem również otoczenie nie jest tak zaskoczone i nie ma Cię za dzikusa, jak w końcu ktoś oberwie (dosłownie lub nie)
Też miałam dwa tryby - albo zaciskam zęby, albo wpierdol. I zgodzę się z Tobą, ze to mało skuteczne i frustrujące podejście, przecież życie nie jest czarno-białe, żeby mieć dwie dostępne reakcje na sytuacje, które się w nim dzieją. To, co mi pomogło, to ustawianie "żółtych i czerwonych flag", jak to sobie nazywam. Czyli jest moment, w którym wszystko jest ok, potem jeśli coś przestaje mi pasować, to spokojnie o tym mówię. Następnie dodaję więcej emocji - najpierw ubieram w żart, potem idzie stanowczość, złość i dopiero potem furia. Tak naprawdę każda sytuacja będzie wymagała innego rodzaju i natężenia "flag", więc to jest do wypracowania. No i jak stawiasz flagi, to potem również otoczenie nie jest tak zaskoczone i nie ma Cię za dzikusa, jak w końcu ktoś oberwie (dosłownie lub nie)





