19-11-2018, 16:20
Nie wiem jak tam się dostałem.
Pamiętam tylko jakieś przebłyski: autobus, bardzo głośny hard bass na głośnikach i jakieś tabletki, a dalej pustka w głowie.
Jechałem nim bodajże do jakiejś szkoły w Londynie coś na wzór wycieczki klasowej.
Z samej podróży nie wiele pamiętam. Na miejscu okazało się, że będziemy przez tydzień spać w salach lekcyjnych.
Ja razem z kilkoma znajomymi zwiedzałem całą szkołę, szkoła była naprawdę duża, jednak nie była większa od tej, do której obecnie uczęszczam.
Po dłuższej wędrówce dotarliśmy do sali gimnastycznej. Jako że było dość ciemno, reszta klasy na czele z nauczycielami spała chcieliśmy wyważyć dziwi. Po wejściu na salę ukazał się moim oczom piękny duży basen. Chcieliśmy popływać, ale problemem było to, że nie było w nim wody. Poszliśmy do przebieralni zobaczyć czy różnią się one od tych w polskich szkołach. Szczerze zawiodłem się... w męskiej nie było nic ciekawego, zużyta prezerwatywa i rysunki na ścianach. Jednak w szatni damskiej... Tu było ciekawiej... Oprócz paru biustonoszy naszą uwagę przykuła masa małych karteczek pod ławkami. Na każdej było coś napisanie. Wymieniliśmy tylko parę spojrzeń i zaczęliśmy napełniać nimi kieszenie.
Na kartkach było parę bazgrołów i kilka sprośnych wiadomość wysyłanych między kilkoma dziewczynami.
Przy niektórych nie obyło się bez złośliwych komentarzy
.
Dałbym sobie głowę uciąć, że zamknąłem oczy tylko na malutką chwilę, zaraz znalazłem się w lesie. Nikogo innego nie było no oprócz sowy, która wlepiała swe duże oczyska prosto we mnie, no i tego czegoś człekokształtnego w krzakach, które się powoli do mnie zbliżało, ale tak to byłem sam.
Nagle zauważyłem, że tego człekopodobnego stwora nie ma. Ja jednak coś czułem na plecach, coś jak ciepły, cuchnący zgniłym mięsem oddech. Odwróciłem się tak... To był on, a raczej to. Stworzenie patrzyło mi prosto w oczy, byłem dwa trzy metry od niego.
W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem:
Yyy... Hej?
Swój wzrok zwróciłem na ziemię, wiedziałem, co mnie czekało. Gdy podniosłem wzrok "tego" już nie było znaczy jego truchło było, ale brakowało kilku sekund, aby szczury wielkość psa zjadły go w całości nie zostawiając nawet kości.
Sowa wszystko obserwowała, przyleciała teraz i usiadła na gałęzi naprzeciwko mnie i powiedziała:
Masz ognia?
Wyjąłem coś podobnego do zapalniczki z kieszeni i dałem sowie.
Czekaj!
Co? Zapytałem.
Nastaw zapalniczkę.
Postąpiłem według instrukcji.
Teraz sowa siedziała na gałęzi i wypuszczając dym powiedziała...
Wiesz co?
Co?
To wszystko kiedyś pierdolnie...
- powiedziała prawdziwym niczym lektor głosem.
Sowa odleciała a ja znowu byłem w sali gdzie spaliśmy.
Nudziło mi się, więc zwiedzałem dalej budynek.
Dotarłem w końcu na dach.
Widok z niego był przepiękny, głównie to gwiaździste niebo, które co jakiś czas rozjaśniało się przez przelatujące spadające gwiazdy... Coś pięknego.
Zauważyłem, że na krawędzi dachu ktoś siedzi.
Ostrożnym krokiem przybliżyłem się do owej postaci i usiadłem zaraz koło niej.
Po ubiorze i charakterystycznych włosach poznałem, że to ja, jedyną różnicą między nami była maska. Na twarzy. Jedna połowa była czarna a druga biała, były tylko dziurki na nos. W tej masce było coś intrygującego...
Nagle ja zdjął maskę, spojrzał mi w oczy i zaczął rozwodzić się nad tym, kim jestem i kim my jesteśmy...
Powiedział coś na wzór, że on jest tym lepszym, tym prawdziwym, po czym dodał:
- ale to tylko "moja opinia i moje wartości" wiec nie bierz sobie ich do serca... Znasz siebie i wiesz, że tylko ja mam rację bytu.
Pamiętam dosłownie jakieś urywki o samobójstwie i jakieś stronie internetowej, ale za mało pamiętam, aby opisać coś bardziej szczegółowo, mogę tylko dodać, że znalazłem na tej stronie jakiś opis coś w stylu: To kwestia czasu... I-sen będzie miało aktywnych użytkowników liczonych w setkach a w mgnieniu oka słynny "upadły brodacz" wraz ze swoim towarzyszem napełnią stronę główną reklamami...
Do tego znalazłem zdjęcia innych użytkowników ajsenu. Pamiętam tylko parę zdjęć, ale trudno mi dopasować dane zdjęcie do danego forumowicza...
Jeszcze parę słów na koniec:
Pierwszy raz zastosowałem swoją autorską technikę, naprawdę mało brakło, czułem już jak... nawet nie wiem jak to nazwać... jak byłem "wciągany w sen". Podczas robienia tej techniki czułem jak bezpośrednio, wchodzę w sen, najdziwniejsze w tej technice jest to, że zacząłem ją robić koło 22:00, cały czas wiedziałem, że nie śpię... Cały czas słyszałem odgłos filtrów, czułem butelkę... Wiedziałem po prostu, że nie śpię a w momencie, gdy już "wchodziłem w sen" po prostu pod wpływem emocji nic z tego nie wyszło... Otworzyłem oczy, patrzę na zegarek i... Jest 2:50. Po prostu położyłem się już normalnie spać. Może nie miałem LD, ale zapamiętałem zadowalająco ten sen
.
Pamiętam tylko jakieś przebłyski: autobus, bardzo głośny hard bass na głośnikach i jakieś tabletki, a dalej pustka w głowie.
Jechałem nim bodajże do jakiejś szkoły w Londynie coś na wzór wycieczki klasowej.
Z samej podróży nie wiele pamiętam. Na miejscu okazało się, że będziemy przez tydzień spać w salach lekcyjnych.
Ja razem z kilkoma znajomymi zwiedzałem całą szkołę, szkoła była naprawdę duża, jednak nie była większa od tej, do której obecnie uczęszczam.
Po dłuższej wędrówce dotarliśmy do sali gimnastycznej. Jako że było dość ciemno, reszta klasy na czele z nauczycielami spała chcieliśmy wyważyć dziwi. Po wejściu na salę ukazał się moim oczom piękny duży basen. Chcieliśmy popływać, ale problemem było to, że nie było w nim wody. Poszliśmy do przebieralni zobaczyć czy różnią się one od tych w polskich szkołach. Szczerze zawiodłem się... w męskiej nie było nic ciekawego, zużyta prezerwatywa i rysunki na ścianach. Jednak w szatni damskiej... Tu było ciekawiej... Oprócz paru biustonoszy naszą uwagę przykuła masa małych karteczek pod ławkami. Na każdej było coś napisanie. Wymieniliśmy tylko parę spojrzeń i zaczęliśmy napełniać nimi kieszenie.
Na kartkach było parę bazgrołów i kilka sprośnych wiadomość wysyłanych między kilkoma dziewczynami.
Przy niektórych nie obyło się bez złośliwych komentarzy
.Dałbym sobie głowę uciąć, że zamknąłem oczy tylko na malutką chwilę, zaraz znalazłem się w lesie. Nikogo innego nie było no oprócz sowy, która wlepiała swe duże oczyska prosto we mnie, no i tego czegoś człekokształtnego w krzakach, które się powoli do mnie zbliżało, ale tak to byłem sam.
Nagle zauważyłem, że tego człekopodobnego stwora nie ma. Ja jednak coś czułem na plecach, coś jak ciepły, cuchnący zgniłym mięsem oddech. Odwróciłem się tak... To był on, a raczej to. Stworzenie patrzyło mi prosto w oczy, byłem dwa trzy metry od niego.
W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem:
Yyy... Hej?
Swój wzrok zwróciłem na ziemię, wiedziałem, co mnie czekało. Gdy podniosłem wzrok "tego" już nie było znaczy jego truchło było, ale brakowało kilku sekund, aby szczury wielkość psa zjadły go w całości nie zostawiając nawet kości.
Sowa wszystko obserwowała, przyleciała teraz i usiadła na gałęzi naprzeciwko mnie i powiedziała:
Masz ognia?
Wyjąłem coś podobnego do zapalniczki z kieszeni i dałem sowie.
Czekaj!
Co? Zapytałem.
Nastaw zapalniczkę.
Postąpiłem według instrukcji.
Teraz sowa siedziała na gałęzi i wypuszczając dym powiedziała...
Wiesz co?
Co?
To wszystko kiedyś pierdolnie...
- powiedziała prawdziwym niczym lektor głosem.
Sowa odleciała a ja znowu byłem w sali gdzie spaliśmy.
Nudziło mi się, więc zwiedzałem dalej budynek.
Dotarłem w końcu na dach.
Widok z niego był przepiękny, głównie to gwiaździste niebo, które co jakiś czas rozjaśniało się przez przelatujące spadające gwiazdy... Coś pięknego.
Zauważyłem, że na krawędzi dachu ktoś siedzi.
Ostrożnym krokiem przybliżyłem się do owej postaci i usiadłem zaraz koło niej.
Po ubiorze i charakterystycznych włosach poznałem, że to ja, jedyną różnicą między nami była maska. Na twarzy. Jedna połowa była czarna a druga biała, były tylko dziurki na nos. W tej masce było coś intrygującego...
Nagle ja zdjął maskę, spojrzał mi w oczy i zaczął rozwodzić się nad tym, kim jestem i kim my jesteśmy...
Powiedział coś na wzór, że on jest tym lepszym, tym prawdziwym, po czym dodał:
- ale to tylko "moja opinia i moje wartości" wiec nie bierz sobie ich do serca... Znasz siebie i wiesz, że tylko ja mam rację bytu.
Pamiętam dosłownie jakieś urywki o samobójstwie i jakieś stronie internetowej, ale za mało pamiętam, aby opisać coś bardziej szczegółowo, mogę tylko dodać, że znalazłem na tej stronie jakiś opis coś w stylu: To kwestia czasu... I-sen będzie miało aktywnych użytkowników liczonych w setkach a w mgnieniu oka słynny "upadły brodacz" wraz ze swoim towarzyszem napełnią stronę główną reklamami...
Do tego znalazłem zdjęcia innych użytkowników ajsenu. Pamiętam tylko parę zdjęć, ale trudno mi dopasować dane zdjęcie do danego forumowicza...
Jeszcze parę słów na koniec:
Pierwszy raz zastosowałem swoją autorską technikę, naprawdę mało brakło, czułem już jak... nawet nie wiem jak to nazwać... jak byłem "wciągany w sen". Podczas robienia tej techniki czułem jak bezpośrednio, wchodzę w sen, najdziwniejsze w tej technice jest to, że zacząłem ją robić koło 22:00, cały czas wiedziałem, że nie śpię... Cały czas słyszałem odgłos filtrów, czułem butelkę... Wiedziałem po prostu, że nie śpię a w momencie, gdy już "wchodziłem w sen" po prostu pod wpływem emocji nic z tego nie wyszło... Otworzyłem oczy, patrzę na zegarek i... Jest 2:50. Po prostu położyłem się już normalnie spać. Może nie miałem LD, ale zapamiętałem zadowalająco ten sen
.19-11-2018





