07-11-2018, 11:55
Wczorajszy sen: Jadę gdzieś z. Ojcem i mamą. Ojciec mówi, że jedziemy do Warszawy. Ujrzałem, że ojciec ma nowy samochód. Udaliśmy się w trasę, nie była mi ona znajoma, lecz gdy byliśmy już na miejscu to nie była Warszawa, lecz połączenie takjakby dwóch wsi w których mieszkałem. No i gdy byliśmy już na miejscu, nad jeziorkiem w lesie, po prostu zobaczyłem, że na ziemi jest wszędzie kupa, no i nie zabardzo chciało mi się przebywać w tym miejscu. Ojciec oczywiście troszkę się pokompal. Ja ujrzałem, że pojawiły się stragany i ludzie wokół. No i wtedy jakos czułem się niezręcznie, że my jako jedyni kompiemy się w jakimś bagnie. No i później, gdy chcieliśmy wrócić do auta, ujrzałem, że jest w nim szerszen. Splawilismy go jakoś i dojechaliśmy gdzieś.





