13-10-2018, 09:24
12.10
Byłem w sklepie w centrum handlowym z rodzicami, kupowałem koszulę na jutrzejszy występ wokalny. Poszedłem ją przymierzyć do poczekalni, zorientowałem się, że wygląda dokładnie tak samo jak koszula którą już posiadam i którą faktycznie miałem zamiar jutro założyć. Coś sprawiło, że zwątpiłem w otaczającą rzeczywistość i wykonałem TR. Dosyć mocno zdziwiłem się, gdy nie napotkałem przeszkody podczas oddychania z zaciśniętym nosem, ponieważ sen nie miał w sobie jakiś abstrakcyjnych elementów. Rodzice mieli do mnie jakieś zarzuty, nie miały one jakiegoś głębszego sensu ale po prostu wyrażali sprzeciw ku czemuś. Swoją drogą zaobserwowałem taką rzecz, że w LD prawie wszyscy ludzie otaczający mnie są do mnie negatywnie nastawieni, nigdy nie godzą się na to co do nich mówię lub chcą mi zrobić krzywdę i muszę na nich wpływać żeby manipulować ich nastawieniem lub 'zabijać'. Tak też zrobiłem, zmieniłem nastawienie rodziców tak, żeby myśleli o mnie i odnosili się do mnie pozytywnie gdyż poczułem taką potrzebę zanim opuszczę wcześniejszy 'scenariusz' snu. Wyleciałem ze sklepu w poszukiwaniu ładnej kobiety. Tak właśnie marnuje 3/4 moich świadomych snów. Zamiast zrobić coś nowego, ciekawego i kreatywnego to zawsze pierwsza myśl która pojawia się w głowie - przelecieć jakąś panienkę. W dodatku w większości przypadków nie jest to satysfakcjonujące, albo wysysa mnie ze snu przed samą akcją. Cholerne instynkty.
13.10
Byłem w świecie gry pierwszej części Wiedźmina. Wykonywałem różne zadania, wpierw na bagnie, potem znalazłem się na moście na grobli, oddzielającym Starą Wyzimę od Wyzimy Klasztornej. Oddawałem misję jakiemuś grubaskowi. Miałem 5 opcji do wyboru, w każdej dawałem mu jakieś przedmioty. Miałem tęgą rozkmine na temat tego co mi się przyda, a co mogę mu oddać, za co będzie więcej expa. W podjęciu decyzji pomagała mi jakaś mistyczna istota w postaci dziewczynki która siedziała mi na ramieniu, traktowałem ją jak młodszą siostrę albo córkę, ale czułem też, że jest w niej coś złego. Podszedłem do barierki mostu. Spojrzałem na przystań, pomyślałem, że tu właśnie zaczynała się moją przygoda a to była piękna gra. Zacząłem płakać wzruszony. Na koniec pomyślałem, że te ferie zimowe będą mi się przez to dobrze kojarzyć.
Byłem w sklepie w centrum handlowym z rodzicami, kupowałem koszulę na jutrzejszy występ wokalny. Poszedłem ją przymierzyć do poczekalni, zorientowałem się, że wygląda dokładnie tak samo jak koszula którą już posiadam i którą faktycznie miałem zamiar jutro założyć. Coś sprawiło, że zwątpiłem w otaczającą rzeczywistość i wykonałem TR. Dosyć mocno zdziwiłem się, gdy nie napotkałem przeszkody podczas oddychania z zaciśniętym nosem, ponieważ sen nie miał w sobie jakiś abstrakcyjnych elementów. Rodzice mieli do mnie jakieś zarzuty, nie miały one jakiegoś głębszego sensu ale po prostu wyrażali sprzeciw ku czemuś. Swoją drogą zaobserwowałem taką rzecz, że w LD prawie wszyscy ludzie otaczający mnie są do mnie negatywnie nastawieni, nigdy nie godzą się na to co do nich mówię lub chcą mi zrobić krzywdę i muszę na nich wpływać żeby manipulować ich nastawieniem lub 'zabijać'. Tak też zrobiłem, zmieniłem nastawienie rodziców tak, żeby myśleli o mnie i odnosili się do mnie pozytywnie gdyż poczułem taką potrzebę zanim opuszczę wcześniejszy 'scenariusz' snu. Wyleciałem ze sklepu w poszukiwaniu ładnej kobiety. Tak właśnie marnuje 3/4 moich świadomych snów. Zamiast zrobić coś nowego, ciekawego i kreatywnego to zawsze pierwsza myśl która pojawia się w głowie - przelecieć jakąś panienkę. W dodatku w większości przypadków nie jest to satysfakcjonujące, albo wysysa mnie ze snu przed samą akcją. Cholerne instynkty.
13.10
Byłem w świecie gry pierwszej części Wiedźmina. Wykonywałem różne zadania, wpierw na bagnie, potem znalazłem się na moście na grobli, oddzielającym Starą Wyzimę od Wyzimy Klasztornej. Oddawałem misję jakiemuś grubaskowi. Miałem 5 opcji do wyboru, w każdej dawałem mu jakieś przedmioty. Miałem tęgą rozkmine na temat tego co mi się przyda, a co mogę mu oddać, za co będzie więcej expa. W podjęciu decyzji pomagała mi jakaś mistyczna istota w postaci dziewczynki która siedziała mi na ramieniu, traktowałem ją jak młodszą siostrę albo córkę, ale czułem też, że jest w niej coś złego. Podszedłem do barierki mostu. Spojrzałem na przystań, pomyślałem, że tu właśnie zaczynała się moją przygoda a to była piękna gra. Zacząłem płakać wzruszony. Na koniec pomyślałem, że te ferie zimowe będą mi się przez to dobrze kojarzyć.





