01-10-2018, 16:59
01.10
Byłem w swoim domu w pokoju razem z bliskim kumplem. Zarzuciłem kartonik LSD. Po kilku godzinach (tak odczuwalnie to minęły może z dwie minuty, ale mój mózg twierdził inaczej) stwierdziłem, że nic mnie nie bierze. Pomyślałem, że było by bardzo nieciekawie gdyby kwas zaczął działać w jakimś losowym momencie, na przykład jutro w szkolę. Zacząłem żałować, że go wziąłem. Podzieliłem się tą obawą z kumplem, ale on miał do tego pozytywne podejście, powiedział, że to powód do szczęścia jeżeli jednak wejdzie. Obudziłem się.
Byłem w swoim domu w pokoju razem z bliskim kumplem. Zarzuciłem kartonik LSD. Po kilku godzinach (tak odczuwalnie to minęły może z dwie minuty, ale mój mózg twierdził inaczej) stwierdziłem, że nic mnie nie bierze. Pomyślałem, że było by bardzo nieciekawie gdyby kwas zaczął działać w jakimś losowym momencie, na przykład jutro w szkolę. Zacząłem żałować, że go wziąłem. Podzieliłem się tą obawą z kumplem, ale on miał do tego pozytywne podejście, powiedział, że to powód do szczęścia jeżeli jednak wejdzie. Obudziłem się.





