27-09-2018, 08:36
Znów miałem piękny przedświadomy sen, tym razem było to niezwykle miasto położone na północnym wschodzie. Od początku wszystko było wyraziste i towarzyszyła temu wyostrzona percepcja, wszystko było niesamowicie wyraziste i trwałe tyle, że tym razem nie towarzyszyło temu takie jasne światło – światło było stonowane, ale bardzo przejrzyste. Czułem, ze coś jest nie tak, że jest tu jakaś tajemnica, kiedy trzeci raz przechodziłem przez miasto wzniosłem się w górę i wówczas moja percepcja jeszcze gwałtownie wzrosła. Okrążyłem budynek który mnie intrygował i zrozumiałem, że jest to cudowna stara kapliczka ogromnych rozmiarów, która teraz stojąc przy karczmie pełni inne funkcje. Miała niezwykły kształt coś w stylu architektury osady jeźdźców z „Władcy pierścieni” jak i pięknych rosyjskich grafik Fantazy a zarazem konkretna swojska budowla tyle, ze niezwykła. Tego co tam widziałem nie da się opisać to po prostu trzeba by zobaczyć, dlatego nie będę tego opisywał i pominę fabułę ograniczając się do napisania, ze było to niezwykłe i towarzyszył temu wzrost percepcji już na takiej granicy, że jeszcze odrobinkę i eksplodował by cudowny świetlisty ld.
Po przerwie w śnie wreszcie jakieś sensowne ld nad ranem. Układałem jakieś paczki na schodach, kiedy uświadomiłem sobie, że śnię. Będąc świadomym, ze to sen spróbowałem przesunąć jedną z nich aby nie blokowała schodów. Kiedy ją chwyciłem poczułem wyraźnie fakturę starej tektury, która zaczęła się rwać pod wpływem mojego nacisku. Zastanawiałem się czy nie użyć jakiś swoich sennych mocy aby tu posprzątać, kiedy uświadomiłem sobie ważne znaczenie tego snu i jego symbolizm. Te pudła zastawiające schody symbolizowały różne sprawy z ostatnich dni jakich nie zdążyłem załatwić i które w mojej psychice ciążą mi i przeszkadzają by iść dalej stąd blokują te senne schody. Zrozumiałem, że dlatego ten sen jest męczący bo te niezałatwione sprawy, męczą mnie i stwarzają napięcia. Niektóre z tych pudeł to były sprawy, które muszę załatwić w najbliższych dniach dlatego używanie sennych mocy nic by tu nie dało bo te pudła to tylko symbole a sprawy muszę załatwić na jawie. Mimo to postanowiłem trochę uporządkować ten bałagan na schodach bo czułem w związku z nim dyskomfort. Kiedy usunąłem kilka pudeł uświadomiłem sobie, że czuję się lepiej i że niektóre z tych zaległych spraw mogę sobie odpuścić i zlekceważyć bo nie są one aż tak ważne aby nimi się przejmować i odczułem ulgę.
Ponieważ sen był płytki poczułem, że zaczynam się budzić, zacząłem odczuwać swoje ciało i pewien dyskomfort związany z napięciami, chciałem zmienić pozycję, ale nie mogłem poruszyć ciałem, było ono tak zrelaksowane, że poruszenie nim wymagało by bardzo dużego wysiłku i po prostu ni chciało mi się. Pomyślałem niech sobie leży i po chwili znów zapadłem w sen.
Kiedy znalazłem się we śnie sytuacja była podobna jak wcześniej mimo zmiany scenerii. Najpierw uświadomiłem sobie, że znów zasnąłem i jestem w śnie, potem jasno uświadomiłem sobie znaczenie snu – nie ma sensu się tu rozpisywać bo znaczenie było podobne tyle, że w tym drugim ld bałagan był mniejszy i ta sama konkluzja, że jednak pewne sprawy muszę uporządkować na jawie. Podobnie jak we wcześniejszym śnie tu również powoli zacząłem się budzić uświadamiając sobie swoje ciało. Tym razem nie przejąłem się tym, szczególnie, że ciało było mniej napięte. Postanowiłem przełamać obezwładniającą niechęć i spróbować jednak zmienić pozycję, powiedziałem sobie, że tylko zmienię pozycję ciała i zostawię je w spokoju zasypiając. Opornie to szło, ale dana sobie obietnica, że zaraz zasnę pomogła mi się przełamać i odwróciłem się w końcu na drugi bok. Natychmiast jak zmieniłem pozycję ciało ogarnął błogi bezwład i poddając mu się zasnąłem i znalazłem się w kolejnym ld. Kiedy zrozumiałem jego symbolikę pomyślałem, ze warto by się obudzić i zapisać to póki wszystko pamiętam, z drugiej jednak strony wcale nie chciałem się budzić trwając w stanie płytkiego snu, w którym mogłem myśleć normalnie jak na jawie choć bez poczucia ciała. Zrozumiałem, że jestem w stanie pomiędzy snem a przebudzeniem – w jedną stronę krok w sen w drugą powrót do ciała i przebudzenia się. Uświadomiłem sobie co było nie tak z tymi wcześniejszymi ld – to właśnie spoczywanie w tym stanie między jawą a snem, zawieszenie w nim, wycieczki w sen i powrót do tego stanu pomiędzy. Dziś dzięki błogości ciała było to przyjemne wolne od napięć więc mogłem to jasno obserwować a przy tym nie chciało mi się budzić jednak ogólnie to jest to doświadczenie nienaturalne związane ze spłyceniem snu, które człowiek odbiera jako dyskomfort i niemożność zaśnięcia, zaburzenie snu. To, ze tak się to odbiera stwarza napięcia i dyskomfort bo jest to praktycznie świadomość jawy tylko oddzielona od ciała czasami jak dziś przez błogość, zazwyczaj jednak więżą tu człowieka napięcia. Inny rodzaj porannych ld w płytkim śnie wolne są od tego i świadomość jest nieco zmieniona bo są głębsze, bardziej pełnowartościowe. O ile ten drugi rodzaj snów hipnagogicznych można uznać za ld bo tak się przyjęło o tyle ten pierwszy rodzaj w którym mamy świadomość jawy Frederik van Eeden stanowczo odrzuca wyjaśniając dlaczego. Konkluzja z tego jest taka, że tak naprawdę nie powinno uznać się ich za ld tylko odmienne doświadczenie przysenne charakterystyczne dla spłyconego snu najczęściej wywołane przerywanym snem i nerwowością. Jest to zjawisko łatwe do wywołania, patologia snu nad którą jednak można zapanować tyle, że jeśli mylona jest z ld wypacza całkowicie sposób pojmowania ld. Stan ten sam w sobie jest ciekawy i właściwie użyty może być użyteczny, ale może wręcz pozbawić nas możliwości doświadczania prawdziwych ld.





