21-09-2018, 21:23
21/09
Jechałem pociągiem. Mój bliski kumpel siedział obok mnie, zapytałem go dokąd jedziemy. Odpowiedział, że na południe i będzie to bardo długa podroż, bo jakieś 600km. Rozsiadłem się wygodnie, chwilę potem jednak pociąg stanął. Wyszedłem na zewnątrz, okazało się, że tory się skończyły. Byłem zmuszony wyjąć swój bagaż z pociągu który zawracał, był w nim mój kot który uciekł i zniknął. Chwilę potem podjechała karoca z końmi. Woźnica zaprosił mnie do środka i powiedział, że kontynuujemy podróż. Obudziłem się
Po ponownym zaśnięciu byłem z moim kolejnym bliskim kumplem w samochodzie, on prowadził. Miałem poczucie, że wciąż jadę do mojego początkowego celu. Byliśmy już bardzo blisko niego, ale na ulicy zrobił się duży tłok i potrąciliśmy przechodniego. Pojawiła się informacja, że zepsuliśmy misję i pojawiliśmy się w jakimś w losowym miejscu. Zacząłem się sprzeczać z kumplem wyrażając swoje niezadowolenie odnośnie tego, że byliśmy już tak blisko.
Jechałem pociągiem. Mój bliski kumpel siedział obok mnie, zapytałem go dokąd jedziemy. Odpowiedział, że na południe i będzie to bardo długa podroż, bo jakieś 600km. Rozsiadłem się wygodnie, chwilę potem jednak pociąg stanął. Wyszedłem na zewnątrz, okazało się, że tory się skończyły. Byłem zmuszony wyjąć swój bagaż z pociągu który zawracał, był w nim mój kot który uciekł i zniknął. Chwilę potem podjechała karoca z końmi. Woźnica zaprosił mnie do środka i powiedział, że kontynuujemy podróż. Obudziłem się
Po ponownym zaśnięciu byłem z moim kolejnym bliskim kumplem w samochodzie, on prowadził. Miałem poczucie, że wciąż jadę do mojego początkowego celu. Byliśmy już bardzo blisko niego, ale na ulicy zrobił się duży tłok i potrąciliśmy przechodniego. Pojawiła się informacja, że zepsuliśmy misję i pojawiliśmy się w jakimś w losowym miejscu. Zacząłem się sprzeczać z kumplem wyrażając swoje niezadowolenie odnośnie tego, że byliśmy już tak blisko.





