06-09-2018, 08:55
Dziś śniłem o wycieczce do Japonii. Kumpel wszystko zorganizował dał mi bilety, wizy zawiózł na lotnisko gdzie powtórzył mi kilkakrotnie szereg wskazówek mimo to nie czułem się pewny bo miałem lecieć sam, bez znajomości języka i w ogóle, ale poleciałem. Po wylądowaniu na lotnisku w Japonii, które było bardzo nowoczesne choć zdawało się mieścić na rynku w moim mieście nie bardzo wiedziałem co robić. Panowała tu szalona moda na granie w jakąś nową grę. Trzeba było mieć do niej okulary, które na świat rzeczywisty nakładały elementy gry i inne gadżety – każdy je miał. Z gadżetów wybrałem pistolet bo pomyślałem, że z moim nieprzeciętnym refleksem strzelanka będzie najlepsza.
Łaziłem więc po lotnisku u jak widziałem kogoś w Chełmie ze spluwą to strzelałem, szło mi nieźle, ale jeden z moich pistoletów miał trochę opornie chodzący spust. Po pewnym czasie spotkałem starszego Japończyka mistrza tej gry, który wyjaśnił mi co jest nie tak z tym pistoletem i gdzie go mam wymienić.
W śnie nad ranem meblowałem mój nie istniejący pokój na pięterku z zachodniej strony. Sprzątanie było ciężkie i szło mi opornie nawet mimo tego, że co jakiś czas ktoś przychodził pomagać. Na końcu zabrałem się za piece bezsensownie zrobione na środku pokoju. Dwa to były jakieś dziwne konstrukcje gazowe, trzeci to była tradycyjna kuchnia na drzewo. Płonęło w niej drzewo, niestety blachy były przeżarte i brakowało cegieł. Pomyślałem, ze blachy można dokupić choć tanie nie są, ale skąd ten ogień i do tego skąd tu gaz skoro był odcięty?





