05-09-2018, 12:25
Jestem w domku babci. Przyjeżdża po mnie kumple Jeepem i jedziemy. Jest wieczór i kiedy odjeżdżamy widzę, że nie zgasiłem świata więc wracamy. Siostra poszła zgasić światło, a kumpel na podwórku sąsiada robi dziwne manewry Jeepem wkopując nas coraz bardziej w śnieg. W końcu zatrzymuje się i zaczyna mówić o moim zegarku. Mówi, że jest koreański, ma funkcję horoskopu koreańskiego, wie bo inny nasz kumpel ma taki sam. Pokazuje mi w moim zegarku filmiki z tym drugim kumplem, są bardzo śmieszne to jakiejś jego reklamówki.
W końcu oglądając te filmy przenoszę się do tego drugiego kumpla. Nadal jest zima, jest noc i wracamy gdzieś ze wschodu do domu. Utknęliśmy przy jakiejś górze bo zablokowali drogę mieszkańcy wsi zniszczonej przez śnieżycę.
Stoimy w kolejce, kumpel opowiada jakieś historie z przeszłości i kiedy to robi zaczynam widzieć te historie, występują w nich dziwne istoty i są bardzo klimatyczne, opisanie ich zajęło by dużo czasu więc pominę.
W kolejnym śnie jakby kontynuacji poprzedniego stoimy z kumplem w kolejce do jakiegoś baru, jest tam dużo istot, które wyglądają jak ludzie, ale ludźmi nie są to jakieś dzikie istoty, ale kumpel je zna więc się nie przejmuję. Kupujemy alkohol siadamy w tym mrocznym nieludzkim barze i dobrze się bawimy.
W kolejnym śnie z kumplem z pierwszego snu jedziemy samochodem przez korytarze jakiegoś budynku, trzeba uważać na futryny i w ogóle, to jakiś wyścig z jakimiś nieludzkimi istotami, które potrafią biegać po ścianach. W końcu zatrzymujemy się przed jakąś gablotą są tam piękne kryształy i rytualne sztylety, bierzemy z kumplem po jednym.
Snów było więcej i wszystkie były niesamowicie wyraziste i miały jakiś niesamowity klimat po obudzeniu się doskonale je pamiętałem i wiem, ze były przyjemne. Potem w drzemce też miałem jakieś sny, ale mętne i płytkie więc ich nie zapamiętałem.





