03-09-2018, 04:33
Byłem na imprezie wyjazdowej zorganizowanej przez mojego brata w jakimś uzdrowisku. Na imprezie były dwie panienki wiadomej profesji ubrane stosownie do okoliczności.
W pewnym momencie wyszedłem na zewnątrz na coś w rodzaju molo w chwilę potem pojawiły się owe panienki. Jedna z nich okazała się moją koleżanką z podstawówki, chociaż wyglądała zupełnie inaczej niż naprawdę. Zaczęliśmy rozmawiać - zapytałem ją dlaczego mnie unika, przecież powinna wiedzieć, że ją bardzo lubię. Dziewczyna rozpłakała się, przytuliła do mnie i powiedziała; szkoda że nie powiedziałeś mi tego dawno temu, wtedy moje życie potoczyło by się zupełnie inaczej, zawsze cię kochałam.
Zrobiło mi się jej bardzo żal. Powiedziałem; jeśli mnie kochasz wszystko można jeszcze zmienić. Dziewczyna rozpromieniła się i powiedziała, że jest szczęśliwa i teraz wszystko się zmieni.
Poszliśmy do jakiejś kawiarni, rozmawialiśmy i było bardzo miło. Po pewnym czasie wróciliśmy na imprezę gdzie powiedziałem bratu, że teraz z nią jestem i ona zrywa z poprzednim życiem.
Nie powiedział nic, ale widziałem że ma poważne wątpliwości.
Impreza trwała nadal, z przykrością zauważyłem, że dziewczyna co chwile się zapomina i wraca do starych nawyków zachowując się prowokacyjnie. Widząc to brat powiedział, że ona jest bardzo dobra w swojej profesji i nie sądzi aby mogła się zmienić to wywarło na niej głębokie piętno i nasz związek nie ma szans. Pomyślałem ze smutkiem, ze chyba ma rację i dobre serce, dobre intencje nie przetrwają konfrontacji z rutyną, nawykami, nawet jeśli chcemy się ich wyrzec. pomyślałem, że życie jest bardzo smutne.





