07-08-2017, 13:28
DZIEŃ 5
Data: 06.08.2017
Ilość zapamiętanych snów: 2
- SEN 1:
- SEN 2:
DZIEŃ 6
Data: 07.08.2017
Ilość zapamiętanych snów: 1
- SEN 1:
W pewnym momencie znaleźliśmy grotę, w której mogliśmy się zatrzymać na dużej. Nie mieliśmy jedzenia ani drzewa na opał więc stwierdziliśmy,że trzeba się podzielić na dwie grupki i poszukać cokolwiek. Stwierdzili, że lepiej będzie jak ja i nieznajomy ( dajmy mu na imię Tadeusz ) pójdziemy razem. No więc poszliśmy w stronę lasu. Co jest najdziwniejsze tam nie było już żadnego śniegu, wszystko było zarośnięte i zielone. Las był niebezpieczny, żyły w nim jakieś potwory, olbrzymy i ludzie. Trzeba było iść ostrożnie i mieć oczy dookoła głowy. Ja miałam zbroje i katanę przy sobie a Tadek miecz. W pewnym momencie usłyszeliśmy dziwne krzyki i śpiew małej dziewczynki jak z horroru. Trochę się przestraszyłam lecz mój towarzysz wcale nie stracił odwagi. Parę kroków dalej ujrzeliśmy zza krzaków ognisko a przy nim olbrzymy. Tadeusz chciał je zabić i zabrać jedzenie ja natomiast spanikowałam, ponieważ się ich bałam i poszłam dalej. W pewnym momencie zauważyłam coś czarnego poruszającego się między drzewami. Byli to ludzie, którzy nazywali się nocną strażą. Byli ubrani cali na czarno a twarze mieli zasłonięte. Wyciągnęłam moją broń a po chwili zaczęła się walka. Było ich 10 a ja jedna. Po paru sekundach zjawiła się moja kuzynka i pomogła mi ich pokonać bo na Tadka nie można liczyć... Poszłam dalej a na swojej drodze zobaczyłam starszą kobietę a wokół niej jakieś inne. Gdy się przyjrzałam bliżej zobaczyłam, że były to zombie.Oczywiście pomogłam kobiecie a ta zaoferowała ,że da mi trochę jedzenia. Poszłam za nią do jej chatki a tam zaczęła przygotowywać kurczaka na patelni to pomyślałam , że zostanę. Znalazłam sie u siebie w pokoju, patrzyłam przez okno na kuzynke, która niosła szarego kota. Po kilku sekundach była już u mnie w mieszkaniu. Kot zamienił się w małego jednorożca i każdy kto go zobaczył mówił, że to jest zwykły kot. Poszłam do salonu i było tam malutkie dziecko, do którego cały czas mówiłam "chodź do mamy" ale ono tylko raczkowało i się delikatnie uśmiechało. Znów zmieniło się miejsce. Tym razem byłam tam gdzie w poprzednich snach, na polu. Paliło się tam ognisko a przy nim siedzieli moi rodzice, kuzynka, brat, i jakaś dziewczyna, której nie znałam wcale. Dosiadłam się do niej i zaczełyśmy razem rozmawiać. Moi rodzice zasneli w tym czasie a nieznajoma dała mi prawie wypalonego cygara. Pociągłam raz, wstałam i rzuciłam na ziemię po czym przydeptałam. W tym samym momencie przyszedł Tadek, który miał na twarzy krew i wyglądał na zmęczonego. Trochę mu długo zeszło no ale przyniósł trochę jedzenia i dosiadał się do ogniska. Parę chwil potem przyszedł jeszcze jakiś facet ubrany na czarno. Wiedziałam, że jest jednym z tych, których zabiłam poprzednim razem w lesie. Wtedy zobaczyłam scenkę, w której jakiś chłopak uciekał przed nimi ale nie udało mu się uciec i został zabity. Okazało się, że ten mężczyzna jest bratem nowo poznanej dziewczyny. Usiadł koło nas na drewienku i zaczął opowiadać jak zdobył miecz ,który teraz ma przy sobie. Zaczął wspominać coś o swojej żonie a ja miałam takie wrażenie gdyby ona już nie żyła. Rozmawiałam z nim przez chwilę. Był brdzo podobnydo Jona Snowa z gry o tron.Wyjął z kieszeni papierosy i zapytał się z uśmiechem na twarzy, których nie lubię. Ja natomiast powiedziałam ,że lubię wszystkie po czym wyciągnęłam szluga z paczki. Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam zapalniczkę.
**Zauważyłam, że już któryś raz śni mi się to samo miejsce i rodzina.Powyższy sen był klarowny i rzeczywisty, tak 7/10
Śnił mi się jeszcze jeden ale pamiętam tylko, że byłam tam nad jakąś wodą i to wszystko...





