29-03-2017, 18:19
Zróbmy założenie.
Chcę wstawać ok 5:30. By zaliczyć min. 7h (celuje zawsze w bliżej 8:30) powinienem kłaść się o 21:00.
O tej porze nie jestem senny i przynajmniej do 22 lub 23 przewracam się z boku na bok, w najlepszym razie na etapie transu czy rozluźnienie przedsennego (wraz z brakiem poczucia czasu).
By ułatwić zasypianie przychodzą mi do głowy dwie rzeczy:
Chcę wstawać ok 5:30. By zaliczyć min. 7h (celuje zawsze w bliżej 8:30) powinienem kłaść się o 21:00.
O tej porze nie jestem senny i przynajmniej do 22 lub 23 przewracam się z boku na bok, w najlepszym razie na etapie transu czy rozluźnienie przedsennego (wraz z brakiem poczucia czasu).
By ułatwić zasypianie przychodzą mi do głowy dwie rzeczy:
- budzić się twardo 5:30, wywlekać z łóżka i zmuszać do funkcjonowania - po kilku dniach takiego traktowania organizm zaśnie jak tylko położe się o 21
- założyć opaskę/maskę do snu, w uszy woskowe zatyczki
- połączyć powyższe metody
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





