25-02-2017, 21:05
Masz na myśli moją byłą? Właśnie nie mieliśmy kontaktu, a dzisiaj się z nią widziałem przypadkiem w autobusie (wracaliśmy z zakupów razem) i pochwalila się, że jej i jej mamie zaczęły kwitnąć kwiaty (sadzone), które dałem im z 2 lata temu (nie jesteśmy rok razem). Taka zadowolona i w ogóle, może nie jak tam ale taka uśmiechnięta.
I tak szczerze? To najbardziej przeżyłem rozstanie z nią... Za mojego życia ani nikt nie umarł ani nikt nie zniknął z rodziny, więc nie mam za kim tak bardzo tęsknić a z rodziną mam świetny kontakt.
Nie towarzyszyła mi bezradność, tylko tylko uciekłem przed czyms i do kogoś. Jakby ta śmierć, czy co to było, gonilo mnie ale jednocześnie jakbym miał kogoś stracić wtedy na zawsze.
I tak szczerze? To najbardziej przeżyłem rozstanie z nią... Za mojego życia ani nikt nie umarł ani nikt nie zniknął z rodziny, więc nie mam za kim tak bardzo tęsknić a z rodziną mam świetny kontakt.
Nie towarzyszyła mi bezradność, tylko tylko uciekłem przed czyms i do kogoś. Jakby ta śmierć, czy co to było, gonilo mnie ale jednocześnie jakbym miał kogoś stracić wtedy na zawsze.





