10-12-2010, 16:39
ok. godziny 22 poszedłem spać
obudziłem się o 4, pamiętam sen. Następnie oglądam walkę Adamka.
o godzinie 5:15 wróciłem do łóżka - pomyślałem... Spróbuję zasnąć świadomie, ew. wyjść z ciała. Leżę, leżę, leżę...
Myślę - cholera nie dam rady zasnąć. Może mam paraliż to spróbuję "wyrwać" się z ciała.
Wyskakuję - ale co się dzieje? spadam z łóżka... Wkurzony, że mogę obudzić wszystkich w domu (dość głośno zleciałem xD).
Na wszelki wypadek zrobiłem TR z nosem - i co? "ALE JAJA" - pomyślałem!! "ODDYCHAM!! O kurwa pierwszy raz mam najprawdziwsze LD!" - krzyknąłem Zaczęło się wszystko rozmywać.
Uspokoiłem się i zacząłem trzeć łapami o dywan, ręka o rękę ale nic... ciągle rozmazane. Chodziłem po pokoju jakieś 30-40 sekund trąc łapami... nie dało się utrzymać snu
Budzę się - ale cholera. Coś nie tak... Jestem u dziadka w domu? (w pokoju do którego zawsze przyjeżdżałem na wakacje za dzieciaka), robię TR z nochem - i znów oddycham ^^
Znów wszystko zaczyna się rozpadać. Wiedziałem, że nie dam rady, zaraz się obudzę. Walczyłem, alby nie zamknąć oczu - ehh pooddychałem chociaż z zatkniętym nosem - nie wiem czemu ale taka mała rzecz a sprawiła mi wtedy tyle radości - fajne uczucie
i obudziłem się trzeci raz - tym razem w swoim łóżku - TR... ehh to już nie sen. Byłem tak podekscytowany, że leżałem jeszcze jakiś czas i myślałem o tym.
Fantastyczna sprawa
obudziłem się o 4, pamiętam sen. Następnie oglądam walkę Adamka.
o godzinie 5:15 wróciłem do łóżka - pomyślałem... Spróbuję zasnąć świadomie, ew. wyjść z ciała. Leżę, leżę, leżę...
Myślę - cholera nie dam rady zasnąć. Może mam paraliż to spróbuję "wyrwać" się z ciała.
Wyskakuję - ale co się dzieje? spadam z łóżka... Wkurzony, że mogę obudzić wszystkich w domu (dość głośno zleciałem xD).
Na wszelki wypadek zrobiłem TR z nosem - i co? "ALE JAJA" - pomyślałem!! "ODDYCHAM!! O kurwa pierwszy raz mam najprawdziwsze LD!" - krzyknąłem Zaczęło się wszystko rozmywać.
Uspokoiłem się i zacząłem trzeć łapami o dywan, ręka o rękę ale nic... ciągle rozmazane. Chodziłem po pokoju jakieś 30-40 sekund trąc łapami... nie dało się utrzymać snu

Budzę się - ale cholera. Coś nie tak... Jestem u dziadka w domu? (w pokoju do którego zawsze przyjeżdżałem na wakacje za dzieciaka), robię TR z nochem - i znów oddycham ^^
Znów wszystko zaczyna się rozpadać. Wiedziałem, że nie dam rady, zaraz się obudzę. Walczyłem, alby nie zamknąć oczu - ehh pooddychałem chociaż z zatkniętym nosem - nie wiem czemu ale taka mała rzecz a sprawiła mi wtedy tyle radości - fajne uczucie

i obudziłem się trzeci raz - tym razem w swoim łóżku - TR... ehh to już nie sen. Byłem tak podekscytowany, że leżałem jeszcze jakiś czas i myślałem o tym.
Fantastyczna sprawa





