17-08-2015, 18:17
Noc 16/17 sierpnia 2015r.
Miałem dwa sny o burzy. Jeden był na zewnątrz, drugi w domu. Pewnie dlatego, że jak zasypiałem to coś tam grzmiało. "Zegar biologiczny" obudził mnie równo o 7, mimo, iż nic nie ustawiałem.
Ten na zewnątrz trochę bardziej fantastyczny. Byłem z tatą i z kimś tam jeszcze w jakimś hipermarkecie. Potem zebrały się chmury, a błyskawice trzaskały po niebie. Padał śnieg. Zauważyłem, że stoję pod linią wysokiego napięcia. Zmieniłem kryjówkę i skryłem się pod jakimś daszkiem. Kiedy z niego na chwilę wyszedłem wywróciłem się i piorun uderzył o ziemię. Z racji, iż leżałem na plecach poraziło mnie i nie byłem w stanie się ruszyć. Tata i rodzeństwo, które było obok nie chciało mi pomóc, potem jednak mi przeszło i dalej schroniłem się w hipermarkecie.
Siedziałem w domu, obserwowałem radar piorunowy na pewnej stronie. Pogoda się zepsuła, obserwowałem błyśnięcia. Niestety najsłabiej pamiętam ten sen.
Przypomniałem sobie jeden sen. Na początku z klasą byłem na jakiejś siłowni i ćwiczyłem, potem ta siłownia zamieniła się w boisko w lesie. Graliśmy w jakąś dziwną grę, która w rzeczywistości nie istnieje. Potem wyszedłem z lasu i spotkałem tatę. Obok było wielkie jezioro, a na środku plaży stał wielki zamek. Nagle pogoda się zepsuła (znowu burza) i pojawiła się trąba powietrzna. Zaczęła krążyć i mnie wciągać, latałem w powietrzu, miotało mną na wszystkie strony, łapałem się przypadkowych rzeczy, drzew, kabli (bałem się, że je zerwę, bo były z papieru), gałęzi, trawy.
Pozostałe sny jakoś mi wypadły.
Miałem dwa sny o burzy. Jeden był na zewnątrz, drugi w domu. Pewnie dlatego, że jak zasypiałem to coś tam grzmiało. "Zegar biologiczny" obudził mnie równo o 7, mimo, iż nic nie ustawiałem.
Ten na zewnątrz trochę bardziej fantastyczny. Byłem z tatą i z kimś tam jeszcze w jakimś hipermarkecie. Potem zebrały się chmury, a błyskawice trzaskały po niebie. Padał śnieg. Zauważyłem, że stoję pod linią wysokiego napięcia. Zmieniłem kryjówkę i skryłem się pod jakimś daszkiem. Kiedy z niego na chwilę wyszedłem wywróciłem się i piorun uderzył o ziemię. Z racji, iż leżałem na plecach poraziło mnie i nie byłem w stanie się ruszyć. Tata i rodzeństwo, które było obok nie chciało mi pomóc, potem jednak mi przeszło i dalej schroniłem się w hipermarkecie.
Siedziałem w domu, obserwowałem radar piorunowy na pewnej stronie. Pogoda się zepsuła, obserwowałem błyśnięcia. Niestety najsłabiej pamiętam ten sen.
Przypomniałem sobie jeden sen. Na początku z klasą byłem na jakiejś siłowni i ćwiczyłem, potem ta siłownia zamieniła się w boisko w lesie. Graliśmy w jakąś dziwną grę, która w rzeczywistości nie istnieje. Potem wyszedłem z lasu i spotkałem tatę. Obok było wielkie jezioro, a na środku plaży stał wielki zamek. Nagle pogoda się zepsuła (znowu burza) i pojawiła się trąba powietrzna. Zaczęła krążyć i mnie wciągać, latałem w powietrzu, miotało mną na wszystkie strony, łapałem się przypadkowych rzeczy, drzew, kabli (bałem się, że je zerwę, bo były z papieru), gałęzi, trawy.
Pozostałe sny jakoś mi wypadły.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





