01-05-2015, 12:39
------------------------Noc 30/01 maja 2015r-----------------------
WBTB na 6:25, jednak wydaje mi się, że obudziłem się w REMie, więc ustawiłem drzemkę. Zacząłem się rozbudzać o 6:40 do 7:13. Nie wiem czy coś pamiętałem, miałem strasznie z fiksowany mózg O_o.
Grałem w CSa. Zwykłe akcje, strzelanie itp. Nagle odzyskałem świadomość. I chodź część może nie wierzyć, to postanowiłem zagrać w CSa we śnie w pełni świadomym. Podświadomość idealnie odwzorowała grę, zero błędów, wszystko tak jak powinno. Nie trwało to zbyt długo, w miarę upływu czasu fabuła stawała się głębsza i bardziej skomplikowana, przez co ciężej było utrzymać świadomość. Gra mnie wciągnęła "do monitora". Przez chwilę były jeszcze głupie strzelanki, jednak szło mi strasznie, w porównaniu do "świadomej" gry ;d. Potem zobaczyłem na mapie windę. Wszedłem do niej z kolegą, bo gonili nas antyterroryści. Winda się urwała, jednak były specjalne przyciski do hamowania. Potem działo się coś dziwnego, bo teren zmienił się w pokój, jednak my wciąż byliśmy w windzie, a ona skakała po schodach... Potem biegaliśmy po pokojach wielkiego budynku.
Teraz taki dosyć fajny sen, jednak też byłem w nim po części świadomy. Chciałem podąrzyć za fabułą, jednak jest to trudniejsze niż podejrzewałem. I tak na marginesie, odkąd nauczyłem się latać w LDkach, wykorzystuje to w snach nieświadomych.
Byłem w szkole z kolegami. Zrobiliśmy coś złego, jednak nie wiem co. Uciekliśmy stamtąd i mieliśmy zakaz zbliżania. Mimo wszystko odwiedzaliśmy naszą szkołę, zawsze kończyło się to interwencją policji, jednak dawaliśmy radę uciec (latając ;D). Kiedy byłem w powietrzu "na następnej misji" uświadomiłem się. Chciałem spotkać Izę z poprzednich snów. Wziąłem potężny "rozbieg" w powietrzu i z pięści jak super bohater wbiłem na półpiętro rozbijając szybę. Zacząłem ją szukać, nie znalazłem jej, jednak znalazłem jej najlepszą koleżankę i myślałem, że będzie z nią jednak się myliłem. Dałem jej buziaka i zacząłem uciekać, bo usłyszałem policję. Robiłem epickiego parkoura, niemal że altałem w powietrzu. Zbiłem szybę i uciekłem. Jeszcze pare razy uciekałem i wracałem, raz ją znalazłem. Dałem jej namiętnego buziaka xd. Samo latanie było prawie najlepsze ;d, nawet we śnie działała fizyka, bo musiałem robić szeroki łuk, aby szybciej lecieć w danym kierunku, ponieważ musiałem "hamować" w powietrzu, przez co leciałem jeszcze kawałek i traciłem szybkość. Pod koniec snu byłem w "domu" obok wielkiego koloseum, miałem piękne auto i wille, obok mieszkała Julia (ukrainka) również w willi, jednak zobaczyłem kolesia z psem, odrazu pomyślałem, że to może być jakiś szpieg. Kiedy zacząłem uciekać, zaczeli mnie gonić, wziąłem Julię na ręce i w powietrzu lecieliśmy przed siebie.
Ostatni sen to przysprawił mi sporo strachu. Siedziałem na fotelu. Nagle coś zaczęło się dziwnego dziać z moim telefonem. Dowiedziałem się, że mi go hakują. Wyjąlem baterię, jednak jeszcze przez chwilę działał. Potem mój telefon zamienił się w małego transformersa... Zacząlem go gnieść, bo myślałem, że to haker to sprawił. Potem tata mi powiedział, że to system obronny telefonu xD. Złożyłem telefon do kupy jeszcze raz i myślałem, że go zepsułem ale działał. Haker zmienił hasło do telefonu i wszedł mi na Facebooka, porobił okropny bajzel... Wbiłem na i-sen napisać wam to i pisałem z solniczkiem XD. Próbowałem wszystko ogarnąć. Jednak się nie dało... Obudziłem się i strasznie mi ulżyło.
W kolejnym śnie byłem w dziwnym domu. Nowoczesnym, jednak bardzo małym. Za oknem panowała noc, bardzo dziwny widok bardzo dobrze rozwiniętej techniki.
WBTB na 6:25, jednak wydaje mi się, że obudziłem się w REMie, więc ustawiłem drzemkę. Zacząłem się rozbudzać o 6:40 do 7:13. Nie wiem czy coś pamiętałem, miałem strasznie z fiksowany mózg O_o.
Grałem w CSa. Zwykłe akcje, strzelanie itp. Nagle odzyskałem świadomość. I chodź część może nie wierzyć, to postanowiłem zagrać w CSa we śnie w pełni świadomym. Podświadomość idealnie odwzorowała grę, zero błędów, wszystko tak jak powinno. Nie trwało to zbyt długo, w miarę upływu czasu fabuła stawała się głębsza i bardziej skomplikowana, przez co ciężej było utrzymać świadomość. Gra mnie wciągnęła "do monitora". Przez chwilę były jeszcze głupie strzelanki, jednak szło mi strasznie, w porównaniu do "świadomej" gry ;d. Potem zobaczyłem na mapie windę. Wszedłem do niej z kolegą, bo gonili nas antyterroryści. Winda się urwała, jednak były specjalne przyciski do hamowania. Potem działo się coś dziwnego, bo teren zmienił się w pokój, jednak my wciąż byliśmy w windzie, a ona skakała po schodach... Potem biegaliśmy po pokojach wielkiego budynku.
Teraz taki dosyć fajny sen, jednak też byłem w nim po części świadomy. Chciałem podąrzyć za fabułą, jednak jest to trudniejsze niż podejrzewałem. I tak na marginesie, odkąd nauczyłem się latać w LDkach, wykorzystuje to w snach nieświadomych.
Byłem w szkole z kolegami. Zrobiliśmy coś złego, jednak nie wiem co. Uciekliśmy stamtąd i mieliśmy zakaz zbliżania. Mimo wszystko odwiedzaliśmy naszą szkołę, zawsze kończyło się to interwencją policji, jednak dawaliśmy radę uciec (latając ;D). Kiedy byłem w powietrzu "na następnej misji" uświadomiłem się. Chciałem spotkać Izę z poprzednich snów. Wziąłem potężny "rozbieg" w powietrzu i z pięści jak super bohater wbiłem na półpiętro rozbijając szybę. Zacząłem ją szukać, nie znalazłem jej, jednak znalazłem jej najlepszą koleżankę i myślałem, że będzie z nią jednak się myliłem. Dałem jej buziaka i zacząłem uciekać, bo usłyszałem policję. Robiłem epickiego parkoura, niemal że altałem w powietrzu. Zbiłem szybę i uciekłem. Jeszcze pare razy uciekałem i wracałem, raz ją znalazłem. Dałem jej namiętnego buziaka xd. Samo latanie było prawie najlepsze ;d, nawet we śnie działała fizyka, bo musiałem robić szeroki łuk, aby szybciej lecieć w danym kierunku, ponieważ musiałem "hamować" w powietrzu, przez co leciałem jeszcze kawałek i traciłem szybkość. Pod koniec snu byłem w "domu" obok wielkiego koloseum, miałem piękne auto i wille, obok mieszkała Julia (ukrainka) również w willi, jednak zobaczyłem kolesia z psem, odrazu pomyślałem, że to może być jakiś szpieg. Kiedy zacząłem uciekać, zaczeli mnie gonić, wziąłem Julię na ręce i w powietrzu lecieliśmy przed siebie.
Ostatni sen to przysprawił mi sporo strachu. Siedziałem na fotelu. Nagle coś zaczęło się dziwnego dziać z moim telefonem. Dowiedziałem się, że mi go hakują. Wyjąlem baterię, jednak jeszcze przez chwilę działał. Potem mój telefon zamienił się w małego transformersa... Zacząlem go gnieść, bo myślałem, że to haker to sprawił. Potem tata mi powiedział, że to system obronny telefonu xD. Złożyłem telefon do kupy jeszcze raz i myślałem, że go zepsułem ale działał. Haker zmienił hasło do telefonu i wszedł mi na Facebooka, porobił okropny bajzel... Wbiłem na i-sen napisać wam to i pisałem z solniczkiem XD. Próbowałem wszystko ogarnąć. Jednak się nie dało... Obudziłem się i strasznie mi ulżyło.
W kolejnym śnie byłem w dziwnym domu. Nowoczesnym, jednak bardzo małym. Za oknem panowała noc, bardzo dziwny widok bardzo dobrze rozwiniętej techniki.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





