21-04-2015, 10:04
------------------------Noc 20/21 kwietnia 2015r-----------------------
Czas powrócić do zapisywania snów, jak będę miał jakieś w miare normalne i mało osobistę to zapiszę!
Sen na jakimś placu zabaw. Podłoga zbudowana z gumy, jak orlik do gry w piłkę nożną. Wielki kwadrat, w prawej, górnej stronie znajdywało się miejsce dla dzieci tzn. huśtawki, zjeżdżalnie, drewniane fortece dla zabawy itp. Pooglądałem miejsce, ale w przeciwnym kącie (lewy dolny) było coś dla mnie. Drążki, ławeczki, hantelki do ćwiczeń, innymi słowy plac do street workouta i nie tylko. Zupełnie przypadkowo zauważyłem małe hantelki, podniosłem głowę, a tam było coś poważniejszego. Widziałem tam tylko jedną osobę, za to ciężary były nie kompletne, więc zostawiłem sobie trening do domu, ewentualnie na siłownię. Jednak chciałem się sprawdzić na drążku. Typek przede mną podciągał się na jednej ręce
. Zapytałem się go, czy ma jakieś rady i jak to robi, że jest w stanie jedną ręką unieść swój ciężar ciała. Odpowiedział coś o wytrzymałych ścięgnach i stawach. Na ławeczce zdala od nas siedziała grupa znajomych koleżanki, która wpadła mi w oko.Teraz sen z typu, który uwielbiam. Ostatnio narzekałem, że dawno mi się takie sny nie śniły.
Byłem w dziwnym miejscu. Kolega, który we śnie trenował parkoura mnie zaciekawił i poprosiłem go o lekcję. Coś mi tam mówił. Na początku mi kiepsko szło... Ale później było najfajniej... Zostawił mnie samego, pokazał fajne miejsce do parkoura, a ja chciałem spróbować swoich sił. 2 metrowa ściana, wziąłem rozbieg, chwyciłem za dachówkę i się szybko podciągnąłem. Miałem wrażenie, że ktoś mnie goni. Pobiegłem dalej przez dach i kolejną przeszkodą była siatka, jednak tę przeskoczyłem standardowym przeskokiem obu rącz, bokiem. Biegnąc dalej zeskoczyłem na trawnik i biegłem ile sił w nogach. Zapadła noc, nagle teren się zmienił, jednak mnie interesował tylko parkour. Miejsce jak mój dom, tyle, że więcej miejsca. Przeszkodą była moja szafa, okno było na jej poziomie, więc je otworzyłem, wyskoczyłem i złapałem się gałęzi drzewa, które zamieniło się w jakąś półkę. W tym momencie FA i.
Stałem na przeciwko tego samego muru, który mi się przyśnił. Obok mnie był jakiś typek, starszy ode mnie, z 30 lat. Opowiadałem mu mój sen, ściana wydawała się jakby wyższa. Wziąłem rozbieg, jednak nic mi nie wyszło. Po tym wszystkim obudziłem się.
"Ehh to tylko sen". Aż nabrałem ochotę na trenowanie parkoura, jak widziałem filmiki na youtube to właśnie mój sen działał na podobnej zasadzie, ale to trzeba lat treningów i kontuzji :d.
Byłem w jakimś domku z dwoma osobami, nie wiem kim oni byli. Wyszliśmy przez okno i schowaliśmy się za budynkiem, na przeciwko nas była skośna droga, bardzo długa i nas odsłaniała na daleką odległość. Usłyszeliśmy strzał z wiatrówki. Oni coś do mnie mówili, ja się nie bałem. Chciałem się schronić w domu, jednak gdy wyszedłem na skośną drogę, to dostałem dwa strzały z wiatrówki w plecy. Towarzysze to samo. Wróciłem się za budynek, zaczeli obmyślać plan. Szybko pobiegliśmy, jednak kolejne strzały wpadły prosto w nas... Zacząłem czuć zawroty głowy i że się wykrwawiam. Usłyszałem głos typa, który mówił "Wykrwawiam się".
Kolejny sen trochę nietypowy, jednak jakiś taki fajny
. Miałem ananasa w ręce i w doniczce. Ostatnio próbowałem ananasa i mi strasznie zasmakował, jednak tutaj chodzi o zasadzenie go do doniczki. Akcja rozgrywa się w moim pokoju, ananas jest już w doniczce, a ja szukam odpowiedniego miejsca dla niego, aby miał najwięcej słońca i najlepsze warunki. Bez przerwy go przekładam, dyskutuję z siostrą. Świeży ananas w moich dłoniach miał miękką skórę. Co jakiś czas wyglądałem na moje inne roślinki, które były w dziwnej kondycji. Znalazłem jakąś sadzonkę rośliny, która była dwuzarotkowa. jednak z jednej strony rósł jakiś dziwny kwiatek z białym paskiem na liśćiu, a druga roślinka, wydawała się być kukurydzą."Ananas, ananas". Jak myślę nad tym słowem to trochę mi sprawia zawrotów głowy. Dziwnie brzmi.
Ostatni już sen, właśnie mi się przypomniał. Akcja rozgrywa się w klasie wychowawczej (sala od polskiego). Słabo pamiętam o co chodzi, dałem jakiś prezent pani, korzystałem z komputera, majstrowałem przy nim, bo coś się zepsuło. W pierwszej ławce był mój kolega, który zawsze potrafi mi zrobić wodę z mózgu i mnie rozśmieszyć. Inni rozmawiali ze sobą, na swoje tematy.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





