03-04-2015, 10:36
------------------------Noc 02/03 kwietnia 2015r-----------------------
Miałem taki fajny sen, że postanowiłem go rozpamiętać
.
Znajdowałem się w szkole. Siedziałem na parapecie z kolegami i rozmawialiśmy. Ktoś mi podsunął pomysł, żebym podstawił nogę Julii (imię dziewczyny, która mi się podoba). Uznałem to za głupote, nie będe robił jej krzywdy. Jednak spadłem na ziemię i tańczyłem coś w rodzaju break dance'a i jak Julia szła z drugą koleżanką to nie chciałem nic robić jednak cholera. Złapałem przypadkowo Julię nogami i się wywróciła xD. Leżała oparta rękami o ziemie i patrzyła się w dół. Wyglądała na smutną. Strasznie mi było szkoda, pomogłem jej wstać i powiedziałem: "Jezu Julia przepraszam... Przepraszam, przepraszam, przepraszam...". Po czym ją przytuliłem. Dała się przytulić, nie wyrywała się. Nie wiem czy mi wybaczyła. Poszedłem jeszcze do toalety się załatwić. Jak to w snach bywa, zdarzają się elementy nielogiczne. Wszedłem do ubikacji, a tam na sedesie siedział jakiś pierwszo klasista i grał na komputerze ;_;. Załatwiłem się i zobaczyłem swoje odbicie w lustrze. Jaką miałem szopę na głowię... Zmoczyłem włosy jednak nic to nie dało, jak mi bylo wstyd z tymi włosami. Zapytałem się kolegi czy ma grzebień, ja miałem ale uznałem, że kolegi będzie lepszy. Czesanie nic nie dało lul. Wyszedłem i zignorowałem swoją fryzurę. Dzwonek już dawno zadzwonił, a ja zobaczyłem Julię z paroma koleżankami na parapecie. Ponownie przytuliłem Julię na wznak przeprosin. Weszliśmy do sali, w jednym ze stolików siedział nauczyciel od geografii i mówił, abyśmy się przygotowali do sprawdzianu po świętach. Nikt go nie słuchał, na najbliższy tydzień po feriach mamy już limit sprawdzianów
. Po przerwie podszedłem do Julii i porozmawialiśmy. Wyszliśmy ze szkoły na jakiś zamek. Przeszliśmy mostem przez fosę i usiadliśmy na pagórku za zamkiem... Piękne widoki, na przeciwko nas oddalony o około 200 metrów mur z cegieł, na prawo wydma, na której był piękny las, za nami zamek, a na lewo most. Dookoła nas biegały wiewiórki. Siedzieliśmy sobie i bardzo fajnie nam się rozmawiało. Tłumaczyłem jej tę całą sytuację na przerwie. Wybaczyła mi, po chwili zmieniliśmy temat i zeszło to na sny. Zapytała mi się, czy kiedykolwiek jej się śniłem. Odpowiedziałem twierdząco i zacząłem jej opowiadać najpiękniejszy sen z nią i ze mną związany. Gdy skończyłem, zapytałem się jej, czy ja kiedykolwiek jej się śniłem. Odpowiedziała, że wczoraj śniło jej się, że wraz z nią szedłem za rączkę przez długi park, gdzie wyznałem jej, że ją kocham. Zaczerwieniła się gdy to opowiadała. Zwróciliśmy uwagę na wiewiórki, które biegały dookoła nas. Po chwili przypomnieliśmy sobie o lekcjach, rozmawialiśmy z 40 minut, strasznie fajnie było. Wracaliśmy przez jakiś park, trzymałem ją za ręke. W szkole usiadliśmy na parapecie obok koleżanek. Julia poszła na chwilę gdzieś, na telefonie napisała mi wiadomość, czy możę mam ochotę z nią być. Zgodziłem się i po chwili przyszła z powrotem. Przytuliłem ją i chyba tak z 10 sekund. Przeszliśmy do sali za rączke tacy uśmiechnięci jak nigdy ;_;. Siostra się na mnie patrzyła ze znakiem zazdrości. Julia musiała gdzieś iść z kółkiem geograficznym i zeszliśmy do szatni. Ubrała się i na pożegnanie ciepło się przytuliliśmy i dałem jej całusa w policzek.
Kiedy się obudziłem to wielkie oburzenie i smutek. To tylko sen, jprdl... Taki rzeczywisty i spójny, że myślałem, jak w każdym śnie, że to rzeczywistość. Ten sen zaliczam do jednego z najpiękniejszych w moim życiu. Dość prywatny jednak no w telefonie nie chciało mi się go pisać xD. Miałem pare bezsensownych jeszcze, jednak za głupie by je opisywać.
Miałem taki fajny sen, że postanowiłem go rozpamiętać
.Znajdowałem się w szkole. Siedziałem na parapecie z kolegami i rozmawialiśmy. Ktoś mi podsunął pomysł, żebym podstawił nogę Julii (imię dziewczyny, która mi się podoba). Uznałem to za głupote, nie będe robił jej krzywdy. Jednak spadłem na ziemię i tańczyłem coś w rodzaju break dance'a i jak Julia szła z drugą koleżanką to nie chciałem nic robić jednak cholera. Złapałem przypadkowo Julię nogami i się wywróciła xD. Leżała oparta rękami o ziemie i patrzyła się w dół. Wyglądała na smutną. Strasznie mi było szkoda, pomogłem jej wstać i powiedziałem: "Jezu Julia przepraszam... Przepraszam, przepraszam, przepraszam...". Po czym ją przytuliłem. Dała się przytulić, nie wyrywała się. Nie wiem czy mi wybaczyła. Poszedłem jeszcze do toalety się załatwić. Jak to w snach bywa, zdarzają się elementy nielogiczne. Wszedłem do ubikacji, a tam na sedesie siedział jakiś pierwszo klasista i grał na komputerze ;_;. Załatwiłem się i zobaczyłem swoje odbicie w lustrze. Jaką miałem szopę na głowię... Zmoczyłem włosy jednak nic to nie dało, jak mi bylo wstyd z tymi włosami. Zapytałem się kolegi czy ma grzebień, ja miałem ale uznałem, że kolegi będzie lepszy. Czesanie nic nie dało lul. Wyszedłem i zignorowałem swoją fryzurę. Dzwonek już dawno zadzwonił, a ja zobaczyłem Julię z paroma koleżankami na parapecie. Ponownie przytuliłem Julię na wznak przeprosin. Weszliśmy do sali, w jednym ze stolików siedział nauczyciel od geografii i mówił, abyśmy się przygotowali do sprawdzianu po świętach. Nikt go nie słuchał, na najbliższy tydzień po feriach mamy już limit sprawdzianów
. Po przerwie podszedłem do Julii i porozmawialiśmy. Wyszliśmy ze szkoły na jakiś zamek. Przeszliśmy mostem przez fosę i usiadliśmy na pagórku za zamkiem... Piękne widoki, na przeciwko nas oddalony o około 200 metrów mur z cegieł, na prawo wydma, na której był piękny las, za nami zamek, a na lewo most. Dookoła nas biegały wiewiórki. Siedzieliśmy sobie i bardzo fajnie nam się rozmawiało. Tłumaczyłem jej tę całą sytuację na przerwie. Wybaczyła mi, po chwili zmieniliśmy temat i zeszło to na sny. Zapytała mi się, czy kiedykolwiek jej się śniłem. Odpowiedziałem twierdząco i zacząłem jej opowiadać najpiękniejszy sen z nią i ze mną związany. Gdy skończyłem, zapytałem się jej, czy ja kiedykolwiek jej się śniłem. Odpowiedziała, że wczoraj śniło jej się, że wraz z nią szedłem za rączkę przez długi park, gdzie wyznałem jej, że ją kocham. Zaczerwieniła się gdy to opowiadała. Zwróciliśmy uwagę na wiewiórki, które biegały dookoła nas. Po chwili przypomnieliśmy sobie o lekcjach, rozmawialiśmy z 40 minut, strasznie fajnie było. Wracaliśmy przez jakiś park, trzymałem ją za ręke. W szkole usiadliśmy na parapecie obok koleżanek. Julia poszła na chwilę gdzieś, na telefonie napisała mi wiadomość, czy możę mam ochotę z nią być. Zgodziłem się i po chwili przyszła z powrotem. Przytuliłem ją i chyba tak z 10 sekund. Przeszliśmy do sali za rączke tacy uśmiechnięci jak nigdy ;_;. Siostra się na mnie patrzyła ze znakiem zazdrości. Julia musiała gdzieś iść z kółkiem geograficznym i zeszliśmy do szatni. Ubrała się i na pożegnanie ciepło się przytuliliśmy i dałem jej całusa w policzek. Kiedy się obudziłem to wielkie oburzenie i smutek. To tylko sen, jprdl... Taki rzeczywisty i spójny, że myślałem, jak w każdym śnie, że to rzeczywistość. Ten sen zaliczam do jednego z najpiękniejszych w moim życiu. Dość prywatny jednak no w telefonie nie chciało mi się go pisać xD. Miałem pare bezsensownych jeszcze, jednak za głupie by je opisywać.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





