12-11-2014, 12:26
1 Wrocławski Pościg. (sen zwykły)
Przyśniła mi się moja delegacja do Wrocławia na, której byłem w Lipcu. A właściwie koniec pierwszego zjazdu gdy opuszczałem pseudo Hotel w którym tam mieszkałem. Tarabaniłem walizki na rowerze i właściwie miałem odjeżdzać już do domu lecz przypomniałem sobie że prawdopodobnie nie wszystkie rzeczy spakowałem. Postanowiłem zawrócić i sprawdzić pokój czy aby na pewno wszystko zabrałem. Tak się składało że jeszcze się nie wymeldowałem bo miałem kluczyk do pokoju przy sobie. Mieszkałem na piętrze, nie chciałem wnosić roweru na góre , zaryzykowałem i zostawiłem go pod hotelem z lekkimi obawami ponieważ widziałem grupę dzieci tylko czekających na taka okazję aby go zajumać. Wszedłem na recepcję , widzę właściciela który chciał wylegtymować kogoś ,lecz uciekł mu bez zapłacenia za pokój. Wszedłem do swojego, okazało się że wszystkie ciuchy prawie zostały w delegacji bo prawie nic nie spakowałem. Zacząłem zbierać te wszystkie pozostawione rzeczy i w tle slysze kłótnię gościa z recepcji z właścicielem o pieniądze ,które winne były te dzieci za wynajęty pokój. Oto Dzialog:
Recepcjonista : k.....a te gównarze nie zapłacili za pokój
Właściciel : a mnie to k......a gówno obchodzi
Wymienili się jeszcze jakimiś zdaniami lecz wszystko się później wyjaśniło że pieniądze się znalazły. Postanowiłem że wróćę się po rower skoro tu tak kradną. Zszedłem na dół i widzę że rowera nie ma tylko skuter jakiś stary lump. Zauważyłem jednego typa, którego widziałem wcześniej przed hotelem , zabrałem go za fraki i pytam gdzie mój rower. Móiwł że jeden kolego sobie pożyczył ale w zamian zostawił skuter. Odpowiedziałem że nie interesuje mnie skuter bo rower dla mnie ma wyzszą wartość. Niech prowadzi mnie do tego kumpla. Mówił że jest w tartaku i zaczął mnie prowadzić do niego. Po dojściu na umowny ,,tartak'' było to jakieś targowisko ze straganami, Widziałem Policyjnych tajniaków czekających na okazje aby kogoś zawinąć. Prowadzi mnie za budkę gdzie stali tajniacy a tam ten kolo co zawinął mi rower sprzedawał jakiś towar temu co mnie tu przyprowadził. Okazało się że to mój kolega z podstawówki sobie go pożyczył i jak się zorientował że przyszedłem po niego zaczął uciekać. Dogoniłem go odebrałem rower i nawyzywałem na niego od najgorszych, Kolega tez miał do mnie pretensję że nie chce użyczyć sprzętu. No nic postanowiłem wrócić na hotel dokończyć pakowanie. Jechałem po swojej okolicy po polnych drogach gdzie z duża prędkością wymijały mnie ciężarówki. Była już szarówka chciałem zapalić światło w rowerze lecz nie chciało się zapalić (dziwne , ciekawe dlaczego<ke>) uznałem że bateria się wyczerpała. Przyjechałem do Hotelu , teraz już wniosłem rower na samą górę aby historia się nie powtórzyła. Teraz kierowałem się do łazienki aby sprawdzić czy wszystko zabrane. Nie było nic w łazience , zobaczyłem że w kącie leżał jakiś człowiek , sprawdziłęm czy żyje , oddychał lecz był nieprzytomny. Podejrzewałem że się naszprycował czegoś. Zacząłem wołać pomoc aby ktoś zadzwonił po pogotowie i się przebudziłem.
2 Odwiedziny Kolegi ( Ld ) ok godz 7 nad ranem , ( nie wiem co to za technika ale na mnie działa najlepiej nad ranem jak już w miarę jestem wyspany ale wiem że jeszcze usnę, Powiedziałbym że jakiś uproszczony wild bo tylko zamykam oczy i samo uczucie wejścia w sen pojawia się zaraz po zamknięciu oczu, lekkie intensywne bujanie lecz bez żadnych trzasków w uszach beż uczucia paraliżu. Lekkie turbulencje i po ustaniu tych wibracji wiem że już jestem weśnie. Procedura od zamknięcia oczu do znalezienia się we śnie wg mnie trwa ok 1 min. ok Do rzeczy
Wiem że już snię , tr z nosem pozytywny, lecz jeszcze nie mam widzenia. Ściągam pościel z siebie aby było lepiej wstać z sennego loża. gdy już widzę obraz wokoło, mnie wstaję z łóżka , ponownie Tr z nosem bo wszystko wydaje mi się bardzo realne. Po wypraktykowaniu poruszania się siła woli postanowiłem że wylecę przez okno , lecz coś dziś to nie zadziałało. Podszedłem pieszo do okna i otworzyłem je ręcznie. Widziałem przejeżdzający samochód, jakaś kobieta się na mnie dziwnie patrzyła , myślę sobie :no ale by sie narobiło jakbym faktycznie stał na parapecie w piżamach '' ale nie przejąłem się tym. Pomyślałem o jednym ze swoich kolegów który mieszka niedaleko że go odwiedzę ( lecz w swoich ld nie udałem się jeszcze tak daleko) była to pierwsza taka podróż poza granice swojego podwórka. Samoistnie leciałem w kierunku domu tego kolegi nie używając żadnego wysiłku. Leciałem nad chodnikiem widziałem idących ludzi w kierunku przystanku autobusowego. Gdy znalazłem sie w pobliżu jego domu widziałem go na balkonie postanowiłem że wyląduję na balkonie i przez balkon wejde do domu. Widziałem też jego tatę , pytali mnie czy zabrałem im kapselek od piwa
mówię że nie ale wyciągnąłem im kapselek po desperadosie z kieszeni i rzuciłem na stół. Widziałem brata kolegi , któy był smutny lecz nie próbowałem się dowiedzieć dlaczego. Z niewyjaśnionych przyczyn obudziłem się i po LD. )
Przyśniła mi się moja delegacja do Wrocławia na, której byłem w Lipcu. A właściwie koniec pierwszego zjazdu gdy opuszczałem pseudo Hotel w którym tam mieszkałem. Tarabaniłem walizki na rowerze i właściwie miałem odjeżdzać już do domu lecz przypomniałem sobie że prawdopodobnie nie wszystkie rzeczy spakowałem. Postanowiłem zawrócić i sprawdzić pokój czy aby na pewno wszystko zabrałem. Tak się składało że jeszcze się nie wymeldowałem bo miałem kluczyk do pokoju przy sobie. Mieszkałem na piętrze, nie chciałem wnosić roweru na góre , zaryzykowałem i zostawiłem go pod hotelem z lekkimi obawami ponieważ widziałem grupę dzieci tylko czekających na taka okazję aby go zajumać. Wszedłem na recepcję , widzę właściciela który chciał wylegtymować kogoś ,lecz uciekł mu bez zapłacenia za pokój. Wszedłem do swojego, okazało się że wszystkie ciuchy prawie zostały w delegacji bo prawie nic nie spakowałem. Zacząłem zbierać te wszystkie pozostawione rzeczy i w tle slysze kłótnię gościa z recepcji z właścicielem o pieniądze ,które winne były te dzieci za wynajęty pokój. Oto Dzialog:
Recepcjonista : k.....a te gównarze nie zapłacili za pokój
Właściciel : a mnie to k......a gówno obchodzi
Wymienili się jeszcze jakimiś zdaniami lecz wszystko się później wyjaśniło że pieniądze się znalazły. Postanowiłem że wróćę się po rower skoro tu tak kradną. Zszedłem na dół i widzę że rowera nie ma tylko skuter jakiś stary lump. Zauważyłem jednego typa, którego widziałem wcześniej przed hotelem , zabrałem go za fraki i pytam gdzie mój rower. Móiwł że jeden kolego sobie pożyczył ale w zamian zostawił skuter. Odpowiedziałem że nie interesuje mnie skuter bo rower dla mnie ma wyzszą wartość. Niech prowadzi mnie do tego kumpla. Mówił że jest w tartaku i zaczął mnie prowadzić do niego. Po dojściu na umowny ,,tartak'' było to jakieś targowisko ze straganami, Widziałem Policyjnych tajniaków czekających na okazje aby kogoś zawinąć. Prowadzi mnie za budkę gdzie stali tajniacy a tam ten kolo co zawinął mi rower sprzedawał jakiś towar temu co mnie tu przyprowadził. Okazało się że to mój kolega z podstawówki sobie go pożyczył i jak się zorientował że przyszedłem po niego zaczął uciekać. Dogoniłem go odebrałem rower i nawyzywałem na niego od najgorszych, Kolega tez miał do mnie pretensję że nie chce użyczyć sprzętu. No nic postanowiłem wrócić na hotel dokończyć pakowanie. Jechałem po swojej okolicy po polnych drogach gdzie z duża prędkością wymijały mnie ciężarówki. Była już szarówka chciałem zapalić światło w rowerze lecz nie chciało się zapalić (dziwne , ciekawe dlaczego<ke>) uznałem że bateria się wyczerpała. Przyjechałem do Hotelu , teraz już wniosłem rower na samą górę aby historia się nie powtórzyła. Teraz kierowałem się do łazienki aby sprawdzić czy wszystko zabrane. Nie było nic w łazience , zobaczyłem że w kącie leżał jakiś człowiek , sprawdziłęm czy żyje , oddychał lecz był nieprzytomny. Podejrzewałem że się naszprycował czegoś. Zacząłem wołać pomoc aby ktoś zadzwonił po pogotowie i się przebudziłem.
2 Odwiedziny Kolegi ( Ld ) ok godz 7 nad ranem , ( nie wiem co to za technika ale na mnie działa najlepiej nad ranem jak już w miarę jestem wyspany ale wiem że jeszcze usnę, Powiedziałbym że jakiś uproszczony wild bo tylko zamykam oczy i samo uczucie wejścia w sen pojawia się zaraz po zamknięciu oczu, lekkie intensywne bujanie lecz bez żadnych trzasków w uszach beż uczucia paraliżu. Lekkie turbulencje i po ustaniu tych wibracji wiem że już jestem weśnie. Procedura od zamknięcia oczu do znalezienia się we śnie wg mnie trwa ok 1 min. ok Do rzeczy
Wiem że już snię , tr z nosem pozytywny, lecz jeszcze nie mam widzenia. Ściągam pościel z siebie aby było lepiej wstać z sennego loża. gdy już widzę obraz wokoło, mnie wstaję z łóżka , ponownie Tr z nosem bo wszystko wydaje mi się bardzo realne. Po wypraktykowaniu poruszania się siła woli postanowiłem że wylecę przez okno , lecz coś dziś to nie zadziałało. Podszedłem pieszo do okna i otworzyłem je ręcznie. Widziałem przejeżdzający samochód, jakaś kobieta się na mnie dziwnie patrzyła , myślę sobie :no ale by sie narobiło jakbym faktycznie stał na parapecie w piżamach '' ale nie przejąłem się tym. Pomyślałem o jednym ze swoich kolegów który mieszka niedaleko że go odwiedzę ( lecz w swoich ld nie udałem się jeszcze tak daleko) była to pierwsza taka podróż poza granice swojego podwórka. Samoistnie leciałem w kierunku domu tego kolegi nie używając żadnego wysiłku. Leciałem nad chodnikiem widziałem idących ludzi w kierunku przystanku autobusowego. Gdy znalazłem sie w pobliżu jego domu widziałem go na balkonie postanowiłem że wyląduję na balkonie i przez balkon wejde do domu. Widziałem też jego tatę , pytali mnie czy zabrałem im kapselek od piwa
mówię że nie ale wyciągnąłem im kapselek po desperadosie z kieszeni i rzuciłem na stół. Widziałem brata kolegi , któy był smutny lecz nie próbowałem się dowiedzieć dlaczego. Z niewyjaśnionych przyczyn obudziłem się i po LD. )





