04-10-2014, 15:57
------------------------Noc 03/04 październik 2014r-----------------------
Jakieś tam 3 sny nieświadome miałem ale już ich nie pamiętam xd. Opiszę LD, który mi się przytrafił dzisiejszej nocy.
Ustawiłem budzik do WBTB na 5:25, nie pamiętam czy go wyłączyłem czy co ale obudziłem się spontanicznie o 6 i postanowiłem chwile posiedzieć. 5 minut później zasnąłem. (Obudziłem się podczas fazy REM).
LD zaczął się w mojej szkole. Uświadomiłem się na korytarzu niedaleko sali od fizyki. Okazało się, że mamy tam teraz lekcje. Zrobiłem upewniające TRy, żeby się nie ośmieszyć i ruszyłem do boju xD.
Przed salą spotkałem kolegę, który wszedł razem ze mną. W sali były 3 koleżanki i przy tablicy stali koledzy, którzy rozmawiali z panią. Ja nie marnując czasu podbiegłem do najbardziej atrakcyjnej z koleżanek i ją pocałowałem. Koleszka, który wszedł razem ze mną postanowił mnie śledzić przez jakiś kawałek. Zapytał się mnie "ile razy już w LD to robiłeś?". Odpowiedziałem mu, że dwa razy ale była to chyba tylko konfabulacja. Po chwili się ode mnie odczepił. Wstąpiłem na pół piętro zobaczyć co tam jest i była tam biblioteka szkolna wraz ze sklepikiem. Wszedłem się rozejrzeć i zobaczyłem słodycze. Pomyślałem, że czemu by nie spróbować? Wziąłem mentosy. Smakowały tak jak w rzeczywistości, wsunąłem całą paczkę do mordy. Przy kasie cała masa tiktaków, wziąłem jak najwięcej i zjadłem :p. Żadnych innych rzeczy oprócz słodyczy nie było. Wyszedłem z tamtąd i poszedłem na korytarz 1 piętra. Wzdłuż ciągneły się sale. Była przerwa. Szły dziewczyny, mogłem z nimi robić co chce. Pokolei sprawdzałem, która co ma fajne XD. Zobaczyłem jedną i ją wybrałem. Kiedy się szykowałem do wiadomo czego zaczęła mi chodzić po głowie myśl: "Zaraz mnie wywali... Czekaj! Nie myśl o tym!" Zacząłem skupiać się na detalach i na dziewczynie, którą się zabawiałem ale wszystko się rozpłynęło. Leżałem na łóżku, nie poruszyłem się więc pomyślałem o fiksacji oczu. Wykonałem ją myśląc, że się nie uda. Po paru sekundach !NIE WIEM KIEDY! z powrotem wszedłem do snu. Nie pamiętam tego momentu powrotu, tylko po prostu się znalazłem we śnie. Byłem u siebie w domu. Rozglądałęm się i zastanawiałem się co robić. Kontrola odpadała, bo wiadomo, że nic mi nie wyjdzie. Postanowiłem zająć się przyziemskimi sprawami. Zrobiłem TR z nosem i rękami. Ręce miałem minimalnie powiększone (jak zwykle), a przez nos powietrze małą dziurką przedostało się do płuc. Otworzyłem balkon iii wyskoczyłem. Chodziłem do okoła bloku i wołałem swoją kolejną ofiarę xD. Wołałem i wołałem. Podbiegłem do projekcji i zapytałem się: Nie wiesz może gdzie jest xxx? Nie pamiętam co mi odpowiedziała (projekcja). Zza garażów wyszła jakaś inna młoda pani. Podszedłem do niej i się zapytałem czy nie ma ochoty... Odpowiedziała, że nie i sobie odeszła. Zacząłem wołać: Czekaj! Nie chce mi się ciebie gonić, szkoda czasu marnować! Jesteś w moim śnie i masz robić to co chce! Popatrzyła się na mnie i zaczęła się zbliżać w moim kierunku. Siup! Znowu znalazłem się w łóżku. Słyszałem tatę i mamę jak rozmawiali "Pewnie oni mne obudzili". Skupiłem się i mocno skierowałem oczy ku górze. Powoli zacząłem widzieć hipnagog, który coraz bardziej przypominał jakiś błąd systemu. Nagle wszystko zaczęło mnie otaczać a obraz, który widziałem okazał się być monitorem od komputera. Odwróciłem się i wstałem z fotela. Spojrzałem przez okno i je otworzyłem. Zacząłem wdychać świeżutkie jak po deszczu powietrze, sprawiało mi to przyjemność. Poszedłem do kuchni. Po drodze zatrzymałem się przed lustrem. Spojrzałem na nie i miałem długie włosy. Wyglądałem śmiesznie, miałem przymuloną twarz. Rozbiegłem się i spróbowałem wejść w lustro. Rozbiłem je, a mi znowu się nie udało ._. . Kiedy byłem już w kuchni podniosłem rękę do TRa i wynik był negatywny. Nie mogłem oddychać przez nos. Ręce takie jak zwykle. Spojrzałem na zegar. Światło zgasło (jakby podświadomość utrudniała mi zadanie). Zapaliłem je i przez chwilę widziałem zegar. Odwróciłem głowę i nie byłem w stanie dowidzieć wskazówek! Były zamazane jak przy wadzie wzroku. Zapaliłem światło z powrotem i były ostre (byłem w stanie je dowidzieć). Odwróciłem głowę, zapamiętałem godzine i zgasiłem i zapaliłem światło. Światło się zepsuło, a wskazówki zegara świeciły fluorestencyjnie. Epicko to wyglądało. Zapaliłem światło i wskazówki zamieniły się miejscami (długa na miejscu małej, mała na miejscu długiej). Mała wskazywała 35 po, a długa w pół do 13. Zapaliłem światło i spojrzałem na żyrandol. Nie było żarówki. Lampa świeciła sama z siebie. Poczułem się jakbym znalazł błąd w prawie fizyki
. Otworzyłem okno i z rozbiegiem wyskoczyłem. W locie postanowiłem, że zrobie obrót aby przyjąć mniejszą energię na stopy i aby uniknąć nieprzyjemnego bólu w kostkach (pieczenie). Zrobiłem to co chciałem i ruszyłem przed siebie. Próbowałem używać żywiołów. Nie udawało mi się. Spojrzałem na niebo. Było białe i świecące. Nie widziałem nieba, widok jak nad ranem. Krzyknąłem: Podświadomośc! Dasz mi w końcu kontrolę nad MOIM snem? (Podkreśliłem MOIM). Dostałem odpowiedź w postaci wszech obecnego głosu: "Przyzwałem ci sojusznika. Będziesz z nim konkurował. W okolicach zespawnię różową skrzynkę. Kto pierwszy ją otworzy otrzyma kontrolę nad snem" Zobaczyłem w oddali skrzyneczkę, a obok miałem różowe auto, które świeciło niesamowitym blaskiem. Auto sportowe i piękne
. Otworzyłem do niego drzwiczki. Zniknął. Zobaczyłem, że projekcja otwiera skrzynkę. Krzyknąłem: Stój! I zostałem wykopany
.Wstałem z łóżka i wybrałem się do łazienki. Ubrałem się, umyłem zęby. Coś jak podczas typowego poranka. Wszystko z szarzało, a ja się obudziłem.
Mama i tata leżeli w łóżkach, więc to co słyszałem podczas powrotu, było zwykłymi hipnagogami
. Godzina 6:30.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





