11-09-2014, 14:51
------------------------Noc 10/11 września 2014r-----------------------
Dziwna noc, jakaś taka o po prostu.
Zasnąłem mniej więcej po 22,22:30 i obudziłem się równo o drugiej. Nie pamiętałem żadnego snu i towarzyszyło mi takie dziwne nie do opisania uczucie. Musiałem odcedzić kartofle i poszedłem do kibla. Nie chciałem robić WBTB, miałem na wczesną godzinę do szkoły. Byłem wyspany jak po 10 godzinach snu tyle, że nie było to wyspanie typu "Śpię 10 godzin i budzę się wyspany ale przymulony" tylko odrazu po obudzeniu miałem dużo energii jak po drzemce. Zasnąłem i mimo to, że byłem wyspany i nie chciało mi się spać to szybko poczułem, że odpływam i zaczęło mi towarzyszyć znajome uczucie "snu i pobudki" czyli, że miga mi świadomość na pare sekund po czym znowu gaśnie. Usłyszałem hipnagoga jakby ktoś wiercił wiertarką w metalu i kiedy zwróciłem na niego uwagę zniknął.
Byłem w kuchni, zgaszone światło i zobaczyłem dwójke ludzi w kapturze. Odrazu uznałem, że coś tu nie gra. Kiedy spróbowałem podnieść rękę twarze mężczyzn zwróciły się na mnie, mieli straszne, demoniczne twarze nie do opisania, bardzo okropne. Nie próbowałem uciekać, bo nie mogłem się ruszać. Zacząłem krzyczeć ze strachu ale powoli traciłem głos. Powoli się do mnie zbliżali i doznałem także znajomego uczucia jakby impulsu przez ciało, coś w rodzaju fali energii wewnętrznej i się wybudziłem.
Te uczucie strasznie często mi towarzyszy podczas koszmarów sennych, mam podejrzenia, że może to być wyłącznik paraliżu.
Żadnych innych snów nie pamiętam :/
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





