07-09-2014, 10:08
------------------------Noc 06/07 września 2014r-----------------------
Położyłem się o 23 i zasnąłem bardzo szybko. 5 godzin później obudził mnie budzik do WBTB. Kiedy wstałem nie chciało mi się spać i czułem się energicznie. Poszedłem do kuchni po mleko, nalałem do szklanki i wstawiłem do mikrofali na 40 sekund. Było ciepłe i smaczne. Napiłem się go, tak zleciało 5 minut i włączyłem na 15 minut muzyczke. Po 20 minutach uznałem, że dość rozbudzania i mogę się położyć. Usnąłem dość szybko. Obudziłem się godzinę później i nie pamiętałem snu, lekko się zawiodłem. Podczas pobudki do WBTB także nic nie pamiętałem. Postanowiłem zasnąć.
Przeglądałem jakąś stronę, prawdopodobnie besty i zobaczyłem mema o końcu świata. Zdjęcie z ziemią przebitą przez wielki meteor. W pewnym momencie odszedłem od monitora i znalazłem się w jakimś dziwnym miejscu, poczekalnia w kinie? Zdałem sobię sprawę, że śnie, a TR z nosem był pozytywny. Krzyknąłem do projekcji: Idziecie ze mną? Jedna osoba odpowiedziała groźnym głosem: Nie, spadaj! Wyszedłem z kina i kiedy przeszedłem przez drzwi znalazłem się pod swoim domem, a za mną była klatka schodowa. Tutaj przypomniałem sobie o szklance mleka przed snem. Stanąłem i zacząłem się skupiać, śmiesznie burczało mi w brzuchu, prawdopodobnie efekt trawienia. Zacząłem robić ADA i było fantastycznie. Nie czułem się jak pod monitorem, czułem się jak w prawdziwym świecie, tu i teraz. Próbowałem ten stan utrzymać jak najdłużej i przypomniałem sobie kolejną rzecz, nad którą myślałem. Mianowicie, żeby udawać, że kogoś gonie np. :Czekaj! Gdzie biegniesz? Wracaj, nie uciekaj xxx! Poszedłęm prosto przed siebie i zacząłem krzyczeć imie koleżanki.
-Poczekaj! Musze ci coś powiedzieć!
Czułem, że za zakrętem ona będzie i kiedy przeszedłem stała tam i jakby się obracała, jakby przede mną uciekała i się zatrzymała, żeby mnie wysłuchać. Podszedłem do niej, zrobiłem to co planowałem i zacząłem wołać kolejną osobę. Pobiegłem w prawo i ciągnęła się długa droga, a na jej końcu światła. Zacząłem wołać i biegłem. Za światłami zobaczyłem swoją "ofiarę", którą chciałem zamienić. Wołałem do niej, skupiłem się na niej i kiedy się odwróciła zobaczyłem twarz przywoływanej osoby. Podbiegłęm do niej i chwyciłem na ramiona. Przeniosło nas do domu i siedzieliśmy na komputerze. Zrobiłem to co chciałem i tutaj lekko usnąłem. Brat do mnie powiedział jak na jawie: Tymek, nie zaczynaj kolejnej rundy w lola, ja za chwilę będę chciał usiaśc na kompa. Odpowiedziałem: Ok. Wstał i podszedł do mnie. Zobaczyłem na ziemi łamaną sztangę do ćwiczenia bicepsa i zapytałem się brata, skąd ją mamy. Odpowiedział, że zawsze ją mieliśmy.
Obudziłem się i poszedłem się wysikać (prawdopodobnie mleko dało się we znaki, nic innego nie piłem w ciągu ostatnich 2h). W tym LDku nie próbowałem władać żywiołami i łamać praw fizyki, wiedziałem, że będzie to niewykonalne. Sen był niezwykle realistyczny, mogę rzec identyczny w porównaniu do jawy. Nawet jeżeli się nie wybawiłem magią i fantastycznością to i tak takie realistyczne LDki mnie cieszą bardziej od kilku sekundowych o władaniu naturą.
Oprócz tego snu, pamiętam bardzo niewyraźne scenki, miejsca i przebłyski.
Jeden sen prawdopodobnie był o Rocku, oglądałem jakiś jego filmik.
Pozostałych pamiętam tyko miejsca i kiedy próbuje sobie przypomnieć to obija mi się o mózg jakieś miejsce z poprzednich snów z innych dni.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





