30-08-2014, 11:41
------------------------Noc 29/30 sierpnia 2014r-----------------------
Zaprosiłem koleżankę do domu. Wstydziła się ale nie miała powodu. Pokazywałem jej zwierzęta i oprowadzałem po domu, mimo to że był mały. Mój tata z nią rozmawiał, a ona się zawstydzała. Zebraliśmy się w dużym pokoju, ona siedziała w małym. Zaczeli domownicy ją obrażać, a ja mówie, że ona nas słyszy i przestancie ją obrażać. Poszedłem do niej i zapytałem się czy nie chce żebym ją odprowadził. Zgodziła się, ja pobiegłem do taty po kase na bilet i w ostateczności zapomniałem co chciałem zrobić.
Jechałem z tatą autem. Trasa była dziwna, auto chyba lewitowało nad łąkami. Na dole były bagna, a my przelecieliśmy nad nimi do drogi na przeciwko. Zatrzymaliśmy się na niej i pojechaliśmy dalej.
Pamiętam motym jednego snu. Chodziło w nim o podcinanie sobie gardeł. Obserwowałem z 3 osoby. "Ludzie" brali nóż i sobie podcinali gardła, aby spotkać się z tymi co umarli, z rodziną. Mówili, że to nie boli. Nie wiem jak ale sięgnąłem po nóż i sobie podciąłem gardło. Leżałem na ziemi, czułem jak krew ze mnie uchodzi, lekkie mrowienie i skurcze w szyi. Nie chciałem odpływać, więc nie zamykałem oczu tylko czekałem aż coś się stanie jednak w ostateczności nic się nie stało i mogłem wstać.
W kolejnym śnie mama zapytała się mnie, czy nie sprzedam jej mojego zegarka. Nie używałem go i się zgodziłem. Dostałem od niej torbę pieniędzy, zastanawiało mnie skąd ona tyle ma. Poszedłem do pokoju gdzie byłem sam i faktycznie były tam klipy 50. Powiedziałem bratu i jego dziewczynie, która siedziała obok. Pytali się skąd mam tyle i czy nie pożycze trochę pieniędzy. Pożyczyłem i wróciłem do pokoju aby obczajać reszte pieniędzy. Pieniądze zamieniły się w bandaże elastyczne... Rozwijaliśmy je z siostrą i co jakiś czas jakiś dziwny banknot wypadał np. kolorowa 20 i 50 z orłem. Drzwi się otworzyły, a mama nimi trzasneła. Jak przyszła jeszcze raz to zapytałem się jej co to jest, a ona na to że magiczne atrapy. Zasmuciłem się, bo tyle pieniędzy straciłem...
Kiedy się obudziłem byłem zmęczony. Postanowiłem zrobić FILDa.
Po paru sekundach gry na pianinie słyszałem hipnagogi, miałem zawroty głowy i czułem mrówki na ciele. Zrobiłem TR i był pozytywny. Chciałem pogłębić ten stan.
W ostateczności zasnąłem. Szedłem z klasą 2B do NCKa na jakiś występ. Chwile potem dołączyła do nich moja klasa. Pani wskazała mi miejsce gdzie mam stanąć. Teren zamienił się w luksusowy pokój. Krzyknąłem: Co ja tu robie! TO SEN! TR z nosem był negatywny ale mimo to nie miałem wątpliwości, że to sen. Projekcje się na mnie patrzyły i mówiły, że sobie jaja robią, że chcieli stworzyć takie warunki abyś myślał, że to sen. Nie wierzyłem im. Podszedłem do pewnej dziewczyny, pocałowałem ją, potem do drugiej i się śmiali, że się dałem nabrać. Nagle wszystko z czerniało, a ja upadłem na ziemie.
Obudziłem się na zewnątrz. Nikogo nie było. Starałem się być uważnym i bawić się, jak to na sen wypada. Wszedłem do pokoju, w którym byłem i zobaczyłem misję, którą mam spełnić. "Nie zbliżaj się do przedmiotów w środku". Nie posłuchałem rozkazu i dotykałem przedmioty, które pokazywały mi wspomnienia. Widziałem to co zrobiłem przed chwilą. Dało mi to do zrozumienia, że śnie. TRy nadal negatywne ale czy to nie jest dziwne, że stoje w centrum kultury, kiedy śpie w łóżku? Miałem wątpliwości i się bałem aby nie popełniać błędów ale mimo to starałem się nieźle bawić. Przeniosło mnie do domu. Zobaczyłem przez okno dziewczyne, którą poprzednio całowałem. Weszła na klatke i z nią porozmawiałem. Mówiła mi, że to co robiłem to na prawdę była jawa i, że sobie robili ze mnie jaja. Kiedy to powiedziała, tylko mi pomogła. Zrobiłem TR, tym razem był pozytywny. Przeniosło mnie do jakiegoś nieznajomego miejsca. Do parku. Do okoła co pare metrów były wysokie i grube drzewa, na środku Pare ławek pod daszkiem. Siedziałem na jednej i próbowałem kontroli nad snem. Jedna projekcja mnie zawołała i zapytała się: "Patrz! Czy nie chodzi ci o to?" Rzucił ogromną kulą śniego na ziemie, która zamieniła się w wielkiego ogórka. Zdziwiło mnie to, po czym wstałem i spróbowałem władać żywiołami. Nic mi nie wychodziło. Nie miałem nic do roboty i lekko przysnąłem. Wróciłem na ławke i zastanawiałem się nad treningiem łydek. Zobaczyłem Michała Karmowskiego, który daje rady. Wrociło mnie do domu i zobaczyłem brata, który ćwiczy na balkonie. Zapytałem się, jaką grupę mięśniową robi, a on mi coś odpowiedział tylko nie pamiętam co. Wróciło mnie do miejsca, w którym byłem poprzednio. Obudziłem się i natychmiast zrobiłem TR. Był negatywny, ale nadal nie rozpoznawałem miejsca, w którym jestem. Wstałem od ławki i spojrzałem na słup, o który się wcześniej opierałem. Zacząłem sobie powtarzać: To nie jest materia, to przedmiot zbudowany z myśli... Miękki jak chmurka... Słup się nie zmienił. !!!!!!! Zapomniałem dodać, że wszędzie był śnieg, pruszył, + szczypał mróz !!!!!!!!!! Usłyszałem we śnie słowa Fallena: "Powinno zaskoczyć skojarzenie" Nie miałem kontroli. 2 ludzi zaczęła się rzucać śnieżkami. Zacząłem krzyczeć: TO MÓJ SEN! DAJ MI NAD NIM KONTROLĘ! CZY MNIE SŁYSZYSZ PODŚWIADOMOŚĆ?!(we śnie nie wiedziałem jak odmienić te słowo i powiedziałem je w ten sam sposób) CHCE UZYSKAĆ PEŁNĄ KONTROLĘ NAD SNEM! CZY MNIE SŁYSZYSZ? CZY MNIE SŁYSZYSZ?
Mój głos się zmienił i był wszechobecny, brzmiał bardzo dziwnie i był gruby. Obróciłem się i spróbowałem zamienić śnieg w wode. Wielka ściana wody się podniosła i rzuciłem ją na projekcje, która walczyła z drugą osobą. Zamroziłem ich po czym spróbowałem odmrozić. Tutaj magia ognia. Zacząłem bić pięśćmi i spróbowałem utrzymać ogień tak aby mógł coś zrobić. Wyglądało to świetnie wizualnie i sam się dziwiłem z realności. Byłem podekscytowany. Odwróciłem się i już miałem próbować kolejnych rzeczy, których nie umiałem i nagle się obudziłem <eh>.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





