14-08-2014, 12:21
------------------------Noc 13/14 lipca 2014r-----------------------
Wraz z mamą odwiedzaliśmy Zuze (moja 19 letnia siostra), Emilke (siostrzenica) i Grześka (chłopak Zuzy) w ich domu za miastem. Dom mieli przed wejściem do lasu, obok był Orlik do gry w piłke. Odwiedzaliśmy ich często, jednak tego dnia coś się nie zgadzało. Dowiedziałem się, że polecieli samolotem na wyprawę. Popatrzyłem na niebo i zobaczyłem samolot. Pomyślałem, że może właśnie w nim są. W szybie na tarasie zobaczyłem twarz włamywacza. Przestraszył mnie, poinformowałem mame. Zapadła noc. Mama chciała problem sama rozwiązać, jednak mimo wszystko postanowiłem zawołać tate. Obkrążyłem domek i znalazłem się u siebie w domu. Tata leżał w dziwnym pokoju, obudziłem go i poinformowałem o włamywaczu. Wstał, podniósł poduszke, walnął mnie nią i ruszył na pojedynek xD. Biegł jak pobudzony, chorry umysłowo człowiek xD. Rozległy się krzyki, a walka była w głównym pokoju w moim domu. Wszyscy chcieli zabić włamywacza (było nas chyba z 5). Po ganianiu po domu, odpuściliśmy mu i daliśmy wyjść. Uderzyłem go nożem w plecy kiedy wychodził, a on mi plaszczaka zasadził.
Przed jakimś domem zobaczyłem siostrzenice. Zadawałem jej pytania i tłumaczyłem różne rzeczy.
-Rozumiesz mnie?
-<Kiwnięcie na Tak>
-Wiesz co to umysł?
-<Kiwnięcie na Nie>
Zacząłem jej tłumaczyć i pomagała mi siostra, jej matka. Zadałem jej jeszcze pare pytań jednak nie pamiętam jakie.
Wszedłem do domu PewDiePie. Miał wykrywacz fal dźwiękowych i dał mi info co jakie fale oznaczają.
-Wysokie fale znaczą, że ktoś uprawia seks.<ke>, -Niskie, rozmowe.
Postanowiłem to sprawdzić. Lubiał się troche zabawić i patrzyłem na fale, były wysokie. Zwiedzałem dom i mam wrażenie, że przed kimś uciekałem.
Siedziałem w domu i ćwiczyłem biceps. Standardowe ćwiczenie ale dużo powtórzeń jak na 1 serie, a były ich 4. Ulżyło mi kiedy skończyłem ćwiczyć i zastanawiałem się czy nie zrobić młotków na bajcepsa. Szykowałem sztangę i chciałem na ziemi zrobić wyciskanko, jednak miałem za mało ciężaru i bałem się, że rozbije coś. Chodziłem po domu z hantlami przyklejonymi do ręki, miały na sobie ciężar identyczny jak w realu O_o.
Zaczęło się w jakiejś sali w szkole, ale jakiej to nie wiem. Omawialiśmy wyjazd do Niemiec na zieloną szkołę. Potem wyszliśmy z sali. Spotkałem Patryka (kumpla z podstawówki) i zacząłem z nim na ten temat rozmawiać. Za nami szła wychowawczyni Patryka i coś tam liczyła, chyba koszty jakie wyjdą. Doszliśmy na 2 piętro, na taki duży chol. Było tam dużo osób, mnie męczyła flegma w gardle i próbowałem ją odchrząknąć ale siedziała. Powiedzieli, że nie potrafie kichnąć <ke>. Wyszedł nasz wuefista i powiedział, że dzisiaj gramy w noge. Zobaczyłem, że nie mam stroju. Zagrałem chwile i piłka wyleciała za boisko. Cała szkoła wyglądała inaczej, chol, wnętrze, schody, sala do wuefu, boisko. Jednym słowem całość! Dziwne, bo zazwyczaj śni mi się dokładnie odwzorowana. Próbowałem przerzucić piłkę nad siatką, jednak nie miałem siły i ciągle mi wylatywała z rąk. Meczyłem się parenaście minut i zobaczyłem panią od wuefu dziewczyn. Powiedziała, że na następnej lekcji WF mamy z dziewczynami. Ucieszyłem się xD, zobaczyłem Julke z jej koleżanką i zapytałem się czy nie pójdą ze mną do domu po strój. Zgodziły się i doszedł do nas jeszcze Patryk. Nie szliśmy długo. Na klatce spotkałem koty sąsiada i mojego. Czekali na mnie pod drzwiami. Wszedłem do domu i w łazience przez szybe zobaczyłem brata, a dokładniej jego stopy... NA SZYBIE <ke><ke>. Znalazłem strój jednak strasznie dużo czasu mi to zajęło i bałem się, że nie zdąrze. Zazwyczaj w snach właśnie mi towarzyszy to uczucie.
Obudziłem się i dosłownie na pare sekund otworzyłem oczy. Pomyślałem: Idealny moment na FILDa.
Zacząłem delikatnie ruszać palcami i niemalże odrazu dostałem hipnagogów w postaci rozmowy mamy do mnie. Słyszałem jej głos jednak go ignorowałem. Po 15 sekundach postanowiłem zrobić TR. Podniosłem rękę jednak nie mogłem. Paraliż. Zaczęły się piski w uszach, w momencie kiedy "dotknąłem mentalną ręką powierzchni skóry". 1 co pomyślałem, SZYBKO WSTAŃ, ZACZNIJ SIĘ RUSZAĆ, NIE POZWÓL SIĘ SPARALIŻOWAĆ.
No i próbowałem coś tam robić ale dostałem też drugie info: To zaraz minie! Spokojnie, wyluzuj. Rozluźniłem się i pomyślałem o miejscu, w którym fajnie by było się znaleźć. Poczułem jak ktoś na mnie wchodzi jednak się nim nie przejąłem. Zaczęły się lekkie problemy z oddychaniem, oddychałem ciężko. Pomyślałem wtedy: To tylko hipnagog, skup się na oddechu i oddychaj delikatnie. Tak też zrobiłem, problemy z oddychaniem zniknęły, a ja poczułem silne zawroty i wciąganie do snu. Nadal miałem ciarki na ciele, które oznaczały paraliż i piski w uszach. Wiedziałem, że jak znikną to będe we śnie. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mojego pokoju przez drzwi. Postanowiłem się poruszyć i wtedy usłyszałem PIK, wszystko zniknęło, piski, paraliż, hipnagogi. TR i niestety negatywny.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





