25-07-2014, 13:09
------------------------Noc 24/25 lipca 2014r-----------------------
Dzisiejszej nocy męczyłem się od 1 do 4 nad ranem. Co jakiś czas zasypiałem i budziłem się po paru minutach strasznie pobudzony, spocony i miałem złe samopoczucie. Nie wiem kiedy zasnąłem ale zapamiętałem dziwnie mało snów.
Powrót do szkoły.
Wszedłem do swojej starej szkoły, gdzie była cała moja klasa. Idąc korytarzem, zauważyłem, że urosłem. Spotkałem jednego kolege, jednak się ze mną nie przywitał. Idąc dalej, usiadłem na parapecie. Hehe, miałem poduszke pod ręką i nie chciała się odczepić ( tak, podświadomość podpowiadała, jednak z racji, że to był 1 sen, to chyba zbyt głęboki i za dużo mi to nie dało do myślenia ). Przesiedziałem całą przerwe rozmawiając ze znajomymi i opowiadając wakacje. Na lekcji nie wszedłem do klasy, rozmyślałem, a poduszka nadal siedziała ze mną. Wtedy wstałem i zobaczyłem na schodach dwóch przyjaciół, takich prawdziwszych ( którym moge zaufać ). Drzwi w sali były uchylone, widziałem całą swoją klase, patrzyli się na mnie, a ja się chowałem za drzwiami. Koledzy się śmiali z pani, bo leżała na brzuchu na biurku xD, nic dziwnego. Przeszkadzali troche w lekcji i chcieli żebym podszedł zobaczyć, jednak tego nie zrobiłem. Po zakończeniu lekcji pytali się mnie "co ty robiłeś, hehe". Patrząc na ściane, zobaczyłem obraz achivmentu z World of Tanks, złoty medal ich Logo. Kiedy na niego patrzyłem, usłyszałem głos siostry, która mówi "odbierz to mamo" myślałem, że chodzi o achivment, który jej wysłaliśmy, jednak kiedy się obudziłem chodziło o telefon, który zadzwonił.
Lodowa kula.
Wszedłem do domu z nowym zakupem. Była to lodowa kula, z której chciałem coś wyrzeźbić. Stukałem młotkiem i śrubkami. Po pewnym czasie uderzyłem i odpadł spory kawałek. Udało mi się wyrzeźbić Madonne z Jezuskiem na rękach w szopce. Wtedy chodziłem do domu i mówie do wszystkich: Patrzcie co mi się udało. Byłem zadowolony. Na koniec poszedłem do mamy i powiedziała, że piękne. Wtedy usiadłem na fotel, straciłem wzrok i moja rzeźba zamieniła się w lód owinięty jakimś papierem. Dało mi to do myślenia. Kiedy wstałem i próbowałem odwrócić to co się stało zorientowałem się, że śnie. Zrobiłem TR jednak się zawahałem ale w ostateczności go zrobiłem. Wynik był pozytywny, jednak przez nos przedostawały się tylko małe ilości powietrza. Mówie do mamy "To jest sen", ona zaczęła coś mówić, a ja od niej odchodze, nie chciałem stracić świadomości. Wtedy poszedłem do pokoju w poszukiwaniu mojej różdżki. Na gazetach na regale leżał długi, giętki patyk, brązowo zielony. Wziąłem go i poszedłem do pokoju siostry. Podniosłem ręke do góry i spróbowałem Patronusa ( zaklęcie z harrego pottera ). Jednak próba się nie powiodła. Czułem jedynie energie, która przeszywała mi ręke. Poszedłem do pokoju i schodziłem po balkonie. Na początku się bałem i schodziłem wspinaczką, jednak potem zeskoczyłem i wylądowałem miękko i powoli. Klarowność, realność były takie jak na jawie. Świadomość było mi łatwo utrzymać. Krzyczałem co jakiś czas co miałem na myśl i poprawiało to jakość. Znalazłem się na prostej drodze i zobaczyłem mame z dzieckiem, jednak olałem ich. Spróbowałem rzucić jakąś ognistą kule z różdżki, jednak kiedy się zamachnąłem, kijek się zagiął i nie dało się go usztywnić. Był bardzo giętki i każde zamachnięcie kończyło się "biczowaniem w ręke". Wyrzuciłem ją. Idąc dalej spoglądałem na moje odbicie w szybie drzwi do klatki schodowej. Byłem ubrany w wczorajsze ubranie, w którym szedłem do sklepu. W głowie miałem słowa incestusa o tym, że magia i czary są trudne do wykonania w LD, zwłaszcza jak nie ma się wzorca w realu. Potem szedłem dalej i kiedy byłem niedaleko ulicy zacząłem krzyczeć "ludzie, to mój sen, róbcie co możecie, bo w każdej chwili może się urwać". Rozmyślałem nad tym, która godzina była kiedy zasnąłem i była to godzina około 11:30. Na początku myślałem, że się uświadomiłem w środku nocy, wtedy głębokość była by wygodna. Chwilami czułem, jak trace świadomość, jak w trakcie zasypiania. Utrzymywałem ją i nie było to trudne jak podczas 1 LDków. W pewnym momencie po prostu się obudziłem.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





