20-07-2014, 14:07
------------------------Noc 15/16 lipca 2014r-----------------------
Uciekinierzy.
Wraz z kolegami przed kimś uciekaliśmy, chyba z jakiegoś ośrodka. Idąc drogą jechało auto, potem autobus i prawie nas potrąciło. Odepchnąłem ich ratując przy tym życie. Następnie doszliśmy na jakieś pole domków i zacząłem szybciej biec. Rozbiegliśmy się w różne strony, ja pobiegłem w prawo i skakałem nad płotami i dziurami w ziemi. Skakałem jak ninja, 2 metry w góre, czasem nawet 3 robiąc różne akrobacje w powietrzu. Potem wbiegłem do domu aby się schowaći spotkałem tam innego znajomego. Domownicy nas usłyszeli, szybko pobiegliśmy się schować do łazienki. Ja za drzwiami, kolega za zasłoną. Mimo to i tak nas pani zauważyła i szybko bigłem między pokojami. Przed wyjściem zobaczyłem dwie osoby i powiedziałem do nich, że przepraszam za włamanie i wybiegłem. Potem spotkaliśmy się z kolegami na głównej drodze i zeszliśmy do podziemi aby przejść na drugą stronę ulicy. Potem szliśmy słoneczną drogą przed siebie i zaproponowałem im chill out w KFC. Zapytałem się ile mają pieniędzy. Mieli przy sobie z 20 złotych, a ja ani grosza. Jednak znalazłem na ziemi po rozsypywane pięcio złótówki i byłem już bogatszy od nich.
Wybuch ziemi.
Stałem na środku drogi, kiedy nagle doszło do wybuchu. Wszystko zaczęło się trząść, a cząstki ziemi zaczęły wylatywać w przestrzeń kosmiczną. Widziałem gwiazdy, planety, galaktyki. Poczułem jak mnie wsysa i złapałem mame za rękę, która mocno się trzymała. Potem wszystko ustało i z resztek planety utworzyła się prehistoryczna wioska. Wszędzie byli jaskiniowcy, nawet moja mama, a ja zostałem człowiekiem. Chciałem opuścić to dziwne miejsce i wychodząc kowal do mnie, że ma zadanie. "Przejdź ten tor przeszkód, a dam ci skóre, dzięki której bedziesz mógł enchantować swoją zbroje", motyw z gry komputerowej xD. Przeszedłem lodową bramę, na początku był podest i siedziała na nim syrena, bardzo ładna <szczerbol>. Chciałem z nią nawiązać rozmowę, jednak wielki stwór zdążył mnie zabić. Potem od nowa, dowiedziałem się, że jest niewolnikiem, ja szybko zdąrzyłem przejść tor jednak nie o to chodziło. Złapałem syrenę, wskoczyłem z nią na plażę obok i zaczeliśmy walczyć z potworem. Miała magiczne moce, a ja odwracałem uwagę. Potem wszystko zamieniło się w salę kinową, na środku były półki skalne, przeszkody, lodowe kry. Skakałem tu i uwdzie. Syrena czarowałą i złapała piłę mechaniczną potwora i odcieliśmy jej łeb x_x. Potem "ryba" zamieniła się w moją siostre i zadzownił jej telefon. Powiedziała, że to nasz tata woła nas abyśmy spotkali się na parkingu i że czeka. Podrodze zachaczyłem o kościół, gdzie było magiczne lustro, zrobiłem sobie zdjęcie i umieściło mnie między górami. Fajnie to wyglądało.
Krótki urywek.
Stałem na jakimś kruchym lodzie, widziałem z 3 osoby. Lód zaczął się zapadać, ja szybko uciekałem. Zaczeli mnie gonić jacyś żołnierze.
------------------------Noc 17/18 lipca 2014r-----------------------
Przyjemny sen.
Bylismy w centrum handlowym. Byłó już późno, 24 godzina. Wszyscy do nas mówili " do spania ", "dzieci". Weszliśmy do takiego prywatnego klubu. Moja siostra poszła na siłównię i chciałem z nią. Zapytałem się ile kosztuje jeden trening, a siostra się na mnie wydarła żebym szedł do domu. Wyszedłem z klubu i na zewnątrz byli moi koledzy ze szkoły. Grali w piłkę nożną i z racji, że nie lubie tego sportu odszedłem, jednak chciałem się zatrzymać i chwile z nimi pokopać. Zdąrzyłem pogadać po czym dostałem piłką w twarz, zaśmiałem się i kolega zapytał czy gramy w zbijanego. Odszedłem od nich i zacząłem biec przez park. Skakałem 5 metrów w góre, na boki tu i uwdzie. Wszędzie gdzie się dało. Po drzewach, ławkach, placach zabaw. Czułem się fantastycznie. Biegłem "z prędkością światła", ludzie się na mnie patrzyli. Zobaczyłem, że mam pod pachą poduszke, na której śpie i ją upuściłem
. Potem dobiegłem do parku niedaleko mojego domu, skakałem nad drzewami, wszędzie dookoła gdzie tylko nie wiedziałem co jest. Potem zacząłem biec w strone domu. W połowie drogi coś odciągnęło moją uwagę. Zacząłem się zastanawiać czy to sen. Pytam się na głos " czy to na pewno jest rzeczywistość? ". Zrobiłem TR z nosem, jednak negatywny, potem z rękami. Miałem krótkie palce i wstążkę przyczepioną do mojego palca, jednak i tak to nie dało mi do zrozumienia, że śnie. Spróbowałem nawet wystrzelić ogień z palców, wystrzeliłem fioletową wstążkę :O. Rozejrzałem się jednak i tak się nie uświadomiłem. Czułem chwile ŚWIADOMOŚCI, sen był realny jak jawa, jednak usnąłem i fabuła snu się nie zmieniła. Szedłem w stronę domu, poczułem zagrożenie. Jakieś auto zbliżało się do mnie, ja szybko wbiegłem na klatke schodową do domu. Na górze zamknąłem drzwi i ktoś próbował się włamać do mnie. W drzwiach była kwadratowa dzirua ( w moich snach często pojawia się ten motyw drzwi, zazwyczaj są za małe i się nie dają zamknąć, albo są dziurawe ). Krzyknąłem, aby ktoś zadzownił na policje i włamywacz uciekł. Byłem wystraszony, położyłem się na łóżku, rozmawiałem chwile z siostrą. Potem zacząłem się zastanawiać nad próbą WILDa. Pomyślałem o hipnagogach włamywania do domu i się zniechęciłem. Zamknąłem oczy i usnąłem.Anomalia.
Wróciliśmy z wyjazdu do domu. Obejrzałem pogodę i zapowiadali burze, a po nich śnieg. Widziałem prezenterkę pogody, która trzymała mikrofon i ostrzegała przed tymi zjawiskami. Była w obok jakiegoś zamarzniętego stawu, dalej w tle był las i wszędzie śnieg. Zacząłem czuć trąbę powietrzną za oknem. Wyjrzałem przez nie istniejące okno i zobaczyłem potężny wir. Szybko zacząłem odkrywać piwnicę z warzyw i ziemi ( była przykryta warzywami i ziemią ). Potem wir zniknął i hałas ucichł. Zaczął padać śnieg. Było chłodno. Potem idę do siostry i mówie co widzę. Kiedy patrzyłem przez okno ktoś złapał mnie za głowę i chciał przekręcić kark, stawiałem opór. Ten ktoś zrobił to bez wyrzutu. Ten gest mnie wybudził i poczułem skręcenie szyi na jawie, jednak bez bolesne, a jedynie poczułem dziwne uczucie.
------------------------Noc 18/19 lipca 2014r-----------------------
Stare lata.
Z kimś w dziwny sposób rywalizowałem. Stałem pod blokiem, nie było drzew i omijałem tira, który jeździł po parkingu. Potem zobaczyłem starego kolege, który idzie do domu i jego wychowawczynie. Krzyczy do niego, że nie ma pozwolenia iść do domu. Potem poszedłem do jego wychowawczyni i zaczeliśmy rozmawiać. Szliśmy kawałek, rozmawialiśmy o jego zachowaniu. Wtedy mówie, " u nas jest gorzej, głowy sobie urywają ". Jak to powiedziałem to zobaczyłem obraz w główie nastolatków, którzy sobie głowe urywają i się nimi rzucają. Następnie wybudził mnie budzik.
6 dzieci.
Śniło mi sie, że w domu miałem szóstke dzieci. Każde należało do mnie. Potem zaminiłem je w butelki od coca coli i przywiązałem do sznurków. Następnie wsadziłem do siatki. Wszystko było bardzo dziwne. Myśle, że ta szóstka dzieci ( liczba ) wzięłą się od wczorajszego filmu, Egzorcyzmy Emily Rose. Tam bohaterka miała w sobie szóstke demonów.
Kino domowe.
Była cała moja klasa. Byli w moim domu, który wyglądał dziwnie. Na środku było wielkie łóżko, po prawej stronie komputer za regałem, przy lewej ścianie łazienka, dalej kuchnia i pomiędzy łazienką i kuchnią wyjście. Oglądaliśmy jakiś dziwny film dzięki projektorowi, który wyświetlał obraz na ścianie. Niektóre filmy były dziwne. Potem wszyscy wyszli i ktoś inny przyszedł, jednak była to moja mama.
Gra na boisku.
Graliśmy na jakimś boisku. Byłem z kolegami. Z prawego rożnego musieliśmy trafić bramkę. To ja biegne i z racji, że nie lubie tego sportu to odrazu zepsułem akcje. Mielismy dwie próby i ta druga była lepsza. Potem graliśmy coś w rodzaju mundialu na boisku z tysięczną widownią.
Kolejny znak podświadomości. W ciągu dnia kolega napisał do mnie czy ide grać w nogę, jednak się nie przejąłem tą wiadomością i nie odpisałem.
Niezdara.
Byliśmy z moją ukochaną klasą w jakimś ośrodku na zielonej szkole. Nie miałem na sobie koszulki i dziewczyny się na mnie patrzyły i uśmiechały. Stała tam też julka. Uśmiechała się i miała ładne rumieńce. W pokoju byłem z trzema kolegami, potem jedna z dziewczyn zapytała się czy przyniosę jej zupe ze stołówki. Pobiegłem na dół, poprosiłem o zupę i ją wylałem :/. Wszędzie było od niej mokro, potem wziąłem magiczny obrotowy mop i próbowałem pościerać. Jedynie rozlałem więcej wody. Potem jeszcze rozbiłem talerz. Wybiegłem zawstydzony ze stołówki i sobie przypomniałem o zupie. Po drodze się wywróciłem na ziemie. Zaczałem usypiać i sen zniknął.
Nie realna sprawa.
Miałem 4 rodziców, jakby siebie nawzajem zdradzali. Rywalizowali ze sobą. Raz jedni brali mnie na wycieczke, a raz drudzy. Pamiętam jedną wycieczkę z prawdziwym tatą. Był zły, prowadził chaotycznie auto, prawie spowodował wypadek. Mieliśmy wejść na jakąś górę, droga była w błocie i się ześlizgiwałem. W połowie drogi było już ciężko. Góra była pod dużym kątem, jeszcze błoto utrudniało sprawe. Patrzyłem za siebie i było juz naprawde wysoko, co powodowało u mnie strach.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





