12-07-2014, 11:04
------------------------Noc 11/12 lipca 2014r-----------------------
Dzisiejszej nocy nigdy nie zapomnę. Położyłem się spać o 1. Przed snem zrobiłem sobię trening wizualizacji, który potrwał 6 minut. Następnie powtarzałem mantrę "W najbliższym śnie, będę wiedział, że śnie" i tak przez 10 minut. Miałem lekkie problemy z zasypianiem ale ostatecznie zasnąłem chyba o 1:30. Następnie przyśniło mi się pare bez sensownych snów, których już nie pamiętam ale wiem, że były bez sensowne. O 6:50 zadzwonił mój budzik do WILDa. 10 minut rozbudzania. Przeczytałem mój plan na LD i o 7 przystąpiłem do próby. Zaszedłem daleko, hipnagogi słuchowe w postaci cichych dudnień i pisków. Następnie strasznie mnie swędział nos. Zignorowałem to ale nie dawało mi spokoju. Po 50 minutach leżenia się poddałem i pomyślałem z dobrym nastawieniem " Jutro się uda ". Wtedy kolejna afirmacja do NIEŚWIADOMEGO zasypiania, brzmiała: "Kiedy dostanę paraliżu, włączy się moja świadomość". Powtarzałem jakieś 5 minut, następnie z ciekawości próbowałem WILDa bardziej rozluźniony. Nie był męczący. Doszedłem do momentu, w którym miałem hipnagoga gdzie czułem, że ktoś mi świeci latarką po twarzy. Dziwne i mnie pobudziło. Krótka próba, trwała 10 minut ale chyba bardziej efektywna od 1
. Później zgiąłem poduszke na pół, wsadziłem głowe pomiędzy zagięcia i smacznie zasnąłem. Tutaj zaczyna się mętlik. Budzę się PODCZAS paraliżu, czułem strach i ciemność, ale byłem podekscytowany. 1 RAZ widziałem hipnagogi wzrokowe! Niefizyczne, w postaci kolorofych kułek, obręczy i tuneli. Wtedy odczekałem chwile i doznałem dziwnego uczucia, jakby WESSANIA w sen! Przestraszyłem się ale kiedy "mnie wessało" paraliż zniknął. Byłem w swoim pokoju, było ciemno, nie było nikogo. Chciałem zapalić lampkę jednak nie działała. Bałem się, że zaraz jakiś wytwór mojej głowy mnie zje. Chciałem się obudzić, byłem strasznie oszołomiony. Ponownie znalazłem się w ciele podczas paraliżu. Chciałem zakończyć eksperyment i wtedy pomyślałem o radzie, dzięki której mogę wyjść z paraliżu. Było to "szybkie poruszanie małym palcem dowolnej kończyny". Zacząłem ruszać palcem u ręki jak najszybciej mogę. Po paru sekundach udało mi się wyjść jednak byłem totalnie oszołomiony. Wstałem wystraszony, kręciło mi się w głowie, miałem problemy z widzeniem. Tutał mała niespodzianka. Byłem we śnie. Nie ucieszył mnie on, za oknem było ciemno i strasznie, a ja nie wiem jak zmienić noc w dzień. Wtedy kompletnie pomyślałem o stracie świadomości. Zacząłem po prostu chodzić bez celu po domu, aby sen zamienił się w sen nieświadomy. Po pewnym czasie udało się. Wszystko uległo zmianie. Pojawili sie moi koledzy i rodzice oraz rodzeństwo. Powiem wam, że robiłem TRy w tym śnie ( nieświadomie, nie tak jak to bywa techniką "to sen" ). Były one negatywne. Patrzyłem się na rękę i miałem całą w kropkach, jakby zgniłą skórę, wtedy nasuwały mi się pytania, czy to aby na pewno jawa. Nie chciałem się uświadamiać, chciałem odpocząć
. Sen postrzegałem ostro. Jako taki zwykły dzień z mojego życia, gdzie chodzę po domu i zawracam dupę. Pamiętam moment jak wyszedłem ze znajomymi przed blok i coś tam rozkminialiśmy. FA, leżałem w łóżku w piżamie i patrzyłem na zegar. Obróciłem głowę i ponownie, jednak nic się nie zmieniło. Wyglądałem dziwnie. W pokoju byłem sam, przetraszony. Nie pamiętam momentu, w którym wstaje już KOMPLETNIE ze snu, jednak nie pamiętam także następnej pobudki podczas paraliżu. Okropny mętlik w głowie zrobiło mi to wszystko, już nie wiedziałem co jest jawą, a co snem. Jednak nie było takie okropne. Następnie śniło mi się, że jadę tramwajem. Wtedy dostałem wiadomość "to jest sen" ( nie na telefonie komórkowym, tylko od mózgu ). Wstałem i robiłem TRy. Z nosem nie działały. Były negatywne. Jednak nie traciłem świadomości. Na tyłach tramwaju wisiał zegar, więc zrobiłem TRa z zegarem. Negatywny. Wtedy zobaczyłem napis na czerwonej skrzynce nad drzwiami wyjściowymi. Podszedłem do nich, spojrzałem na napis, zapamiętałem go i szybko obróciłem głowę. Kiedy spojrzałem ponownie na napis, był taki jak wcześniej, jednak zmienił się na moich oczach wydając dźwięk "PUFF". Wysiadłem z tramwaju i przebiegłem przez ulicę. Czekałem chwilę rozglądając się za ładnymi dziewczynami XD. Zobaczyłem jedną ładną, podbiegłem do niej, zagadałem i chwyciłem ją za ręke. Miałem plany, jednak kiedy szliśmy drogą wszystko się rozmyło i się obudziłem
. Obudzili mnie jacyś budownicy, którzy wiercili i hałasowali. Są do teraz. Przyjąłem wygodną pozycję, nakryłem głowę poduchą i już ich nie słyszałem
. Odpłynąłem w smaczny sen. Znalazłem się od tak we śnie. Zrobiłem TR z dłońmi i pozytywny. To samo z TRem z nosem, pozytywny
. Uradowałem się, zapowiadał się smacznie długi LDek. Wyskoczyłem przez okno. Upadłem w standardowy sposób, nic sobie nie zrobiłem i kontynuowałem. Przeszedłem parę kroków i na pasach przypomniałem sobie o planie na LDek. Pomyślałem " Hmm, głodny jestem. Heh, czekaj... Punkt 3, wybiorę sie do KFC na twistera, lub sobie go wyczaruję ", doświadczenia w czarowaniu jeszcze nie mam więc wybrałem się na przygodę w moim świecie snu. Byłem totalnie zadowolony i zacząłem biec ( jako iż mam nieskończenie dobrą kondycję we snach, nie muszę sie obawiać zadyszki lub zmęczenia
). Wszystko było prawie perfekcyjnie rozmieszczone i poukładane. Jednak miejscami trasa zakręcała i musiałem biec nietypową drogą. Wrzeszczałem w głowie "To sen, To sen, mam świadomość". Do okoła było mnóstwo osób, więc nie ukrywam, że wstydziłem się wrzeszczeć na głos. Pomyślałem o punkcie 2 na liście ale darowałem go sobie, chciałem mieć twistera, byłem głodny ( głodny doświadczenia )<roll>. Droga zakręciła na przystanek, który musiałem przebiec. Co ciekawe autobus był na szynach, a nie tramwaj xD. Wyszły z niego 3 dziewczyny, które mnie zaczepiły. Ja do nich, żeby się przesunęły, a one od nie chcenia "dobraa". Popychały siebie nawzajem na mnie >_<. Ja odbiegłem. Spojrzałem przed siebie jak głęboka jest ta trasa przede mną. Nie miałem problemów z bieganiem, więc przysprintowałem, aby być szybciej na miejscu. W pewnym momencie coś odwróciło podle moją uwagę i czułem jak moja świadomość zasypia, jednak dzięki temu, że to poczułem krzyknąłem ostro na głos "Heej! Nie trać świadomości!! Skoncentruj się!" Nikt się na mnie nie popatrzył
i dobrze. Kiedy byłem 2 przystanki tramwajowe od celu trasa się poskręcała. Biegłem drogą, która odchodziła od mojej szkoły. Wtedy pomyślałem, żeby wpaść do niej i potrollować xD, jednak zmieniłem ideę i zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego ta droga jest na przeciwko stacji benzynowej, która jest równolegle do niej? Pomyślałem "nic nie zrobie w tej kwesti". Kontynuowałem zabawę, zobaczyłem schody, które faktycznie są tam w realu ( na końcu tejże drogi, którą na codzień idę ). Stanąłem na pasach i samochody nie chciały się zatrzymywać. Wtedy 1 raz pomyślałem w LDku o lataniu ( świadoma decyzja, wcześniej w krótkich epizodach odrywało mnie mimo woli od ziemi ). Podskoczyłem i zacząłem lewitować xD. Machałem rękami jak ptak, jednak kręciło mną w powietrzu i ciężko było utrzymać ster
. Kiedy przeleciałem ulicę jeszcze chwilę chciałem się pobawić. Wyciągnałem ręke i pięść do przodu, wyprostowałem się i chciałem latać jak supermen, jednak moje nogi nie chciały się wyprostować i zwisały na dół
. Leciałem kawałeczek i zobaczyłem polanę przed sklepem, na której mogę wylądować. Przeleciałem bilbord i ludzi się opierających o słupy ( którzy nawet na mnie nie spojrzeli
). Zacząłem pięścią wskazywać to miejsce, gdzie chcę wylądować i zaczęły się małe komplikacje, zaczęłą mną miotać ( siła odśrodkowa ). Jakbym pięścią trzymał się jakiejś rzeczy w środku. Przetraszyłem się bo głową byłem skierowany do ziemi i bałem się skręconego karku ;x i że będzie bolało. Upadłem na głowę, szyja mi się zgieła ale nic nie zabolało. Wstałem, otrzepałem się z trawy i wydałem okrzyk adrenaliny
. Nie powiedziałem wam, że we śnie dostałem urządzenie, które mi mówi kto aktualnie śni i że mogę nawiązać z nimi rozmowę. Wyjąłem tego magicznego pilota i zobaczyłem kto aktualnie świadomie śni. Byli tam Youtuberzy Mandzio, MultiGamePlayGuy, Rezi i reszta majnkraftowej paki. Nie oglądam ich i nie wiem co tam robili >_<. Wtedy zacząłem się wybudzać. Mój sen zamienił się w marne wyobrażenie i się obudziłem. Wstałem podekscytowany i zadowolony z LDka. Mogłem spać dłużej ale wbiłem na forum i je opisałem. Fantastyczne wrażenia, długość trwania LDka na moje odczucie jakieś 40 minut
. Świetnie się bawiłem, szkoda, że nie dostałem twistera :C.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





