03-07-2014, 17:16
Racja, uwielbiam gadać z projekcjami
, one także zajmują moją uwagę. Jednak porównując poprzednie, moje pierwsze LDki, to przejrzystość obrazu jest wyższa, a sama świadomość daje się utrzymać. Jednym słowem, jest łatwiej! 
------------------------Noc 02/03 lipca 2014r-----------------------
Arktyka.
Wyjechaliśmy rodzinnie na wakacje, na arktyke O_o. 2h autem, 9h pociągiem. Powinno to trwać dłużej ale sny są nieprzewidywalne. Na miejscu musiałem jeszcze zejść z jakiejś góry. Miałem linę, jednak nie starczyła i po prostu zjechałem. Góra stała pod kątem \ ( jak ta kreska ). Bałem się, że wpadne w jakąś przepaść ale uderzyłem w ściane jakiegoś budynku. Była w niej dziura w kształcie drzwi i tam wszedłem. Za nimi było miejsce gdzie mamy spać ( mój i brata pokój ). Materace na ziemi, śpiwory, lampki oliwne i zamarznięta podłoga. Za oknem sypał śnieg i byl mróz. Potem przychodzi jakaś pani i mówi, żebyśmy podzielili się na grupki i weszli do pokoju grupkami. Po podzieleniu i przespanej nocy ( tego momentu nie pamiętam jak spałem ) obudziłem się w domu. Chciałem się rozejrzeć po okolicy, wszystkie szczegóły były identyczne jak w realu, jednak myślałem, że cały czas jestem w "arktyce". Wszędzie był śnieg co ładnie barwiło krajobraz. Góra po której zjechałem do pokoju nawet zniknęła. Po spacerku wróciłem do domu.
Frajer.
Wybaczcie za ten tytuł, nie miałem pomysłu
.
Byłem u siebie w domu, kiedy zadzwonili koledzy żebym gdzieś wyszedł. Poszedłem tam gdzie miałem, na jakąś półkę skalną nisko nad ziemią, całą w trawie. Siedziałem na niej, oglądaliśmy coś na laptopie, niedaleko był mój brat ze znajomymi. Przyszedł taki frajer, który śmiał się zawsze z niczego i wnerwiał ludzi. Wtedy sobie do mnie zaczynał i chciałem mu coś zrobić. Wstałem i kiedy próbowałem go uderzyć zniknęła mi siła i moje uderzenie nic go nie zabolało i się zaczął smiać. W każdym snie nie mam siły, po prostu w sytuacji zagrożenia nie mogę się obronić. Biłem się jak chude dziecko. Ale w ostateczności go pokonałem, siłą wiary... Wywróciłem go i zacząłem bić, moje ciosy były słabe ale dałem rade. Po tym przeniosło mnie do jakiejś klasy, gdzie jakiś typ bił dziewczyne. Chciałem ją obronić jednak kiedy go uderzyłem siły brak i nic mu nie zrobiłem. Jednak otrzeźwiał i dał jej spokój. Później się mnie pytali dlaczego go uderzyłem. Co ich to obchodzi? Tacy ciekawscy.
Hogwart.
Byłem w szkole na dużej sali gimnastycznej, miała ona wielkie okna, za którymi był krajobraz jak z bajki. Zielone pagórki, zamki i wielkie pola niczego. Ładnie to wyglądało, więc rozbiłem szybę i po prostu tam wszedłem. Zadziałało jak teleport. Tak naprawdę to tam szyby nie było tylko to był zwykły obraz ( Refleksja po przebudzeniu ). Wiatr dmuchał w twarz, słońce świeciło. Byłem ja w postaci Harrego Pottera, Hermiona i Ron. Prowadził Hagrit. Wędrując rozmawialiśmy i zostawiliśmy szkołe w tyle. W pewnym momencie przeniosło mnie na wielki pagórek, z którego widać było pasmo gór ( jak tatry ), całe zaśnieżone. Za nimi wielkie królestwo, gdzie stał hogwart. Przeszedłem kawałek i 1 przeszkodą było ogrodzenie, jednak łatwe do przejścia. Wchodziłem na górę i klimacik jak z Władcy Pierścien ( był tam taki moment w górach ). Zjechałem z góry, śnieg sypał w twarz i bylo z -40stopni. Po krótkiej wędrówce byłem już przed Hogwartem
, one także zajmują moją uwagę. Jednak porównując poprzednie, moje pierwsze LDki, to przejrzystość obrazu jest wyższa, a sama świadomość daje się utrzymać. Jednym słowem, jest łatwiej! 
------------------------Noc 02/03 lipca 2014r-----------------------
Arktyka.
Wyjechaliśmy rodzinnie na wakacje, na arktyke O_o. 2h autem, 9h pociągiem. Powinno to trwać dłużej ale sny są nieprzewidywalne. Na miejscu musiałem jeszcze zejść z jakiejś góry. Miałem linę, jednak nie starczyła i po prostu zjechałem. Góra stała pod kątem \ ( jak ta kreska ). Bałem się, że wpadne w jakąś przepaść ale uderzyłem w ściane jakiegoś budynku. Była w niej dziura w kształcie drzwi i tam wszedłem. Za nimi było miejsce gdzie mamy spać ( mój i brata pokój ). Materace na ziemi, śpiwory, lampki oliwne i zamarznięta podłoga. Za oknem sypał śnieg i byl mróz. Potem przychodzi jakaś pani i mówi, żebyśmy podzielili się na grupki i weszli do pokoju grupkami. Po podzieleniu i przespanej nocy ( tego momentu nie pamiętam jak spałem ) obudziłem się w domu. Chciałem się rozejrzeć po okolicy, wszystkie szczegóły były identyczne jak w realu, jednak myślałem, że cały czas jestem w "arktyce". Wszędzie był śnieg co ładnie barwiło krajobraz. Góra po której zjechałem do pokoju nawet zniknęła. Po spacerku wróciłem do domu.
Frajer.
Wybaczcie za ten tytuł, nie miałem pomysłu
.Byłem u siebie w domu, kiedy zadzwonili koledzy żebym gdzieś wyszedł. Poszedłem tam gdzie miałem, na jakąś półkę skalną nisko nad ziemią, całą w trawie. Siedziałem na niej, oglądaliśmy coś na laptopie, niedaleko był mój brat ze znajomymi. Przyszedł taki frajer, który śmiał się zawsze z niczego i wnerwiał ludzi. Wtedy sobie do mnie zaczynał i chciałem mu coś zrobić. Wstałem i kiedy próbowałem go uderzyć zniknęła mi siła i moje uderzenie nic go nie zabolało i się zaczął smiać. W każdym snie nie mam siły, po prostu w sytuacji zagrożenia nie mogę się obronić. Biłem się jak chude dziecko. Ale w ostateczności go pokonałem, siłą wiary... Wywróciłem go i zacząłem bić, moje ciosy były słabe ale dałem rade. Po tym przeniosło mnie do jakiejś klasy, gdzie jakiś typ bił dziewczyne. Chciałem ją obronić jednak kiedy go uderzyłem siły brak i nic mu nie zrobiłem. Jednak otrzeźwiał i dał jej spokój. Później się mnie pytali dlaczego go uderzyłem. Co ich to obchodzi? Tacy ciekawscy.
Hogwart.
Byłem w szkole na dużej sali gimnastycznej, miała ona wielkie okna, za którymi był krajobraz jak z bajki. Zielone pagórki, zamki i wielkie pola niczego. Ładnie to wyglądało, więc rozbiłem szybę i po prostu tam wszedłem. Zadziałało jak teleport. Tak naprawdę to tam szyby nie było tylko to był zwykły obraz ( Refleksja po przebudzeniu ). Wiatr dmuchał w twarz, słońce świeciło. Byłem ja w postaci Harrego Pottera, Hermiona i Ron. Prowadził Hagrit. Wędrując rozmawialiśmy i zostawiliśmy szkołe w tyle. W pewnym momencie przeniosło mnie na wielki pagórek, z którego widać było pasmo gór ( jak tatry ), całe zaśnieżone. Za nimi wielkie królestwo, gdzie stał hogwart. Przeszedłem kawałek i 1 przeszkodą było ogrodzenie, jednak łatwe do przejścia. Wchodziłem na górę i klimacik jak z Władcy Pierścien ( był tam taki moment w górach ). Zjechałem z góry, śnieg sypał w twarz i bylo z -40stopni. Po krótkiej wędrówce byłem już przed Hogwartem
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





