02-07-2014, 15:29
------------------------Noc 01/02 lipca 2014r-----------------------
Tej nocy spałem na prawde długo
. Położyłem się spać o północy, a ostatecznie wstałem o 13:40. 2 sny były płytkie, lecz nie bylo w nich TR, tylko motyw snu o LD.Psychiatryk.
Byłem w psychiatryku z 2 kolegami i bratem. Nie bylo z tamtąd wyjścia. Wszędzie były kraty na oknach i zamurowane drzwi. Ktoś przez wideo jak w "Piła" powiedział, że po kolei umrzemy. Biegliśmy przed siebie i natrafiliśmy na skręt w prawo. Za nim stałą czarna postać z maczetom. Próbowała nas uderzyć. Trafiła w tył szyi mojego kolegi, jednak to było tylko draśnięcie, które nie było groźne. Zaczelismy uciekać po schodach. To coś nas goniło i przybrało postać grubej dziewczyny w ubraniu master chefa. Miało brzydką twarz, a maczeta była zakrwawiona, kij bejsbolowy miała w prawej ręce. Byliśmy przestraszeni. Zobaczyłem wraz z bratem okno, które nie miało krat, jednak byliśmy na 3 piętrze. Mój brat powiedział, że przeskoczy na równoległe okno i uciekniemy. Nie dał rady i spadł na dół
. Umarł. Byłem już tylko ja i 2 kolegów. Smutno mi było, żal mi było brata. Zobaczyłem potwora zmierzającego w moim kierunku. Powiedziałem, żeby walczył jak mężczyzna i wyrzucił maczete. On na to: Kto pierwszy kogoś uderzy, będzie miał życzenie. To on się zamachnął, złapałem jego kij bejsbolowy i zasadziłem prostego w morde. On na to: Gratuluje, masz teraz jedno życzenie. To ja, że chce wyjść z kolegami z tego psychiatryka. Wypuścił nas ale ciała brata nie znalazłem
. Byłem smutny.Dziewczyna.
Mieliśmy lekcję wfu. Graliśmy w zbijaka. Była z nami moja stara klasa i teraźniejsza. Dostałem z piłki i musiałem iść na środek i zbijać. Dziwna wersja tej zabawy. Za każdym rzutem piłka mi wypadała z ręki. Wtedy taka dziewczyna podeszła do mnie i dała mi rady. Udało się, trafiłem, a jej podziękowałem. Przeniosło mnie do domu. Byłem ja i ta dziewczyna. Biliśmy się dla zabawy, jednak ja jej nie biłem. Dałem jej się znokautować. Kiedy leżałem na ziemi, dała mi buzi w usta. Fajna dziewczyna. Potem chciałem ją odprowadzić. Zobaczyłem na zegar i była 8 rano. Przypomniało mi się, że muszę iść do szkoły. Przed wyjściem spojrzałem na kalendarz i patrze, 1 lipca. Powiedziałem: No tak, przecież są wakacje. Położyłem się spać i ucieszyłem się, że jednak są wakacje.
Dziwne okoliczności.
Sen na początku normalny. Byłem na lekcji niemieckiego i pani wystawiała oceny. Powiedziała, że wychodzi mi 2 ale zacząłem się kłócić, bo tak naprawdę wychodziłó 4. Postawiła mi tą czwórkę. Po tym wyszedłem na korytarz i pojawiłem się niedaleko mojego domu. Stałem na białym chodniku, a naprzeciwko mnie był niebieski. Spojrzałem na niego i poczułem się dziwnie. Coś zaczęło mówić głośno: Kiedy wejdziesz na niebieski chodnik to się uświadomisz, bądź stracisz życie. Wybór należy do ciebie. Brzmiało bardziej skomplikowanie we śnie. Nie dam rady dokładniej powtórzyć, tego co usłyszałem ale brzmiało to jak filozoficzne gadulstwo. Nie przejąłem się tym co usłyszałem, byłem za głęboko we śnie. Przeszedłem kawałek do sklepu, na około "niebieskiego chodnika". Chciałem sobie kupić twistera z KFC. Przed snem miałem ogromną ochotę na tego fast fooda i powiedziałem sobie, że to jest punkt nr. 1 na mojej liście po uświadomieniu. Jednak w sklepie były tylko drożdżówki i ryby. Drożdżówki po 5 złoty, ryby po 2000złoty. Cena wysoka, jednak mnie nie zdziwiła. Wyszedłem ze sklepu i w ostateczności nic nie kupiłem.
Moce.
Byłem na wielkim, mokrym polu z koleżanką. Musieliśmy je przejść. Władałem 4 żywiołami jak avatar z bajki Legenda Aanga. Koleżanka władała wodą. Szliśmy przez 15 minut 1/3 drogi, kiedy grunt pode mną się zawalił. Ciągneło mnie na prawo do lasu. Nie mogłem się zatrzymać. Krzycze do towarzyszki: Nie moge się zatrzymać! Chyba wyjde ze snu. Zawsze we snach jak dzieje sie coś niespodziewanego to "naciskam' escape i pojawia się menu Quit lub Cancal jak w CSie i mnie po prostu wyrzuca ze snu. Jednak się powstrzymałem. Zobaczyłem drzewo w oddali i pomyślałem, że mogę się od niego odbić. Odbiłem się i zacząłem tkać wodę i powietrze aby nabrać prędkości i wrócić na drogę. Kiedy byłem niedaleko, musiałem zwolnić. Zobaczyłem kolesia z szatą, lewitującego ze złowrogą twarzą. Chciał się ze mną zmierzyć. Walnąłem mu podmuchem wiatru i zobaczyłem jego twarz. Chlusnałem mu wodą w twarz, a następnie lodowymi kolcami. Nie chciało mi się z nim walczyć i mnie pojmał
. Chciał nas wsadzić do jakiegoś więzienia. Stał na lodowej drodze, więc pomyślałem z koleżanką, że możemy rozpuścić pod nim lód i zamrozić go w nim. Udało się. Był uwięziony, a my uciekliśmy.Wyprawa.
Wraz z moją klasą i 3 wybraliśmy się w góry. Po drodze wpadłem do jakiegoś rowu i nie dałem rady sie z niego ruszyć. Można powiedzieć, że byłem sparaliżowany. Panie podawały mi rękę jednak były za słabe. Sam bym dał rade się podciągnąć ale ten paraliż mnie zatrzymał. Potem podszedł rudy chudy koleszka z 3 klasy, który podał mi rękę i dał rade wyciągnąć. Podziękowałem mu, a potem dręczył mnie przez całą drogę, żebym się z nim siłował. Dał mi spokój jak pokazałem mu łape i się wystraszył. Po długiej wędrówce i ładnych widokach doszliśmy na szczyt. Piękny widok, jednak we snach mam lęk wysokości i kiedy patrze daleko w dół robi mi się słabo i paraliżuje mnie strach. Spojrzałem tylko na chwile i odwróciłem głowę. Powrotu nie pamiętam. Na dole były fajne pociągi, które próły strasznie szybko z 400km/h. Kiedy szedłem na peron na przeciwko to prawie mnie potrącił. Kiedy czekaliśmy, zapytaliśmy się pani czy możemy też takim wrócić. Pani się zgodziła, jednak po chwili przyszła pracownica i powiedziała, że te szybkie pociągi uległy awarii. Potem jakiś autobus przejechał po peronie i złamał barierki. Po oczekiwaniach przyjechał jakiś dziwny, krzywy pociąg i weszliśmy do niego. Byłem w wagonie z jakimiś rudymi dziećmi z rosji. Wszystkie były rude. Potem zauważyłem koleżankę z mojej klasy i się ucieszyłem. Siadam obok niej i zasypiam. Kiedy się ocknąłem byłem w innym autobusie. Zapytałem się jej, czy mnie przeniosła, ona na to, że tak. Zdziwiłem się, przecież jestem ciężki. Potem wyszedłem z nią, bo mieszka obok mnie i szlismy na jakieś skróty. Przez różne levele, ostatni był najtrudniejszy, bo musiałem naśladował ruchy koleżanki, inaczej kulka w łeb. Koleś trzymał pistolet na mojej głowie i bałem się, że zaraz strzeli. Sam doszedłem do jakiegoś dziwnego miejsca, w którym się rzucało ciężkimi kamieniami w kształcie wielkich monet. Mogłem nimi władać, miałem kontrolę nad ziemią. Byłem avatarem jak z poprzedniego snu. Potem pokonałem złych ludzi i mnie złapali. Zabili mnie i moją duszę wrzucili do ogromnego potwora. W środku rozwaliłem jego kiszki i nie mógł mnie zjeść ( mojej duszy ). Dusza avatara jest nieśmiertelna
. Odrodziłem się i z towarzyszami w miejscu ogromnych kamieni planowaliśmy inwazję na miasto, które zostalo skradzione. Atak zakończył się sukcesem i odzyskaliśmy królestwo.Komornik.
Pracowałem w jakimś durnym miejscu. Były wakacje i miałem dużo wolnego czasu. Zapytałem się szefa kiedy dostanę wypłate, a on na to, że jak lord wyśle. Zapytałem się o jakiego lorda chodzi, a on na to, że Lord z Youtube i utrzymuje nas za hajs z youtuba. Jak wyśle hajs to dostane wypłate. Wróciłem do domu i odwiedzili nas komornicy. Jednak nic nie wzieli. Dali nam siatke czegoś dziwnego. Zapytałem się taty kiedy jedziemy wypocząć na wakacje, on na to że mamy czas.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





