28-06-2014, 12:46
------------------------Noc 27/28 czerwca 2014r-----------------------
Bieg.
Spod szkoły odebrał mnie tata. Miałem do zrobienia test kondycyjny dla mnie. Polegał na jak najszybszym przebiegnięciu spod szkoły do domu. Biegłem obok tramwaju, którym jechał tata ze stoperem w ręce. Zaskakująco dobrze i wygodnie mi się biegło. [/color]W moich snach mam fantastyczną kondycje i dużo siły, nie czuje zmęczenia. Sytuacja zmienia się kiedy coś mnie goni albo musze kogoś uderzyć, wtedy to brak siły i kondycji.W połowie napotkała mnie przeszkoda. Metalowa konstrukcja, rura i ściana. Przeskoczyłem ją, ominałem rure i konstrukcję i biegłem dalej. tramwaj nawracał, to tata postanowił biec ze mną. Biegliśmy przez plac zabaw gdzie postanowiłem się zatrzymać, bo słyszałem jakąś demonstrację hitlerowską? Było słychać jego głos i szukałem miejsca na schowanie się w przypadku nagłej wojny. Znalazłem fajne miejsce i biegłem dalej. Z daleka rozlegał się jego głos. Był zimny i okropny. Po dobiegnięciu do domu tata zapisał mój czas i mówi, że lepszy niż ostatnio. Padłem na łóżko oglądać TV o 20. Szukałem miejsca na schowanie się również w domu. Moja siostra mówiła ciągle o szafie ale ja wiedziałem, że zbyt prosta kryjówka. Ostatecznie zrezygnowałem i położyłem się spać.
I po wakacjach.
Śniło mi się, że wakacje się skończyły i że siedziałem na parapecie z klasą. Rozmawialiśmy na różne tematy, w tym również o spędzonych wakacjach. Miałem tableta i wifi więc z tego korzystałem. Podeszła nauczycielka i zaczęła coś tam gadać, nie rozumiałem jej. Pod koniec lekcji wracałem z koleżanką do domu. Mówiłą o wakacjach i powiedziała, że nie wytrzyma do końca roku szkolnego. Odprowadziłem ją na przystanek, pożegnałem i wróciłem do domu. W domu tata sie mnie spytał czy nie chce z nim jechać na pościg. Zgodziłem się i wsiadliśmy do białego, sportowego mercedesa. W aucie rozmawialiśmy o sztuczkach magicznych i iluzjach. Miał wygląd jakiegoś tajnego agenta
. Zaczeliśmy gonić przestępców, a z radia nadawali z komendy policji i dawali nam polecenia. Pościg mnie wciągnał i straciłem "pamięć", gdzie potem to skończyłó się pobudką.
Psycholog i petardy.
Tej nocy próbowałem WILDa po 4h snu. Oczywiście nieudany. Położyłem się i zasnąłem. Była już noc. Byłem w jakimś gabinecie psychologicznym. Rozmawialiśmy na tematy, których niesposób zrozumieć ( sam nie zrozumiałem, nigdy u psychologa nie byłem, a może po prostu nie pamiętam ). Kiedy wychodziłem jakaś woźna do mnie, żebym zgasił światło. Tutaj miałem skojarzenie co do TRa ze światłami. Jednak wszystko było ok, światło działało prawidłowo i świeciło jak dobrej jakości lampka. Kiedy wyszedłem z rezydencji, jakieś dzieciaki rzucały się petardami. Biegłem, bo nie chciałem się w to mieszać. Jedną petardą, wielkości laski dynamitu dostałem w łeb. Natychmiast ją wyrzuciłem i zacząłem biec. Oczywiście podrodze, ten który we mnie tym rzucił dostał w ryj. Petarda wybuchła z mocną siłą, rozległ się poteżny huk na ogromny obszar, następnie błysk i nic poza tym. Światła drogowe oświecały ulicę. Było naprwade ciemno, gdzieś koło godziny 2 w nocy. Mały ruch. Kiedy stałem na drodze i się zastanawiałem, coś mnie oświeciło.[/color]Zrobiłem TR z nosem, hah oczywiście wynik pozytywny. Wszystko uległo lekkiej zmianie. Zaczęło więcej aut jechać ulicą i ciężko było ją przejść. W połowie drogi na pasach, wzniosłem się do góry i przeleciałem ulicę, na przystanek. Kiedy czekałem na tramwaj, dołączyły do mnie moja siostra i jej koleżanka. Robiłem TRy, a do nich mówie, że wyczuwam coś złego. Nagle z ogromną prędkością tramwaj zatrzymał się na przystanku. Wypadł z torów ale mi zależało na przemieszczaniu się i chyba podświadomość postawiła go na torach. Wsiadłem do środka, rozmawiałem z siostrą, mówiłem o tym, że to sen i o TRach żeby zrobiły, jednak dla nich to normalka była. Na końcu tramwaju stała ładna dziewczyna. Podszedłem do niej, zbliżyłem się i chciałem ją pocałować
. 1 próba nieudana, zapytała się co ja robie? Potem zapytałem się czy mogę, ona się zgodziła. Fajna sprawa, ale szczegółów nie będę zdradzał
. Potem zacząłem jej tłumaczyć, że to sen. Zrobiła TR jednak dla niej to normalne. Potem usiadłem na krześle i siostra, koleżanka i dziewczyna, którą pocałowałem znikneli. Siedziałem i zastanawiałem się nad głębokością tego snu. Był stabilny i nie widać było jego zakończenia. Spojrzałem na grubego gościa z łysiną i się zastanawiałem, co może sobie myśleć taka projekcja. Zapewne nic. Wysiadłem z tramwaju i był już dzień. Spotkałem 2 kolegów, za którymi nie przepadam i jednego w miare normalnego. Szliśmy w stronę rynku. Robiłem TRy i ADA aby nie zapomnieć o tym, że śnię. Kiedy byliśmy już niedaleko, zobaczyłem miejsce ze snu, który był gdzieś miesiąc temu. Zacząłem im tłumaczyć, że na rynek nie idę tylko chce zobaczyć te miejsce. Kiedy skręciłem, oni poszli za mną. Kiedy wszedłem do tego miejsca, wszystko się zmieniło. Znajdowaliśmy się w jakimś pomieszczeniu, gdzie były materace, a na środku stała butla z gazem i miotacz ognia. Jeden z tych nienormalnych kolegów wziął miotacz i zaczął tlić ogniem w butle. Drugi nienormalny uciekł, a ja schowałem się za materacem z kolegą i mówilismy temu normalnemu, żeby przestał. Wtedy wielkie myśli. Zacząłem wyobrażać sobie, że wywalam go ze snu, potem, że zamieniam w kota, następnie, że zamykam go w szklanej klatce ale nic nie mogłem zmienić. Treść snu była nie tykalna. Zacząłem myśleć o tym, jak to wybucha i siła myśli stłumiam wybuch, starałem się unikać myśli, że to wybuchnie jak wielka bomba. Po wybuchu naszczęście nic wielkiego się nie stało. Mały wybuch i chmura grzyba atomowego
. Zacząłem się śmiać. Wyszedłem drzwiami i tutaj koniec. Budzę się w swoim łóżku, mówie do brata co przeżyłem. On na to: Co szymi? Rozmawiał z kolegą przez telefon. Powiedziałem, że powiem mu jak skończy rozmawiać. Tutaj mnie coś zdziwiło, bo on ma swój pokój, w którym śpi. Wtedy sięgnąłem po tablet i chciałem za notować sen. Wszedłem na internet i wpisałem: Jak sprawdzić głębokość snu? Wtedy wyskoczył mi mem TrollFace z krzyżykami na oczach i podciętym gardłem i napisy: "Life check is alive". Zgaduję, że chodzi o zabicie się... :O. Wtedy się już obudziłem na prawdę, przestraszony jak i podekscytowany fajnym LDkiem. 
Cisza.
U mnie w szkole było zakończenie roku i zakaz hałasowania. Zamkneli mnie w sali, a ja chciałem się z tamtąd wydostać. Patrolowali mnie komandosi i nauczyciele. Pomieszczenie przypominało mój strych, jednak z karabinem maszynowym ze stojakiem na środku, którym musiałem wystrzelić dziure w ścianie i wyjść. Kiedy hałasowałem zbyt głośno, wyświetlał mi się napis przed oczami i słyszałem różne straszne dźwięki, jakbym miał zaraz zginąć. Wyszedłem z tej sali nie myśląc o konsekwencjach, po prostu nie chciało mi się tam siedzieć. Nikt mi nic nie zrobił. Wtedy poszedłem do swojej klasy, którzy mieli wigilię z najbardziej wymagającym nauczycielem w szkole. Po zakończeniu wigilii ( tak wigilii, w zakończenie roku ) nauczyciel powiedział nam, że idziemy nad zalew, a potem nad fajne jezioro w lesie, które jest piękne i że nikogo tam jeszcze nie brał. Po wyjściu ze szkoły, zobaczyłem jakąś ulotkę i usłyszałem głos mamy, która w osateczności mnie obudziła.
Urywek.
Pamiętam mały urywek snu jak byłem na strychu i ćwiczyłem. Wpadł do mnie brat i tata i chcieli coś zrobić. Meblowali, sprzątali i przekładali wszystko na różne strony. Po zakończeniu porządków przeniosło mnie na przystanek tramwajowy, gdzie stała moja klasa. Jedna z koleżanek do mnie, że moja miłość uwielbia taki sam gatunek muzyki jak ja i zespół Imagine Dragons. Zdziwiła mnie ta wiadomość i zacząłem iść przed siebie rozmyślając nad tą informacją.
Bieg.
Spod szkoły odebrał mnie tata. Miałem do zrobienia test kondycyjny dla mnie. Polegał na jak najszybszym przebiegnięciu spod szkoły do domu. Biegłem obok tramwaju, którym jechał tata ze stoperem w ręce. Zaskakująco dobrze i wygodnie mi się biegło. [/color]W moich snach mam fantastyczną kondycje i dużo siły, nie czuje zmęczenia. Sytuacja zmienia się kiedy coś mnie goni albo musze kogoś uderzyć, wtedy to brak siły i kondycji.W połowie napotkała mnie przeszkoda. Metalowa konstrukcja, rura i ściana. Przeskoczyłem ją, ominałem rure i konstrukcję i biegłem dalej. tramwaj nawracał, to tata postanowił biec ze mną. Biegliśmy przez plac zabaw gdzie postanowiłem się zatrzymać, bo słyszałem jakąś demonstrację hitlerowską? Było słychać jego głos i szukałem miejsca na schowanie się w przypadku nagłej wojny. Znalazłem fajne miejsce i biegłem dalej. Z daleka rozlegał się jego głos. Był zimny i okropny. Po dobiegnięciu do domu tata zapisał mój czas i mówi, że lepszy niż ostatnio. Padłem na łóżko oglądać TV o 20. Szukałem miejsca na schowanie się również w domu. Moja siostra mówiła ciągle o szafie ale ja wiedziałem, że zbyt prosta kryjówka. Ostatecznie zrezygnowałem i położyłem się spać.
I po wakacjach.
Śniło mi się, że wakacje się skończyły i że siedziałem na parapecie z klasą. Rozmawialiśmy na różne tematy, w tym również o spędzonych wakacjach. Miałem tableta i wifi więc z tego korzystałem. Podeszła nauczycielka i zaczęła coś tam gadać, nie rozumiałem jej. Pod koniec lekcji wracałem z koleżanką do domu. Mówiłą o wakacjach i powiedziała, że nie wytrzyma do końca roku szkolnego. Odprowadziłem ją na przystanek, pożegnałem i wróciłem do domu. W domu tata sie mnie spytał czy nie chce z nim jechać na pościg. Zgodziłem się i wsiadliśmy do białego, sportowego mercedesa. W aucie rozmawialiśmy o sztuczkach magicznych i iluzjach. Miał wygląd jakiegoś tajnego agenta
. Zaczeliśmy gonić przestępców, a z radia nadawali z komendy policji i dawali nam polecenia. Pościg mnie wciągnał i straciłem "pamięć", gdzie potem to skończyłó się pobudką.Psycholog i petardy.
Tej nocy próbowałem WILDa po 4h snu. Oczywiście nieudany. Położyłem się i zasnąłem. Była już noc. Byłem w jakimś gabinecie psychologicznym. Rozmawialiśmy na tematy, których niesposób zrozumieć ( sam nie zrozumiałem, nigdy u psychologa nie byłem, a może po prostu nie pamiętam ). Kiedy wychodziłem jakaś woźna do mnie, żebym zgasił światło. Tutaj miałem skojarzenie co do TRa ze światłami. Jednak wszystko było ok, światło działało prawidłowo i świeciło jak dobrej jakości lampka. Kiedy wyszedłem z rezydencji, jakieś dzieciaki rzucały się petardami. Biegłem, bo nie chciałem się w to mieszać. Jedną petardą, wielkości laski dynamitu dostałem w łeb. Natychmiast ją wyrzuciłem i zacząłem biec. Oczywiście podrodze, ten który we mnie tym rzucił dostał w ryj. Petarda wybuchła z mocną siłą, rozległ się poteżny huk na ogromny obszar, następnie błysk i nic poza tym. Światła drogowe oświecały ulicę. Było naprwade ciemno, gdzieś koło godziny 2 w nocy. Mały ruch. Kiedy stałem na drodze i się zastanawiałem, coś mnie oświeciło.[/color]Zrobiłem TR z nosem, hah oczywiście wynik pozytywny. Wszystko uległo lekkiej zmianie. Zaczęło więcej aut jechać ulicą i ciężko było ją przejść. W połowie drogi na pasach, wzniosłem się do góry i przeleciałem ulicę, na przystanek. Kiedy czekałem na tramwaj, dołączyły do mnie moja siostra i jej koleżanka. Robiłem TRy, a do nich mówie, że wyczuwam coś złego. Nagle z ogromną prędkością tramwaj zatrzymał się na przystanku. Wypadł z torów ale mi zależało na przemieszczaniu się i chyba podświadomość postawiła go na torach. Wsiadłem do środka, rozmawiałem z siostrą, mówiłem o tym, że to sen i o TRach żeby zrobiły, jednak dla nich to normalka była. Na końcu tramwaju stała ładna dziewczyna. Podszedłem do niej, zbliżyłem się i chciałem ją pocałować
. 1 próba nieudana, zapytała się co ja robie? Potem zapytałem się czy mogę, ona się zgodziła. Fajna sprawa, ale szczegółów nie będę zdradzał
. Potem zacząłem jej tłumaczyć, że to sen. Zrobiła TR jednak dla niej to normalne. Potem usiadłem na krześle i siostra, koleżanka i dziewczyna, którą pocałowałem znikneli. Siedziałem i zastanawiałem się nad głębokością tego snu. Był stabilny i nie widać było jego zakończenia. Spojrzałem na grubego gościa z łysiną i się zastanawiałem, co może sobie myśleć taka projekcja. Zapewne nic. Wysiadłem z tramwaju i był już dzień. Spotkałem 2 kolegów, za którymi nie przepadam i jednego w miare normalnego. Szliśmy w stronę rynku. Robiłem TRy i ADA aby nie zapomnieć o tym, że śnię. Kiedy byliśmy już niedaleko, zobaczyłem miejsce ze snu, który był gdzieś miesiąc temu. Zacząłem im tłumaczyć, że na rynek nie idę tylko chce zobaczyć te miejsce. Kiedy skręciłem, oni poszli za mną. Kiedy wszedłem do tego miejsca, wszystko się zmieniło. Znajdowaliśmy się w jakimś pomieszczeniu, gdzie były materace, a na środku stała butla z gazem i miotacz ognia. Jeden z tych nienormalnych kolegów wziął miotacz i zaczął tlić ogniem w butle. Drugi nienormalny uciekł, a ja schowałem się za materacem z kolegą i mówilismy temu normalnemu, żeby przestał. Wtedy wielkie myśli. Zacząłem wyobrażać sobie, że wywalam go ze snu, potem, że zamieniam w kota, następnie, że zamykam go w szklanej klatce ale nic nie mogłem zmienić. Treść snu była nie tykalna. Zacząłem myśleć o tym, jak to wybucha i siła myśli stłumiam wybuch, starałem się unikać myśli, że to wybuchnie jak wielka bomba. Po wybuchu naszczęście nic wielkiego się nie stało. Mały wybuch i chmura grzyba atomowego
. Zacząłem się śmiać. Wyszedłem drzwiami i tutaj koniec. Budzę się w swoim łóżku, mówie do brata co przeżyłem. On na to: Co szymi? Rozmawiał z kolegą przez telefon. Powiedziałem, że powiem mu jak skończy rozmawiać. Tutaj mnie coś zdziwiło, bo on ma swój pokój, w którym śpi. Wtedy sięgnąłem po tablet i chciałem za notować sen. Wszedłem na internet i wpisałem: Jak sprawdzić głębokość snu? Wtedy wyskoczył mi mem TrollFace z krzyżykami na oczach i podciętym gardłem i napisy: "Life check is alive". Zgaduję, że chodzi o zabicie się... :O. Wtedy się już obudziłem na prawdę, przestraszony jak i podekscytowany fajnym LDkiem. 
Cisza.
U mnie w szkole było zakończenie roku i zakaz hałasowania. Zamkneli mnie w sali, a ja chciałem się z tamtąd wydostać. Patrolowali mnie komandosi i nauczyciele. Pomieszczenie przypominało mój strych, jednak z karabinem maszynowym ze stojakiem na środku, którym musiałem wystrzelić dziure w ścianie i wyjść. Kiedy hałasowałem zbyt głośno, wyświetlał mi się napis przed oczami i słyszałem różne straszne dźwięki, jakbym miał zaraz zginąć. Wyszedłem z tej sali nie myśląc o konsekwencjach, po prostu nie chciało mi się tam siedzieć. Nikt mi nic nie zrobił. Wtedy poszedłem do swojej klasy, którzy mieli wigilię z najbardziej wymagającym nauczycielem w szkole. Po zakończeniu wigilii ( tak wigilii, w zakończenie roku ) nauczyciel powiedział nam, że idziemy nad zalew, a potem nad fajne jezioro w lesie, które jest piękne i że nikogo tam jeszcze nie brał. Po wyjściu ze szkoły, zobaczyłem jakąś ulotkę i usłyszałem głos mamy, która w osateczności mnie obudziła.
Urywek.
Pamiętam mały urywek snu jak byłem na strychu i ćwiczyłem. Wpadł do mnie brat i tata i chcieli coś zrobić. Meblowali, sprzątali i przekładali wszystko na różne strony. Po zakończeniu porządków przeniosło mnie na przystanek tramwajowy, gdzie stała moja klasa. Jedna z koleżanek do mnie, że moja miłość uwielbia taki sam gatunek muzyki jak ja i zespół Imagine Dragons. Zdziwiła mnie ta wiadomość i zacząłem iść przed siebie rozmyślając nad tą informacją.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





