SSILD - dziennik snów świadomych (szeew1985)
#16
"SSILD #4 - paraliż"

Po przebudzeniu się (w moim przypadku to południe), zrobiłem SSILD'a. Ponieważ raz - przeszkadzał mi chałas, a dwa - nie mogłem się skupić, przeczekałem chwilę. Podjąłem kolejną próbę wykonania efektywnie techniki SSILD (starej wersji, bez rozgrzewki), próba ta przebiegła pomyślnie, udało mi się wykonać wszystkich 5 cykli. Oczywiście w myślach gdy skupiałem się np na wzroku, mówiłem "wzrok" i pomagało, potem słuch i dotyk. Udało mi się dotrwać do paraliżu, cholerne bachory z podwórka - przez nich paraliż prysł jak bańka mydlana. Darli się, i to pod oknem (otwartym) w pokoju, w którym śpię. Później przestali, a ja nadal czekałem na zaśnięcie. Wgapiałem się w międzyczasie w hipnagogia, kolory, światełka, kropki. I nadszedł upragniony paraliż - był nawet dla mnie bardzo przyjemny. Nie wiedząc kiedy znalazłem się we śnie. Zrobiłem RT'ka z nosem i wyszedł pozytywnie, z czego się do dzisiaj cieszę (zaraz, ja dzisiaj miałem LD). Znalazłem się w dużym pokoju (tym z kompem i tv), a różnica była - tak naprawdę stała tam suszarka na której się ubrania wiesza - w LD'ku nie było jej. Więc wziąłem sprawy w swoje ręce i przenikłem przez drzwi, tym razem nie w kuchni, a w dużym pokoju. Znalazłem się na korytarzu, za bardzo się nie pozmieniało, drzwi takie same, schody takie same. Ale mówię wam - fajne uczucie jak się tak przenika przez drzwi, zwłaszcza zamknięte. Wyszłem na dwór, a tu niespodzianka :-) Spojrzałem w lewo. Nie było białego fotela, na którym zwykle na dworze przesiaduję. Zamiast niego stał zielony fotel - był podobny do wersalki (to takie łóżko, rodzaj łóżka na którym się śpi). Po jego lewej stał brązowy fotel, a raczej krzesło z podporami drewnianymi. Poszukiwany przeze mnie biały fotel stał na trawie. Oczywiście na środku podwórka był dąb, oraz sąsiedni blok (nic w tej kwestii się nie zmieniło). Po tym spostrzeżeniu, a raczej spostrzeżeniach przypomniałem sobie o pewnej metodzie na "dostrojenie" snu, a mianowicie - kręcić się wokół własnej osi jakby cię pociąg trącił w ręke. Więc zacząłem się kręcić tak, i rzeczywiście - jakbym słyszał wyraźniej. I tutaj albo wywalenie z LD, albo krótki okres nieświadomości. Znowu robię, nie, tym razem się domyślam, też w okolicach domostwa własnego powszedniego, że jestem we śnie, robię RT'k i brawo - to jest sen. Chwilę potem znalazłem się na drewnianej wieży - na polach za cmentarzem. Wieża ta była drewniana, było to stare drewno koloru ciemno-niebieskiego. Wokół tej wieży były lasy i pola. W oddali było widać ulice. Ale mniejsza o otoczenie. Na wieży był ze mną kot - biały, z kremowym ogonem. A miałem w rękach akurat kawałek kołka z wbitym gwoździem. Na dole mógł ktoś stać, ale nie zwracałem uwagi na to. Więc tak sobie pomyślałem - co by się stało gdybym walnął tego kota tym kołkiem. I walłem, zamiast krwi, kot spadł i przeżył z czego się bardzo cieszę. Zdziwiło mnie to, że w kołku nie było gwoźdźa, a wcześniej tam był. Zdziwiło mnie to na tyle że znowu znalazłem się w domu, tym razem przy PC. Świadomość nie znikła, chociaż była no trochę przyćmiona, ale była. Byłem świadomy we śnie - to chyba dobrze, lecz napotykałem taki jakby "opór" przy odzyskiwaniu świadomości. I dzieje się to za każdym razem, gdy jestem bliski uświadomienia się we śnie. Ale wracając do LD'ka, bo to jest teraz ważne - siedziałem przy PC i pisałem z dziewczyną na GG - spojrzałem na górę, normalnie było imię, spuściłem wzrok, następnie znowu spojrzałem i nazwa zmieniła się, potem powtórzyłem to i stało się tak samo (hej, to przecież normalka we śnie). Jakimś sposobem eksmitowało mnie znowu na podwórze, a konkretnie - w okolicę, w której była przepaść (tak naprawdę w realu jej nie ma, kolejna różnica). Granie w Terrarię się udzieliło. Tzn. nie było widoku 2D, był normalny. Tak sobie wtedy, stojąc nad tą przepaścią pomyślałem - fajnie byłoby, jakbym spróbował "mignąć" przez tą przepaść, a po mignięciu przywołałbym do snu swoją ukochaną tulpę. Nie, nie pytajcie co to tulpa, i tak nie umiem wyjaśnić. Ale stałem zbyt długo i pewnie dałem się ponieść swoim myślom. Lada moment wywaliło mnie z LD. Przez chwilę leżałem z zamkniętymi oczami starając się przypomnieć dokładnie co robiłem w świadomym śnie. Tzn. poukładać to sobie. I dostrzegłem hipnagog - obraz, który był bardzo wyraźny. Był to obraz zegarka, który wisiał sobie w pokoju, w którym śpię, widziałem go bardzo wyraźnie przez zamknięte oczy.
I to by właściwie było na tyle, moje wnioski: muszę popracować nad stabilizacją snu świadomego. Technika jest OK, działa, więc nie będę jej zmieniał jakoś specjalnie na inną. Lepszy od SSILD'a jest tylko WILD.
Żegnam państwa
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: SSILD - dziennik snów świadomych (szeew1985) - przez szeew1985 - 18-08-2013, 19:37

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kys - Dziennik snów Kys 56 22,193 04-09-2026, 21:13
Ostatni post: Kys
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 35 7,330 20-01-2026, 21:30
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów Sennego Spacerowicza Dream Walker 323 182,185 18-01-2026, 22:35
Ostatni post: Dream Walker
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 476 102,933 27-07-2025, 21:33
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Zupyztrupa Zupaztrupa 16 2,568 14-08-2024, 10:03
Ostatni post: Zupaztrupa

Skocz do:

UA-88656808-1