Ciekawe... Też jako pierwsze pomyślałem o dłoniach, tak jak kolega- z uwagi na prostotę i dostępność, ale nie chciałem niczego sugerować. Słyszałem też że niezły jest test z przepychaniem palca przez własną dłoń...
Natomiast bardzo ciekawi mnie opinia Incestusa - nie słyszałem nigdy o "psuciu" jakości snu poprzez test, chociaż faktycznie tak na logikę jak zrobię coś co jest niemożliwe to może mieć to dziwne następstwa... Możesz powiedzieć coś więcej o tym, albo podrzucić jakieś materiały żebym uzupełnił informacje? Chętnie też dowiem się jakie inne testy mogą negatywnie wpływać na jakość snów
Myślę że zacznę od zegarka w takim razie... i tu mam jeszcze jedno pytanie. Z zegarkiem jest nieraz problem z "dostępnością" do niego w trakcie snu - myślisz że warto w realu ponosić zegarek na ręku / cały czas komórkę w kieszeni żeby w rzeczywistości mieć zawsze zegarek przy sobie? Tak żeby przeniosło się to na sen? Czy raczej "szukać" zegarków gdy jestem w ich pobliżu? Wydaje mi się że lepiej nabrać przekonania że zawsze mam ten zegarek np. na ręku...
Jest tak jak podejrzewasz, wykonując test typu dłonie czy palec musimy użyć kontroli wobec fizycznych właściwości percepowanego świata, wobec całości praw nim rządzących. Innymi słowy zmuszamy rzeczywistość do nagięcia się do nowych zasad. Stąd prosta droga, żeby cała reszta snu popadła w anarchię od praw fizyki . To samo się dzieje, kiedy uczymy się latać we śnie. Na początku spadamy z wrzaskiem, wszystko jest perfekcyjnie realne. Po wielu razach latamy już za pomocą myśli i z prędkością światła, ale da się czuć pewną sztuczność w zachowaniu świata, jakby podświadomość zorientowała się, że to tylko symulacja.
Test z zegarkiem nie nadużywa kontroli nad rzeczywistością, a jedynie nad jej izolowanym elementem. Oczywiście jest to test z zegarkiem tylko z nazwy, tak naprawdę jest to test wyświetlania czasu. Dlatego po prostu użyj telefonu zamiast zegarka
Zmiana testu to był dobry pomysł. Dzisiaj zrobiłem test z zegarkiem we śnie i uświadomiłem.
Niestety mała ilość dotychczasowych sukcesów sprawiła że poziom ekscytacji skoczył w górę i sen stał się gwałtowniejszy (byłem w środku czegoś w stylu akcji antyterrorystycznej kiedy robiłem testy, po teście wywiązała się strzelanina). Nie pomyślałem żeby odczekać i się uspokoić, tylko schowałem poza zasięg strzałów i przywołałem osobę. Samo w sobie to nie powinno sprawić kłopotu, ale (i tu pytanie) - ta osoba z miejsca mnie zaatakowała. Nie myślałem że przywołane osoby mogą stać się "agentami" którzy nas ścigają? I to od razu w momencie pojawienia? Jak sobie z tym radzić? (rezultat był taki że po prostu mnie zastrzeliła i się obudziłem od razu)
Zaprojektowałeś na sen swoją obawę przed przerwaniem LD. Zarówno strzelanina jak i agresywna projekcja były tego wyrazem. Kiedy obawiasz się, żeby coś się nie stało, to dla snu jak rozkaz, żeby to się stało. Nie daj się zaskoczyć następnym razem, pamiętaj, że jesteś odporny na ból i żadna treść snu nie może cię wybudzić.
Sęk w tym że nieświadome sny mam wypełnione w większości walką, fantastyką, potworami, albo treściami rodem z filmów sensacyjnych. O ile strzelanina mogła wybuchnąć na skutek obawy przed przerwaniem snu, o tyle "na akcji" byliśmy normalnie, zgodnie z fabułą snu sprzed uświadomienia. Często też wybuchają walki niezależne od mojego nastroju.
Więcej: gdzieś w informacjach o snach na tym forum widziałem kiedyś coś w stylu kompedium wiedzy (mogę poszukać dokładnie jeśli chcesz) - był tam punkt że we śnie nie czujemy bólu. [było tam też chyba że niektórzy go czują na swoje wyraźne życzenie, ale tego nie pamiętam na pewno]. Ale ja go czuję i zawsze czułem, bynajmniej nie na swoje życzenie. Tak samo jak zawsze się budzę kiedy umieram, ale nie widzę momentu swojej śmierci, nigdy. (za to często podrywam się gwałtownie na łóżku). Myślałem nawet czyby nie podjąć dyskusji na ten temat, ale w tamtym poście komentarze były zablokowane i sobie odpuściłem. Korzystając z okazji - to jak to w końcu jest? Jestem jakimś wyjątkiem czy co?
To prawda co napisałem wyżej. Żadna treść snu nie może spowodować wybudzenia ani zmusić cię do odczuwania bólu. Natomiast sam możesz sprowokować swoje wybudzenie oraz poczuć ból. I to się u ciebie dzieje, pozwalasz snu na zadawanie ci bólu, przyjąłeś jako fakt że senna śmierć powoduje wybudzenie. Po prostu przestań to robić, przestań to sobie wmawiać. Przyjmij pociski na klatę, zrzuć się z wieżowca podczas snu i naucz się jak jest naprawdę.
Trzeba tylko pamiętać to co pisałem już w wielu wątkach. Im bardziej czegoś się obawiasz we śnie, tym bardziej jest to podstawa dla snu, żeby stworzyć taką sytuację. Czyli będziesz czuł ból, jeżeli będziesz oczekiwał i spodziewał się bólu. Obudzisz się, jeżeli zaczniesz się tego obawiać. Trzeba wyrobić sobie nawyki neutralnego ignorowania przykrych wydarzeń we śnie
Dla mnie jest to spory problem, nawet przyjęcie samej idei w teorii- latami śniłem zupełnie nieświadomie i nie mam pojęcia co i jak można robić będąc świadomym. Miałem ledwie kilka świadomych snów, z czego to był pierwszy w którym coś mi się faktycznie stało.
Do tej pory wszystko zawsze opierało się na tych samych regułach: śnię (nieświadomie) i czuję to co się dzieje. W zmniejszonym stopniu - np. kiedy ktoś mnie postrzelił to czułem ból, ale proporcjonalnie mniejszy; myślę że skalując to skalą z realnego świata - coś na poziomie silnego uderzenia. Dodam że bardzo punktowo- moment zranienia, zwykle nie ma to na mnie trwałego wpływu, co najwyżej pozostaje odczucie zmęczenia i osłabienia.
Dla mnie ból to nie jest coś czego oczekuję, o czym myślę,ale coś co jest wpisane w realia świata; po prostu jest. (wiem, w teorii to my to kształtujemy, ale dla mnie to wciąż jeszcze tylko teoria). Może wrócę do tej myśli jak nabiorę trochę doświadczenia z samymi świadomymi snami, bo teraz trudno mi to sobie wyobrazić inaczej. (Patrząc na Incepcję np - nigdy nie miałem niestabilnych snów, które nagle zaczęły być "nielogiczne", "niespójne" i wręcz rozpadające się na naszych oczach). Może mając takie doświadczenie dotrze do mnie zależność snu od woli. Na razie dla mnie to coś "niezależnego" ode mnie, ustawiona i wbudowana.
Niemniej dzięki za wyjaśnienia; na pewno wrócę do tego później. Na razie zostawię to w spokoju i skupię się na próbowaniu osiągnięcia w ogóle jakiś LD częściej niż raz na pół roku przy dobrych wiatrach ;P