Nie wiem na czym polega technika CAT, ale jeżeli chodzi o efekt odbicia, to za duże są te przedziały czasowe. To miało by sens, gdyby na tydzień skróconego i regularnego snu przypadały dwa dni dłuższego. Wtedy faktycznie można podchodzić do WILDa w porach o których wstawało się w poprzednim okresie. I owszem, w każdym przypadku sen dłuższy niż 8 godzin nie pomaga. Żeby się nie zamęczyć to proponuję wstawać po 6-7 godzinach przez tydzień a w weekend podczas odsypiania zaległości bawić się WBTB z WILD.
CAT widziałem w kursie z tej strony, przedstawiono go na tym filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=9Hgo_QmNL8k
A co do spania to pewnie spróbuję jak mówisz, wakacje się kończą to i spanie w tygodniu też się skończy...
Nadal cienko z rezultatami, ale się nie poddaję...
Dzisiaj miałem dość specyficzny sen, chciałbym się upewnić czy nadal powód problemu jest taki sam - nie dość staranne TR w dzień.
Mianowicie w pewnym momencie snu zacząłem myśleć że coś jest nie tak, że to chyba jest sen. Zrobiłem TR z nosem (robię je do tej pory w dzień, zresztą tylko ten). Negatywny - nie mogłem oddychać. Ale pomyślałem że no przecież widzę że to jest sen, że chcę zrobić inny test. I zacząłem robić inne testy które kiedyś robiłem (wcześniejszy etap kursu albo wręcz inny kurs sprzed lat). Robiłem je tak, że najpierw myślałem co chcę zrobić, a potem to robiłem. Najpierw przyjrzałem się dłoni (ilość palców, wygląd). Ok. Próbowałem przełożyć palec przez środek drugiej dłoni - (ponoć we śnie można) - też ok, zatrzymał się. A potem spróbowałem ze ścianą, czy przez narożnik mogę przełożyć dłoń. Też nie. I po tylu testach negatywnych świadomość mi odpłynęła i poleciała dalej fabuła snu...
To co mnie zdziwiło to to że po pierwsze robiłem inne TR, nie tylko ten z nosem - i one też nie zadziałały. A w rzeczywistości ich nie robiłem od lat, więc nie ma opcji żeby jakiś "niedbały" nawyk się przeniósł do snu...
A dwa to że wraz z kolejnymi TR jakbym tracił tą świadomość, zamiast ją pogłębiać. Powinno być przecież odwrotnie...
No skoro wszystkie wyszły negatywnie, to musiałeś stracić świadomość. Problemem w takim razie jest zakładanie jawy podczas robienia TR na jawie. Robisz TR wprawdzie dokładnie, ale podczas ich wykonywania przewidujesz, że i tak to będzie jawa. Musisz wyćwiczyć sobie postawę derealizacji - masz stosować TR, żeby dowiedzieć się w jakim stanie się znajdujesz, a nie żeby tylko się upewnić czy jest tak jak myślisz.
A jest jakiś jeszcze sposób / coś robię źle co rzuca się w oczy?
Kiedy robię krótki TR, po prostu robię sam test. Zwykle kilka razy w ciągu dnia.
Kiedy robię pełne, dłuższe TR (staram się przynajmniej raz dziennie, czasem odpuszczam kiedy nieco mniej zajmuję się snami)- przestaję na moment robić to co robię (staram się je robić w środku czynności, bo we śnie zwykle lądujemy w środku sytuacji). Zadaję sobie pytania "Czy to jest sen?" "Czy teraz śnię?" - staram się (no cóż, widać źle...) zastanowić się czy to co jest dookoła jest prawdziwe, przyglądam się otoczeniu z myślą że wszystko wygląda zupełnie realistycznie, ale to przecież może być realistyczny sen i że muszę zrobić TR żeby się upewnić... (Kiedy czytałem jeszcze raz tą wiadomość przed wysłaniem naszła mnie myśl - a może tu jest problem? nawet sam napisałem "upewnić" chociaż w sumie powinienem myśleć "przekonać" wedle tego co powiedziałeś wcześniej). Potem go robię po prostu, a jak jest pozytywny to albo wznawiam przerwaną czynność, albo jeszcze dodaję coś w stylu "Będę pamiętać o robieniu TR", "Następnym razem rozpoznam, że to sen".
Derealizacja niestety nigdy nie była moją mocną stroną
W ogóle trudno przychodzą mi ćwiczenia z np. wyobrażaniem sobie że sytuacja w której się znajduję jest snem i nagle dzieje się coś niezwykłego... Znaczy nie mam problemu żeby sobie coś wyobrazić, ale zwykle to jest pojedyncza scena/ obraz, a nie historia. Nie wiem czy ma to znaczenie.
Derealizacja też przychodzi z doświadczeniem. Twoja ostatnia przygoda z negatywnymi TRami właśnie należy do tych doświadczeń, które pozwolą ci bardziej wierzyć w derealizacje. Doświadczysz więcej we śnie, że nie można ufać swoim podejrzeniom i przeczuciom, doświadczysz też snu tak realnego, że podważy realność jawy. No ale póki jeszcze nie masz tych doświadczeń, to musisz opierać się na teorii . Słusznie zauważyłeś, że używasz słowa "upewnić". Musi do ciebie trafić, że kiedy nagle orientujesz się i myślisz o zrobieniu TR, to RÓWNIE prawdopodobny jest stan jawy i snu
Dzisiaj miałem kolejny sen z nieudanym testem z nosem. W związku z tym wpadłem na pomysł żeby na jakiś czas zaprzestać tego testu i robić tylko jakiś inny - powinno mi być nawet łatwiej rozróżnić co jest snem a co moją wolną wolą skoro test z nosem wszedł mi już jako element senny - jeśli go zrobię to znak że śnię, a jeśli ten nowo wybrany - to prawdopodobnie chciałem go zrobić.
Dwa pytania: czy to dobry pomysł i jeśli tak to na jaki test najlepiej go zamienić?
Ten pomysł ma sens. Wydaje mi się, że te inne TRy są dość średnie, może najlepszy z nich to ten z zegarkiem. Podczas wykonywania go musisz jednak pamiętać, że sen tworzy fabułę za pomocą nie tylko kontroli, ale i skojarzeń. Jak za mocno skupisz się na zapamiętaniu godziny, to ponowne zobaczenie zegarka wskaże tą samą.
Test z dłońmi nie jest lepszy na początek? Dłonie przynajmniej każdy ma przy sobie... Tylko w codziennym życiu może to być praktyka odbierana przez otoczenie jako dziwna
Powiedzmy policzenie palców i przyjrzenie im się z uwagą.
Test z dłońmi jest niezawodny jak sen jest słaby jakościowo, a jak nie jest, to test z dłońmi zepsuje tą jakość albo po prostu nie wyjdzie . Podobnie test z przepychaniem palca przez różne rzeczy