Hmmm, dzisiaj była nietypowa noc. Leżałem sobie w łóżku koło godziny 2 w nocy, i nie mogłem zasnąć. Przewracałem się z boku na bok i pogrążałem w stan fantazji, jednak w sen zapaść nie mogłem. No i wróciła moja świadomość sama do pokoju, gdzie po ciele....no właśnie i tu nowość. Zwykle w takich sytuacjach miałem paraliż senny, tym jednak razem (a raczej razami jak się miało okazać, bowiem powtórzyło się to jakieś 5-6 razy tej nocy) przechodziły po mim ciele dziwne fale. Była to fala baaaardzo specyficzna, ciężko mi ją do czegoś porównać, ale jeśli już, to tak jakby przez moje ciało przebiegał inny duch

Innymi słowy, jednorazowa, bardzo silna wibracja, pełne dreszczu ciało, wibracja podobna trochę do oobe, ale nie trzymała się, a jedynie przechodziła np od lewej do prawej (i tak pod kontem, od stóp do głowy). Była bardzo silna, nie wiem jak Wam to jeszcze opisać, jakby co to pytajcie. Chętnie o tym pogadam, bo to było bardzo specyficzne...
Myli się ten, kto uważa, że to już koniec

zasnąłem (hurraaaa) śniły mi się jakieś nic nie znaczące głupie sny, których już nawet nie pamiętam, ale rano, to pamiętam baaardzo dokładnie

wchodzę w śnie do windy, i patrzę, a tam moje 3 koleżanki z byłej klasy. Myślę sobie, że to nie możliwe żebym je teraz spotkał i ..... może to sen? Odwróciłem się delikatnie żeby nie robić z siebie debila

i zatkałem nos. Mogłem oddychać! Z radości wykrzyczałem im to - "to jest sen, a ja mogę oddychać !"

jedna z koleżanek mi odpowiedziała - "no to suuuuper Błażej, co teraz?

". No właśnie, nie miałem jakiegoś planu, trochę zaskoczony co by zrobić, chwilę się zacząłem zastanawiać, a one się we mnie wpatrują tak, jakby świat się zatrzymał czekając na moje rozkazy

myślę sobie - "winda na samą górę, na 100 piętro!" i już mam naciskać przycisk gdy.....mama pokłóciła się z bratem i ja się obudziłem. Jednak otwarłem oczy może na sekundę, odwróciłem się na drugi bok i od razu bardzo, bardzo chciałem wrócić do tej windy. Ku mojemu zdziwieniu znalazłem się tam, a nie dowierzając sobie zrobiłem (pozytywnie zakończony) test z nosem. No więc wyjechaliśmy na samą górę i myślę sobie "poskaczemy po budynkach

" skoczyliśmy kilka razy i tu mam lukę w pamięci. Musiał mi się skończyć LD, bo jedyne co pamiętam, to jakąś imprezę przy stolikach, jakaś znajoma bawiła się z ptasznikiem

wydaje mi się, że miałem świadomość, że to sen, ale nie bardzo go kontrolowałem, nawet nie wydawałem poleceń. Nagle znalazłem się na szpicu jakiejś anteny czy czegoś. Była dość elastyczna i była baaardzo wysoko. Trzymałem się jej kurczowo, by nie spaść w przepaść, ale antena zaczęła się kołysać. Coraz bardziej i bardziej - aż znalazła się nad sąsiednim budynkiem (na krótko) więc pomyślałem "skacze" - no i skoczyłem na dach tego drugiego budynku i byłem już bezpieczny i się obudziłem. Jednak to ja zadecydowałem o tym, że skacze, więc nie wiem czy to był już trochę dalej specyficzny LD, czy jego resztki

generalnie fajną noc miałem