Dobra, powoli oswajam się z wcześniejszym wstawaniem, wiem, to już miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego, ale po pierwsze mam utrudnienie bo nie wstaje codziennie o tej samej porze, a po drugie rano zawsze albo zapominam albo mi się nie chce zapisać w telefonie najważniejszych motywów ze snu.
Dzisiejsza noc miała być taka przełomowa, pierwsze porządne wbtb w tym roku szkolnym

Było lepiej niż przypuszczałem. Zrobiłem sobie drzemkę po 16, wstałem przed 19. Trochę pograłem na kompie i poszedłem spać parę minut po godzinie 23. Niby normalnie zasypiałem tracąc świadomość, jednak w pewnym momencie odzyskiwałem ją w momencie naprawdę silnych wibracji. Przez jakiś czas wszystko się zmieniało, albo były silne wibracje, albo nic się nie działo, czasami chwilowo traciłem świadomość, a czasami na krótko wchodziłem do snu. Wciągu kilku minut zapamiętałem 3 świadome wejścia do snu i niemal natychmiastowe wybudzenie. Po którymś razie sprawdziłem godzinę, byłą 23:40(Potwierdza to moją teorie, że nawet niezbyt długa drzemka a potem stosunkowo długa pobudka pozwala wieczorem wejść od razu do REM). W pewnym momencie Zasnąłem nieświadomie.
Stałem s kuchni, coś robiłem przy szafce, chyba kroiłem chleb. Obok stało jakieś naczynie z jakimś jakby sosem. coś się stało i telefon wypadł mi z kieszeni prosto do naczynia. Potem nagle była na szafce rozlana woda a mój telefon leżał roztrzaskany w tej wodzie. Trochę się zmartwiłem, ale miałem nadzieje, że to może sen. Strzeliłem TR

odwróciłem się, za plecami był mój pokój. Przeniknąłem przez okno, na dworzu była noc, widoczność była bardzo ograniczona. Chciałem zrobić dzień, jednak przypomniały mi się, że ktoś na forum pisał, że nigdy nie udało mu się zmienić w LD nocy na dzień. Mimo to spróbowałem. Efekty mnie zaskoczyły, najpierw na sekundę trochę się rozjaśniło, a następnie na około 2 sekundy zrobił się dzień. Po tym czasie noc powróciła. Leciałem przed siebie, poczułem, że mnie wywala. Sam nie wiem po co, ale obróciłem się jeszcze tak, że leciałem "na plecach" i wywaliło mnie ze snu.